07.01.2018

Rozdział 22


Olivia POV:
Odsuwam się od Alexa i przyglądam mu się z uśmiechem. Jego twarz wygląda już zdecydowanie lepiej. Siniaki przyblakły, warga się zagoiła i brew też wygląda dobrze.
- Chciałem się z Tobą zobaczyć przed wylotem. Mam samolot o dwudziestej trzeciej.
- Och, a ja jutro w południe. Nie wierzę, że nie będziemy się widzieć tak długo!
- Ja również. Przeważnie nie rozstawaliśmy się, a tu aż dwa miesiące. Będziesz tęsknić?
- Co to za pytanie? To oczywiste! - przewracam oczami, pociągam go i siadamy na wiklinowych fotelach - Więc? Jesteś już spakowany? Zapewne nie możesz się doczekać.
- To prawda, chociaż czeka mnie bardzo długi lot. Tego obawiam się najbardziej.
- Dasz radę, jak nie Ty to kto? - mrugam okiem i czochram jego włosy - Na pewno będziesz się świetnie bawił. Pamiętaj, że masz mi wysyłać mnóstwo sms-ów i zdjęć. Jasne?
- Oczywiście! Ciebie tyczy się to samo, mówię poważnie. Nie zapomnij o mnie, Oli.
- Zwariowałeś? Jak mogłabym zapomnieć? - uśmiecham się, przysuwam krzesełko do jego i chwytam za dłoń - Jesteś moim przyjacielem, Alex. Zawsze będziesz w moim sercu.
- Nie masz pojęcia, jak potwornie za Tobą tęsknię - schyla głowę, wpatruje się w nasze dłonie i głaszcze wierzch mojej - Dopiero po Twoim odejściu dotarło do mnie, co straciłem. Żałuję, że nie powiedziałem Ci wcześniej o tym, co czuję. To głupie, bo doskonale wiedziałem, że Cię kocham. A teraz nie ma to już żadnego znaczenia. Żałosne.
- Hej, nie mów tak! Ja Ciebie też kocham, tylko na swój własny sposób, Alex. Jesteś dla mnie bardzo ważny, wiesz o tym! Było mi z Tobą dobrze, zależało mi na Tobie i nadal zależy. Nie myśl, że po naszym rozstaniu odsunęłam Cię na bok, bo to nieprawda.
- Przecież tak jest, Oli. Nie spotykamy się już tak często, w dodatku Twój brat spina się za każdym razem, kiedy tylko mnie widzi. Ma na moim punkcie jakaś chorą obsesję.
- Po prostu jest wkurzony za to, co zrobiłeś. Nie myśl o nim, okej? To moje uczucia powinny być dla Ciebie ważne, a ja nie mam Ci tego za złe. Już dawno Ci wybaczyłam i między nami naprawdę jest w porządku - podnosi głowę, wzdycha ciężko i posyła mi lekki uśmiech - Tak od razu lepiej. Zabraniam Ci się smucić, zrozumiałeś? Tylko uśmiech, Alex.
- Postaram się. Będzie mi Ciebie brakować w Australii. Szkoda, że nie lecisz ze mną.
- Cóż, jutro czeka mnie Cancun i zasłużony odpoczynek. Niebawem się spotkamy, tak?
- Mhm. Przytulisz się? - rozchyla ramiona i bez wahania obejmuję go w pasie. 


