31.12.2017

Rozdział 21


Justin POV:
Zapada niezręczna cisza, jedynie ów Olivier wygląda na rozbawionego, pali jointa i patrzy na naszą trójkę. To zadziwiające, że jest jego synem. Senator, którego synalek to niezłe ziółko? Współczuję. Jestem pewny, że nie raz wywinął mu numer i Adam musiał ratować jego tyłek. Swoją drogą, czyż to nie zabawne, że ma na imię Olivier? Mieć dwójkę dzieci praktycznie o takich samych imionach? Tego chyba Adam nie przewidział.
- Olivia, tak? - Olivier przechyla głowę i wpatruje się w mojego aniołka. Wypuszcza dym, ponownie się zaciąga i nie spuszcza z niej wzroku. Oli jest spięta, zaciska dłonie w pięści i wysila się na uśmiech - Miło mi Cię poznać... siostrzyczko - mruga okiem, podnosi się i pochodzi do niej. Wystawia dłoń, Olivia marszczy czoło, jednak posłusznie ją chwyta i staje na nogi. Olivier miażdży ją w niedźwiedzim uścisku, zaciąga się zapachem jej włosów i zamyka oczy. Cholera! W moim ciele roznosi się złość i przeklęta zazdrość. Co ten dzieciak sobie wyobraża? - Mam piękną siostrę - mówi cicho, jednak doskonale to słyszę. Jego dłonie są zdecydowanie zbyt blisko jej tyłka, ale on zdaje się tym nie przejmować - Mam nadzieję, że spędzimy ze sobą więcej czasu i będę mógł Cię lepiej poznać. Co Ty na to?
- C-chętnie - Olivia chrząka i niepewnie spogląda na Adama - Niestety jutro już wracam.
- Szkoda. Na pewno jeszcze się zobaczymy, może wpadniesz do nas na dłużej, hmm?
- Nie obawiaj się, synu, już wczoraj zaproponowałem to Olivii - och, serio? Dobrze wiedzieć! - Jest u nas mile widziana, może przyjechać kiedy tylko będzie chciała.
- Obiad! - do ogrodu wchodzi uśmiechnięta Marie i na szczęście ratuje sytuację.
- Świetnie! - Olivier klaszcze w dłonie, siada na swoim miejscu i gasi jointa. 

O dziwo obiad mija w całkiem przyjemnej atmosferze. Olivia się rozluźnia, Olivier rzuca żartami, które są całkiem dobre i czuję się zrelaksowany. Chyba to czerwone wino skutecznie mi w tym pomogło, bo jest dość mocne i po dwóch lampkach mój humor się poprawia. Adam pochwalił się, że sam je zrobił, więc to tłumaczyłoby jego moc.
- Ej, muszę przyznać, że moja siostra to niezła dupa - Olivier zaciska usta i obserwuje Oli, która stoi z Adamem przy okazałym wodnym oczu i rozmawiają - Tylko na nią spójrz. Idealna figura, niska, drobna, w dodatku blondynka. Kurwa, kocham blondynki!
- Cholera, stary! Ogarnij się, przecież to Twoja siostra - tsa, brawo! Pogrążam się.
- Przyrodnia, zapomniałeś dodać. Myślisz, że to złe, że mam ochotę ją przelecieć?
- Tak, to zdecydowanie złe - burczę pod nosem, mrużę oczy i skupiam uwagę na Oli. Nie podoba mi się to, co mówi Olivier. Mam świadomość, że sam zakochałem się we własnej, przyrodniej siostrze, jednak w tym momencie nie ma to znaczenia. Źle postępujemy, będziemy smażyć się za to w piekle, jednak nie potrafię inaczej. Kocham ją, zwariowałem na jej punkcie i nic tego nie zmieni. Nawet pieprzony rok mnie nie wyleczył, a próbowałem zapomnieć i ułożyć sobie życie na nowo. Niestety Oli wygodnie się w nim umościła i nigdzie się nie wybierała. Należy do mnie! - Jak czujesz się z tym, że nagle masz siostrę?
- Całkiem spoko. Jestem jedynakiem, matka odeszła od ojca ponad dziesięć lat temu i od tamtej pory jest sam. Kursuję między nim, a nią, żeby utrzymać dobry kontakt. Wiesz, Olivia i tak wraca do domu, nie? Czułbym się inaczej, gdyby tutaj zamieszkała.
- Oli ma w Chicago swoje życie, studia, przyjaciół, rodzinę. Mimo to chciała poznać swojego ojca, o którym dowiedziała się zaledwie kilka dni temu. Nie spodziewaliśmy się, że Adam będzie senatorem i byliśmy tym bardzo zaskoczeni. To dopiero niespodzianka!
- Ojciec to dobry człowiek. Żałuję, że nie może ułożyć sobie życia i znaleźć kobietę. Skupił się na pracy, poświęcił się temu na sto procent i przez to nieco zamknął na świat.
- W życiu różnie bywa. Może po prostu nie jest na to gotowy? - wzruszam ramionami i ponownie patrzę na Oli, która śmieje się i wchodzi na uroczy, mały mostek. Jest urocza!
- Dziwnie na nią patrzysz, stary - och! Gwałtownie przekręcam głowę i spinam się. Niech to szlag! - Od razu zauważyłem, że jesteście ze sobą dość blisko. Posuwasz ją?
- Zwariowałeś?! - unoszę głos i czuję na sobie spojrzenie Oli - Nie wygaduj nawet takich bzdur, Olivia to moja siostra - kręcę głową, a Olivier uśmiecha się. Kurwa, czy to aż tak widać?! - Po prostu... próbujemy na nowo odnowić nasze relacje. Wróciłem po roku nieobecności, pracujemy nad tym, aby było jak dawniej. Poza tym Oli rozstała się z chłopakiem i bardzo to przeżyła, a skoro jestem jej starszym bratem chcę ją po prostu wspierać. Jest jeszcze bardzo młoda - paplam bez końca, ale Olivier szybko mnie przejrzał.
- Masz pod dachem taką laskę i jej nie posuwasz? Ja pierdole, co jest z Tobą nie tak?
- Nic? - marszczę brwi i wzdycham ciężko. Ten koleś albo jest nieźle pokręcony, albo zjarał się tym jointem - Jesteśmy rodzeństwem, naprawdę myślisz, że to byłoby okej?
- Dla mnie tak. Wiesz, życie jest zbyt krótkie, aby przejmować się takimi banalnymi rzeczami. Jakie to ma znaczenie? I tak wszyscy umrzemy i pójdziemy do piekła.
- Tsa, coś w tym jest - upijam łyk wody, na szczęście Olivier już nie ciągnie tematu.



