14.01.2018

Rozdział 23


Olivia POV:
Całą środę oraz czwartek przeleżałyśmy na plaży. Moja skóra przybrała piękny, brązowy kolor i chociaż nienawidzę leżeć plackiem i smażyć się na słońcu, teraz doceniłam te dwa dni i to, jak moja skóra wyglądała. Kate zjarała się niemiłosiernie, właśnie leżała na łóżku, obłożona mokrymi ręcznikami i jęczała pod nosem. Wiele razy mówiłam jej, że to właśnie tak się skończy, ale nie chciała słuchać. Twierdziła, że ma świetny krem z filtrem i to ją ochroni. Cóż, przeliczyła się, a teraz musi trochę pocierpieć. Sama tego chciała!
- Jesteśmy tutaj dwa dni, a jeszcze nie byłyśmy na imprezie. Dzisiaj piątek, idziemy?
- Jesteś pewna? Wyglądasz jak spieczony skwarek, jesteś na siłach, aby się bawić?
- Oczywiście! Co to za pytanie? Przecież nic mi nie jest, okej? Tylko trochę szczypie.
- Skoro tak mówisz, możemy się wybrać. Może do tego klubu, który ostatnio mijałyśmy?
- Czemu, nie? Wyglądał całkiem fajnie. No i jego nazwa mnie kręci - gapię się na nią, a ta wariatka szczerzy się szeroko i porusza brwiami - No, co? Powiedz szczerze, Oli, widziałaś kiedyś klub o nawie "Zatańczę w Tobie?". Ja nie i jestem cholernie go ciekawa!
- Ta nazwa jest kretyńska, wiesz? Brzmi dwuznacznie i od razu wiadomo o co chodzi.
- Och, serio? O co? - przechyla głowę, mruży oczy i nie spuszcza ze mnie wzroku - No mów.
- Jakbyś nie wiedziała! "Zatańczę w Tobie", no wiesz... penis, wagina i te sprawy. Czaisz?
- Nie wierzę, że powiedziałaś to na głos! - wybucha śmiechem, trzyma się za brzuch i po prostu nabija się ze mnie. Zakładam ręce na piersiach, wbijam zęby w wargę i myślę, jak się na niej zemścić - Nie mogę ze śmiechu, Oli. Twoja mina mówi mi wszystko, wiesz?
- Och, goń się! To wcale nie jest zabawne - biorę poduszkę, rzucam w nią i trafiam idealnie. Piszczy z bólu, patrzy na mnie z mordem w oczach, a ja wracam do malowania paznokci - Karma to suka, zawsze wraca. Nigdy o tym nie zapominaj. 

Po obiedzie Kate ucina sobie drzemkę. Zamykam drzwi od jej sypialni, idę na taras i siadam na huśtawce. Odblokowuję telefon, zaglądam na Facebooka i dołączam jedno zdjęcie z wczorajszego, przepięknego zachodu słońca. Przeglądam też posty znajomych i trafiam na coś, co wbija mnie w ziemię! Gapię się na zdjęcie, a moje usta uchylają się z szoku. Znajome ciepło roznosi się po całym ciele, złość przelatuje przeze mnie niczym tornado, a serce zaciska pięść bólu. Nie dowierzam, że naprawdę spotkał się z Carmen, za którą nie przepada, której nie lubi. Wiele razy mówił mi, że jest tak wrzut na tyłku, czyżby jednak zmienił zdanie? Skoro robi sobie z nią zdjęcia, na to wychodzi.





Zaciskam usta, blokuję telefon i zasłaniam twarz rękami. Sama nie wiem, czy chce mi się beczeć, czy rozpierdolić ten hotel na drzazgi. Dopiero wyjechałam, a on już spotyka się z innym dziewczynami, których, jak sam twierdzi, nie lubi. I pierwszy raz przychodzi mi do głowy myśl, czy w przyszłości będzie umiał być wierny. Wiem, że mnie z nią nie zdradził, a przynajmniej taką mam nadzieję, jednak ta dziewczyna działa na mnie jak płachta na byka i nie chcę, żeby się z nią widywał. Prycham pod nosem! Doskonale wiem, że ta laska na niego leci, widziałam to na własne oczy! Naprawdę liczę na to, że zostawi go w spokoju szczególnie, że wrócił na stałe? A najgorsze jest to, że nic nie mogę zrobić... po prostu nic, bo wszystko się wyda. Nie mogę urządzić mu sceny zazdrości, dać w pysk Carmen, ponieważ jestem jego siostrą. Osobą, której nigdy nie powinien dotknąć w "ten" sposób, a on pokochał mnie jak gdyby nigdy nic. Całuje mnie, przytula i pieprzy! Kurwa, to chore!
Ogarniam się, ponownie biorę telefon i najlepiej będzie zapytać go o to wprost. Jeśli sam się przyzna to znaczy, że nie ma nic na sumieniu. Gorzej, jak zacznie ściemniać.