Justin POV:
Wracam ze sklepu, który ponownie nieco zaniedbałem. Mam zamiar wykorzystać ten czas, kiedy Olivia będzie w Cancun i zająć się interesami. Na szczęście jest tam mój przyjaciel oraz kuzyn, więc mój sklep jest w świetnych rękach. Mogę na nich polegać.
Podjeżdżam pod dom, wysiadam z samochodu, maszeruję ścieżką, ale nagle docierają do mnie ciche głosy. Marszczę brwi, skręcam i kiedy tylko pojawiam się w ogrodzie, w moje oczy rzuca się Olivia i... Alex. Zwijam dłonie w pięści, ale ta mała szuja zdecydowanie przekracza pewne granice. Wyraźnie powiedziałem mu, że ma zakaz przychodzenia tutaj, jednak on ma mnie w dupie! Naprawdę mało mu po ostatnim? Chce oberwać bardziej, żeby wreszcie do jego małego móżdżka dotarło to, co miałem mu do przekazania? Sądziłem, że zrozumiał, ale jak widać bardzo się myliłem. Dziwię się nawet, że Oli nadal chce z nim rozmawiać. Potraktował ją paskudnie, płakała przez niego, a teraz się do niego... tuli? Co jest do kurwy nędzy nie tak z tą dziewczyną? Poważnie chce utrzymywać z nim kontakt po tym, jak ją zdradził? Kto wybacza coś takiego? Tsa, chyba tylko ona! Jest taka naiwna!
Postanawiam nie interweniować, cofam się, wchodzę do domu i nalewam do szklanki zimnego soku. Wypijam całość na raz, oblizuję usta i biegnę na górę. Biorę szybki prysznic, zostawiam wilgotne włosy i wkładam na tyłek jedynie czarne spodenki. Kiedy ponownie pojawiam się na dole, Olivia właśnie wchodzi do domu. Zamyka drzwi, opiera na nich czoło i stoi tak kilka minut. Myślę, czy ten gnojek powiedział jej coś przykrego, a może męczy ją coś zupełnie innego? Ostatnio na jej głowę zwaliło się całkiem sporo.
Po cichu schodzę ze schodów, podchodzę i obejmuję ją od tyłu. Wzdryga się zaskoczona, jednak rozluźnia i przekręca głowę. Posyła mi smutny uśmiech, oddycha głębiej i odwraca się, wtulając we mnie mocno. Kołyszę ją w swoich ramionach, całuję w głowę i uspokaja się. Cholera! Jutro wyjeżdża i nie wiem, jak ja sobie bez niej poradzę. Zwariuję!
- Nie chcę, żebyś mnie zostawiała, wiesz? - szepczę cicho, Olivia podnosi głowę i patrzy na mnie zaskoczona - Będę potwornie tęsknić, aniołku. To będzie bardzo ciężki tydzień.
- Wiem, ale damy sobie jakoś radę, prawda? Będziesz do mnie dzwonił i pisał?
- Będę, ale wiesz, że to nie to samo, co możliwość przytulenia się do Ciebie, prawda?
- Mhm. Na samą myśl mój żołądek się zaciska. Cieszyłam się na tą wycieczkę, ale odkąd tak nagle wróciłeś wcale nie chcę nigdzie wyjeżdżać. Wolałabym zostać tutaj z Tobą.
- Nawet tak nie mów. Ciężko na to pracowałaś i należą Ci się wakacje. Spędzisz czas z przyjaciółką, odrobinę się zabawisz, ale nie za bardzo, jasne? - mrużę oczy i wystawiam palec na znak groźby. Oli uśmiecha się i kręci głową rozbawiona - Pamiętaj, że masz zakaz podrywania gorących, opalonych i umięśnionych chłopaków. Jesteś zajęta, zrozumiano?
- Zrozumiano, szefie. Przecież wiesz, że kocham tylko Ciebie, Justin. Nie interesują mnie inni faceci. Niech Kate się za nimi ogląda, ja będę myślała wyłącznie o Tobie. Pasuje?
- Jak najbardziej - poruszam brwiami, podnoszę ją i okręcam dookoła. Piszczy i mocniej zaciska dłonie wokół mnie - A kiedy będziesz napalona, zadzwoń do mnie, a ja postaram się, aby to napięcie zniknęło - gwałtownie odchyla głowę i uchyla usta. Na jej policzki wypływa czerwony kolor, który dodaje jej niesamowitego uroku - Aww, zawstydziłaś się?
- Żebyś wiedział! Co to właściwie miało być, huh? Chcesz uprawiać seks przez telefon?
- Nie, wolę przez skype. Wiesz, jest możliwość włączenia kamerki - oblizuję usta i przygryzam jej dolną wargę - Mmm, podoba mi się ten pomysł, to podniecające.
- Jesteś szalony - przewraca oczami, opiera czoło o moje i cmoka czubek mojego nosa.
- Owszem, to wszystko przez Ciebie. Właśnie tak na mnie działasz, aniołku. Szaleję za Tobą i będzie brakować mi Ciebie przez ten czas. Kiedy będę sam się zadowalał, będę miał przed oczami Twoją śliczną twarz, ciało i coś, co należy tylko do mnie.
- J-Justin - jąka się, a moje słowa trafiają właśnie tam, gdzie miały trafić. To było moim zamiarem, aby rozpalić ją nawet nie dotykając! Jestem przebiegły! - P-przestań, okej?
- Dlaczego? - mruczę cicho i wcale nie przestaję - Czyżbym Cię podniecił, Kochanie?
- Wiesz, że tak - uśmiecham się, sunię nosem po jej szyi i zostawiam na niej mokre pocałunki. Odchyla głowę, dając mu lepszy dostęp, co wykorzystuję niemal natychmiast.
- Bardzo dobrze, taki był mój zamiar. Jutro wylatujesz, chcę Cię dzisiaj zmęczyć, nacieszyć się Tobą i sprawić, abyś nie mogła przestać o mnie myśleć - wbija zęby w wargę, kiedy mój ciepły oddech odbija się od jej gładkiej skóry. Zaciska palce na moich włosach, a cichutki jęk opuszcza jej usta. Przenoszę dłonie na jej boski tyłek, ściskam go zachłannie, i nim ma szansę zareagować, przypieram ją do ściany, a moje usta lądują na jej. Jest to szalony, namiętny i zmysłowy pocałunek. Nie przerywamy, aby złapać oddech, robimy to między kolejnym złączeniem naszych języków i czuję, że zaraz wybuchnę! Nie rozumiem, co takiego ma w sobie Olivia, że aż tak na mnie działa. Jej głos, dłonie, ciało, oczy, to wszystko doprowadza mnie do szaleństwa! - Pragnę Cię. Tu i teraz! - mówię ostro, jednym ruchem pozywam się koszulki i od razu stanika. Kiedy tylko owijam ustami jej sutek, zaciska powieki i bezwstydnie jęczy. Cholera! Ta dziewczyna mnie wykończy, ledwo nad sobą panuję, a podniecenie mnie rozsadza - Och, tak! Twoje piersi są takie wrażliwe i kochają mój język - mówię pewny siebie i dalej się nad nim znęcam. Mam wrażenie, że jeśli robiłbym to wystarczająco długo, doszłaby właśnie w ten sposób. W przeszłości takie akcje zdarzały się nie raz - Przenieśmy się - odrywam jej plecy od ściany, idę w stronę schodów, ale nagle dociera do nas dźwięk szarpania za klamkę, a po chwili ktoś wkłada klucz w zamek. Stawiam Oli na nogach, chwyta koszulkę, stanik i biegniemy na górę - Kto znowu urwał się z pracy? - wzdycham wkurzony, kiedy Oli zakłada na siebie ubrania. Stoimy na szczycie schodów i dostrzegamy mamę, która przechodzi hol i znika w kuchni - Bosko!
- Mama ostatnio często urywa się z pracy, coś jest nie tak, Justin. Porozmawiaj z nią.
- Zrobię to, ale muszę wyczuć odpowiedni moment. Nie chcę jej bardziej zdenerwować.
- Dobrze - pociągam ją za rękę i zamykam nas w moim pokoju. Trzeba ochłonąć.