Po naszej rozmowie moja złość sięga zenitu. Tak jak myślałam, nie przyznał się od razu, a wolał wcisnąć mi kit. Zapewne myślał, że o niczym nie wiem, ale na szczęście urocza Carmen zadbała o to, aby cała dzielnica dowiedziała się, że byli razem. Doskonale wiem, że do niczego między nimi nie doszło, jednak przeważa fakt, że ukrył to spotkanie przede mną, bo jak sam stwierdził, "wie, jak reaguję na inne dziewczyny". Poważnie? To śmieszne, bo to on rzucił się z pięściami na Alexa! Cholerny hipokryta, już ja zrobię mu na złość!

Wieczorem szykujemy się na imprezę. Kate patrzy na mnie zmartwiona i wkłada na obolałe ciało obcisłą sukienkę. Ja stawiam na czarne spodnie z białymi lampasami po bokach i krótki top, odsłaniający prawie cały brzuch. Na nogi zakładam niebotycznie wysokie szpilki i faluję włosy prostownicą. Kiedy spotykam w lustrze swoje odbicie, przełykam ślinę. Wciąż w moim ciele szaleje złość i tak właściwie osoba, którą widzę w lustrze nie jest mną. Nigdy nie ubrałabym się tak do klubu, a już na pewno nie pomalowałabym się tak mocno. Jednak dzisiaj jest ten dzień, w którym mam wszystkiego dość. Chcę się upić, zabawić i wyszaleć. 

Klub jest świetny! Jestem nim zauroczona, rozglądam się z zaciekawieniem i popijam pysznego, dość mocnego drinka. Kate nadal patrzy na mnie podejrzanie, ale zapewniłam ją, że wszystko jest w porządku. Jesteśmy na wakacjach, do cholery! Mam zamiar się bawić, a nie użalać nad tym, jak popieprzone jest moje życie. Gdyby ktokolwiek wiedział, że pieprzę się z własnym bratem już dawno wylądowałabym w wariatkowie.
- Panie barmanie! - krzyczę, brunet podchodzi i mruga zadziornie - Poproszę kolejnego.
- Olivia, nie przesadzasz? - Kate marszczy brwi i układa dłoń na moim ramieniu - Co jest?
- Nic? Mam świetny humor i chęć do zabawy. Co Cię tak dziwi? Miałaś robić to samo.
- Wiem, ale jesteśmy tutaj zaledwie godzinę, a Ty pijesz już trzeciego drinka! Zwolnij.
- Właśnie o to chodzi, że nie chcę zwalniać, Kate - odbieram drinka, stukam w jej, który jest prawie pełny i upijam dużego łyka - Idę potańczyć, pamiętaj o tym, o co Cię poprosiłam. Czuwaj - cmokam ją w policzek, zeskakuję z krzesełka i nieco się chwieję.
Kate kręci głową, a ja wbijam na parkiet i wystawiam dłonie w górę. Wariuję, okręcam się dookoła i wyrzucam z głowy mojego brata, Carmen oraz ich urocze zdjęcie. Skoro on może się bawić, dlaczego ja mam z tego zrezygnować? Przecież po to tutaj przyjechałam.                                                                                                                                         Dochodzi trzecia rano, Kate wreszcie wyluzowała i bawi się razem ze mną. Zalane, to mało powiedziane, bo byłyśmy dosłownie naprute! Śmiałyśmy się jak wariatki, tańczyłyśmy, ocierałyśmy się o siebie i piłyśmy. Kiedy jednak napatoczył się pewien chłopak, Kate się wycofała i czuwała. Miałam zamiar nieco zaszaleć i Kate miała mi w tym trochę pomóc.
- Jesteś śliczna! - chłopak krzyczy do mojego ucha, uśmiecha się i odgarnia moje wilgotne włosy z czoła. Oblizuje usta, uważnie mi się przygląda i jednym ruchem odwraca mnie tyłem do siebie. Chichoczę, kiedy dotyka palcami mojego brzucha i trafia idealnie w czułe miejsce, które łaskocze - Jestem Mason - hmm, ładne imię! Jaka szkoda, że jutro o Tobie zapomnę! Oddycham głęboko, rytm się zmienia i na całym klub rozbierz wolna piosenka. Doskonale ją znam, wczuwam się i śpiewam refren. Moja pupa styka się z kroczem Masona, napieram na niego i unoszę ręce w górę. Dotykam jego karku, kołyszemy się w rytm muzyki, zamykam oczy i oddaję się temu. Jego dłonie głaszczą mój brzuch, jesteśmy blisko siebie i nie między nami skrawka wolnej przestrzeni. Nagle chłopak odwraca mnie przodem do siebie, a jego dłonie lądują na mojej pupie. Dociska mnie do siebie mocniej, jego wzrok przepełniony jest podnieceniem i ukradkiem spogląda na moje usta, które oblizuję. Uśmiecha się, kręci głową i ku mojemu zaskoczeniu, układa dłoń na moich plecach i opuszcza mnie w tył. Sunie ustami po moim brzuchu, przez piersi i dociera do szyi, którą przygryza i unosi mnie z powrotem w górę - Powiedz mi, czy mogę porwać Cię do siebie? - o, cholera! Takiego pytania się nie spodziewałam, a Mason dostrzega lekki szok na mojej twarzy. Dotyka palcami mojego policzka i doskonale wie, że nasz wieczór kończy się właśnie teraz - Nie musisz odpowiadać. Do niczego nie zmuszam, piękna - mruga okiem, całuje mnie w czoło i zostawia mnie na środku parkietu. Wow, wow, wow!
- Czas ochłonąć, Oli - mówię do siebie, przykładam dłoń do serca i wracam do baru, przy którym siedzi moja przyjaciółka i gawędzi z barmanem - Zbieramy się, mam dość.
- Już myślałam, że nigdy tego nie powiesz! - Kate śmieje się głośno, macha do barmana i opuszczamy klub. Świeże powietrze uderza w moje nozdrza i chwytam je łapczywie. 