***
Olivia POV:
Środa przychodzi szybko. Nim się obejrzałam, a już szykowałam się na lotnisko. Justin uparł się, że odwiezie mnie i Kate, chociaż i tak musieliśmy zachować wszelkie pozory.
Na szczęście spędził u mnie całą noc i dokończyliśmy to, co zostało nam przerwane.
- Uważajcie na siebie, dobrze? - Justin zaczyna swój monolog, kiedy czekamy na lot - Mówię całkowicie poważnie i proszę, weźcie sobie to do serca. Słyszycie w wiadomościach, ile dziewczyn zostaje zgwałconych właśnie w klubach, a potem mają dziurę w pamięci.
- Jezu, Justin! Dałbyś już spokój, co? Od kiedy w Tobie jest taki tacierzyński instynkt?
- Goń się, Kate. Po prostu się martwię, tak? Będziecie tam tylko we dwie, z mnóstwem obcych ludzi, którzy mogą mieć popierdolone pomysły - burczy pod nosem i chociaż Kate może go nie rozumieć, ja wręcz odwrotnie, doceniam jego troskę - Zadzwonisz, jak tylko wylądujesz? - patrzy na mnie oczami szczeniaka, uśmiecham się i przytakuję głową.
- Okej, idę zrobić siku. Przygotuj się, za dziesięć minut powinni zacząć wpuszczać.
- Jasne - przewracam oczami, Kate znika za zakrętem, a ja przytulam się do Justina. To trudniejsze, niż myślałam - Wiem, że lecę tylko na tydzień, ale już za Tobą tęsknię.
- Ja za Tobą też - ujmuje moją twarz, pociera nosem o mój nosem i całuje czule. Delektuję się tym pocałunkiem i gryzę go w wargę - Bądź grzeczną dziewczynką, dobrze?
- Mhm, obiecuję. Pamiętaj, że to tyczy się również Ciebie. Tylko spróbuj obejrzeć się za inną, a dowiem się o tym i przysięgam, że skopię Ci tyłek! Mówię całkowicie poważnie.
- Wierzę - mruga zadziornie, jeszcze raz całuje mnie i odsuwa się na bezpieczną odległość.


Trzy godziny i czterdzieści pięć minut później jesteśmy na miejscu. Taksówka podwozi nas pod samo wejście do hotelu, starszy pan pomaga nam wyciągnąć walizki z bagażnika i zostawia same. Rozglądamy się, unosimy głowy i patrzymy w górę. Hotel jest wypasiony, cholernie wysoki i dzieli nas od plaży dosłownie ulica! Po prostu żyć nie umierać!
- Jasna cholera, czy ja trafiłam do nieba? - Kate kręci głową, chwyta rączkę walizki i wchodzimy do środka. Podchodzimy do recepcji, dopełniamy formalności i odbieramy karty do pokoju. Jak się okazuje, znajduje się na czternastym piętrem i kiedy docieramy na miejsce, a Kate otwiera drzwi, uchylam usta. Wow! Pokój robi wrażenie! - O kurwa.
- Nie musisz dziękować za to, że Twoja najlepsza przyjaciółka zabukowała takie miejsce!
- Wiedziałam, że mi nie podarujesz - chichocze, zamyka drzwi i okręca się dookoła - Ten tydzień to będzie sztos, Oli! Mam nadzieję, że poderwiemy jakichś przystojniaków!
- Znając Ciebie na pewno coś takiego się wydarzy. Przecież nie przepuścisz takiej okazji.
- Się wie! Bierz prysznic i spadamy na plażę. Mam zamiar obczaić towarzystwo.
Prycham rozbawiona, ale to cała Kate. Szalona, zabawna i czasami niezrównoważona.

Po prysznicu biorę telefon, sprawdzam godzinę i tak, jak obiecałam, piszę do Justina.


- Hej! - do pokoju wpada uśmiechnięta Kate i okręca się - I jak? Świetna ta kiecka, nie?
- No muszę przyznać, że tak - zakładam ręce na piersiach i uważnie się jej przyglądam. Idziemy tylko na plażę, ale oczywiście moja przyjaciółka musi wyglądać idealnie! A ma na sobie krótką, białą, zwiewną sukienkę bez ramiączek i pod kolor sandałki - Jesteś piękna.
- Nieprawda, Ty jesteś piękniejsza - uśmiecha się, przytula mnie do siebie i całuje w ramię - Nie zapominaj, że zwinęłaś mi Drew sprzed nosa - och! Przewracam oczami, bo to stare dzieje. Kate podkochiwała się w nim w liceum, a to ze mną się umówił. Czułam się z tym źle, jednak moja przyjaciółka stwierdziła, że widocznie wybrał mnie i już - To co, idziemy?
- Jasne - biorę torebkę, już mam chować do niej telefon, kiedy rozlega się dźwięk przychodzącej wiadomości - Momencik, tylko przeczytam i możemy iść. Minutka - odblokowuję telefon i uśmiecham się, bo to wiadomość od Justina.