Justin POV:

Budzę się kila minut po dziewiątej. Przecieram twarz rękami, ziewam i wkładam ręce pod głowę. Spoglądam na święcące za oknem słońce i myślę o Oli. O tym, jak się teraz czuje, czy wszystko u niej w porządku. Nie ma jej trzy dni, a już między nami zdążyło się coś spieprzyć. Czy tak będzie za każdym razem? Wiem, że jest o mnie zazdrosna, ale nie ma ku temu powodów! Fakt, spotkałem się z Carmen, bo wręcz nie dawała mi spokoju i przez całą środę wydzwaniała jak obłąkana. Zabrałem ją więc na spacer, aby dała mi święty spokój. Niestety efekt był inny od zamierzonego, bo ewidentnie się nakręciła i zaprosiła na imprezę. Zgodziłem się, bo od wyjazdu Oli wieczory były dla mnie prawdziwą męką. Wracałem ze sklepu o siedemnastej, a potem nudziłem się niemiłosiernie. Skorzystałem, bawiłem się świetnie i nie żałuję. Carmen zyskuje przy bliższym poznaniu i wcale nie jest aż taka zła, jak myślałem na początku. To jednak nie zmienia zbyt wiele, bo gdyby tylko Olivia wiedziała, że dzisiaj idziemy do kina chyba wpadłaby w szał! Z drugiej strony nie mogę jej okłamywać, nie zasługuje na to. Kocham ją, zależy mi na niej, a kłamstwo to paskudna sprawa. Mogę tym pogorszyć i tak napiętą między nami sytuację. Pytanie, czy tego chcę? Czy to jest tego warte? Nie! Dlaczego więc zgodziłem się na to cholerne kino?!
Powinienem był ją spławić i wyjaśnić, że nic z tego nie będzie. Nie chcę się z nią zaprzyjaźnić, bo Carmen z każdym dniem będzie chciała więcej. A skoro obok mnie nie kręci się inna dziewczyna, jak wyjaśnić jej, że kocham inną? Mój związek z Oli musi pozostać tajemnicą, ponieważ nigdy nie powinien mieć miejsca. Sytuacja jest kiepska!
- Niech to szlag - szepczę do siebie, kręcę głową i biorę telefon ze stolika. Podsuwam się wyżej, opieram plecy o wezgłowie łóżka i wchodzę na Facebook'a. Przeglądam posty, drapię się po brzuchu i trafiam na coś, co mnie szokuje. Gwałtownie siadam, wpatruję się w wyświetlacz i nie wierzę w to, co widzę. Czy ona kurwa do reszty zwariowała?!




Zrywam się na równe nogi, rzucam telefon na łóżko i chodzę tam i z powrotem. Przesadziła. Po prostu kurwa przesadziła! 