- Od kogo to? Nie wiem czy wiesz, ale szczerzysz się do telefonu, Oli. Co z Tobą, hmm?
- Och, to nic takiego - chrząkam i chowam telefon do torebki - To wiadomość od Alexa.
- Od Alexa? - marszczy brwi, zamyka pokój i idziemy korytarzem do wind. Wciska guzik i kiedy czekamy nie daje za wygraną - Nie wiedziałam, że nadal macie ze sobą kontakt.
- Mamy. Alex jest moim przyjacielem, Kate, mimo tego, iż nie jesteśmy już razem.
- Podziwiam Cię. Jakby mnie zdradził chłopak, ucięłabym mu jaja i nakarmiłabym go nimi.
- Jezu, Kate, fuuuuuj - krzywię się, a ona wybucha śmiechem - Czasami się Ciebie boję.
- I całkiem słusznie - uśmiecha się chytrze, a drzwi windy rozsuwają się przed nami. 

Spacerujemy po plaży, która jest nieziemska! Robię kilka zdjęć, wysyłam Justinowi, Alexowi oraz rodzicom. Uśmiecham się szeroko i wręcz nie mogę napatrzeć na ten widok.
- Patrz, jaki uroczy bar na plaży, aaaaa. Chodź! - Kate piszczy jak dziecko, pociąga mnie za rękę i po chwili siadamy na wysokich krzesełkach. Bar faktycznie jest... uroczy. Okrągły, bez ścian, ze słomianych dachem. Podchodzi do nas młody chłopak, który jest barmanem i uśmiecha się szeroko - Hej, poprosimy o coś pysznego i z dobrym kopem! - jezu!
- Robi się - przystojniak mruga okiem, zabiera się do roboty, a Kate wpatruje się w niego jak zaczarowana. Opiera łokcie na barze i wzdycha rozmarzona. Szturcham ją w bok, patrzy na mnie zaskoczona, a ja dyskretnie pokazuję jej spojrzeniem, aby dała chłopakowi nieco przestrzeni. Wzrusza ramionami i ponownie skupia na nim uwagę - Proszę, drinki dla pięknych pań - stawia przed nami wysokie szklaneczki, pięknie przystrojone i z parasolką.
- Za nasze wakacje, przyjaciółko! - krzyczy głośno, stukamy się szkłem i upijamy zaciekawione smakiem - O cholera, pyszny! - chcąc nie chcąc, muszę przyznać jej rację.
Więc... oficjalne powitanie w Cancun. Nasze długo oczekiwane, wymarzone wakacje.








17 komentarzy:

  1. Ciekawe czy na tych wakacjach coś się wydarzy, czy bedzie spokojnie haha. Nie mogę się doczekać. Super!

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Będą szaleństwa:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szzztosik! Bardzo mi się podoba, jestem ciekawa czy Oli będzie taka grzeczna przez ten tydzień... 😆

    OdpowiedzUsuń
  5. Coś czuję, że będzie jakaś akcja na wakacjach ^^ fajny taki spokojny rozdział.
    Pozdrawiam,
    Kama

    OdpowiedzUsuń
  6. Oujeee ! Nie mogę się doczekać następnego rozdzialu!😘😘😘 ciekawe jak te wakacje się skończą. .dziwne było to ze justin nie zrobił awantury o Alexa..😊 buziaki i do następnego 😍

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny😘😘 mimo próbnych matur dałam rade przeczytać😊 czekam na następny😍😍💕

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham ten rozdział;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Będzie ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Boję się że coś się wydarzy na tych wakacjach, coś zlego... Ale oby nie oby wszystko było super😁💕 Ciekawe jak Justin przetrwa ten tydzień.. hmm może też wpadnie do Cancun? 😎😎

    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  11. One mają wakacje :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem bardzo ciekawa jak to się dalej potoczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziewczyny będą szaleć !!!!

    OdpowiedzUsuń