*******************************Hello! :)
No i zrobiło się małe zamieszanie, a będzie jeszcze ciekawiej ;)

Na drugim opowiadaniu wyjątkowo pojawi się dzisiaj rozdział, chociaż komentowanie leży i kwiczy. No ale obiecałam pewnej duszyczce z Ask'a więc obietnicy dotrzymuję :)

Mam napisane jeszcze kilka rozdziałów i to pierwsze opowiadanie, którego nie dokończyłam. Na razie mam czarną dziurę i nie wiem, kiedy zabiorę się za ciąg dalszy. Udostępnię to, co mam a potem zobaczymy jak to będzie wyglądać.

A teraz pewne pytanie :)
Mianowicie! Czy chciałybyście, żebyś puściła nowe opowiadanie? Dokładnie to - KLIK -
Jeśli jesteście na tak, łapka w górę. Będzie wyłącznie dla zaproszonych czytelników.
Zobaczę ile będzie chętnych. Jak malutko, to zostawię to po prostu na dysku :)
Póki mam zapał mogę udostępnić, bo zauważyłam, że chyba się wypalam i to kwestia czasu, a przestanę się udzielać. Niestety kiedyś trzeba powiedzieć stop :(
Nie mówię oczywiście, że to już teraz :)
To tyle.
Do środy! :)
Ściskam
Kasia






19 komentarzy:

  1. Nawet na odległość potrafią się pokłócić. Co ta Olivia wstawiła za zdjęcie.
    Pozdrawiam,
    Kama
    P.s łapka w górę za nowym opowiadaniem 👍

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham to opowiadanie!! A co do nowego, jestem zdecydowanie na tak! Kasiu, nigdy nie przestawaj pisać, Masz dar dziewczyno :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana, dziekuje za dotrzymanie obietnicy hahah, pewnie nawet nie przypuszczalas, ze to ja haha. Rozdział super na tym i na nowym opowiadaniu! ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, nie miałam pojęcia, że to Ty kochana! Pisałaś z anonima, więc pewnie dlatego! Ale niespodzianka :D

      Ba! Ja zawsze dotrzymuję obietnic! :D
      Ściskam ❤

      Usuń
  4. O boze, nie wiem jak ja dam rade wytrzymac do nastepnej niedzieli, jeszcze teraz rozpoczelam ferie to ohoho cala wiecznosc. Mam wrazenie, ze Justin nie wytrzyma i poleci do tego Cancun��

    OdpowiedzUsuń
  5. Super rozdział;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oli szaleje;)
    Rozdział 1000000/10
    Nowe opowiadanie jestem na tak!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak ja kocham wkurzonego Justina... dobrze mu tak! Mega. Jestem ciekawa czy wytrzyma do przyjazdu Oli czy jednak po tym co zobaczył zawita w Cancun 😀

    OdpowiedzUsuń
  8. O kurde! No Oli faktycznie trochę przesadzila.. ciekawa jestem jak to się skończy, mam nadzieje ze Justin nic głupiego nie zrobi... jestem jak najbardziej chętna na nowe opowiadane, wiesz ze kocham wszystko co piszesz 😘😘😘

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny rozdział! Oj, Oli sobie poleciała..ciekawe co zrobi Justin.
    Jestem na tak jeśli chodzi o nowe opowiadanie, kocham każde opowiadanie napisane przez Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  10. No trochę przesadzila z udostępnianiem takich zdjęć 😕 ciekawi mnie co zrobi Justin 😂 jestem za nowym opowiadaniem😘😘 twoje każde chetnie przeczytam💕

    OdpowiedzUsuń
  11. Moja miłość:*

    OdpowiedzUsuń
  12. Super rozdział ;)
    Z wielką przyjemnością będę czytać twoje nowe opowiadanie :)


    Ps. Niedawno odkryłam twój blog , jest mega,super opowiadania i super autorka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo mi miło :)
      No i witam w gronie moich czytelników. Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej :) Ściskam

      Usuń
    2. Zostanę na bardzo, bardzo ... długo
      Pozdrawiam 😚

      Usuń
  13. Heej,nie bylo mnie tu jakis czas alee juz wszystko nadrobione i czekam oczywiscie na nastepne,jak tylko mam czas to czytam z miłą chęcią ♡ Zycze duzo weny :*
    ~Paulina

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam ich 😂 czym byłby związek bez kłótni 😎 myślę że nawet Oli nie wie że dodała takie zdjęcie 😂 świetny 😘

    OdpowiedzUsuń
  15. Miłość moja ;)

    OdpowiedzUsuń