Olivia POV:
Adam oprowadza mnie po swoim ogromnym, pięknym ogrodzie. Spacerujemy uroczymi alejkami, przy których rosną kolorowe kwiatki i docieramy do wodnego oczka. Robi na mnie ogromne wrażenie, a kiedy dostrzegam słodki mosteczek od razu na niego wchodzę. Mój uśmiech jest ogromny, Adam dołącza do mnie i opera łokcie na barierce.
- Naprawdę mam szczerą nadzieję, że pozwolisz mi uczestniczyć w swoim życiu. Skoro już Cię poznałem, chcę, żebyś mogła zawsze na mnie liczyć. Jak Ty to widzisz, Olivio?
- Cóż, nie pogniewam się, jeśli będziemy utrzymywać kontakt i spotkamy się od czasu do czasu. Muszę przyznać, że bardzo Cię polubiłam. Potwornie bałam się tego spotkania.
- Nie ukrywam, też miałem stracha - mruga okiem, a mój uśmiech się powiększa - Nie wiedziałem, czego mam się spodziewać. Bałem się, że trafi mi się drugie, niezłe ziółko. Uwierz mi, zdecydowanie wystarczy mi Olivier, który czasami przechodzi samego siebie.
- Na grzecznego chłopca to on mi nie wygląda. Naprawdę sprawia Ci problemy?
- Czasami. Był czas, kiedy miał wszystko w nosie, olewał szkołę i nie słuchał ani mnie, ani matki. Brakowało mi do niego sił, teraz odrobinę się ogarnął. Niestety wciąż pali zioło, chociaż prosiłem go, aby z tym skończył. Lepiej, żeby nikt go nie przyłapał, bo rozpęta się małe szaleństwo. Dziecko senatora pali zielsko! To nie brzmi zbyt dobrze, prawda?
- Troszeczkę - schylam głowę i wpatruję się w dół, gdzie właśnie przepływa spora, pomarańczowa ryba - Wiesz, zastanawiałam się nad tym, czy ja również nie narobię Ci kłopotów. Nie chcę, aby to, że jesteś moim ojcem wyszło na jaw. Na pewno zaszkodzi to Twojemu wizerunkowi, a ja nie miałabym życia. Możemy to zachować tylko dla siebie?
- Jeśli tego sobie życzysz, oczywiście. Domyślam się, że moja pozycja może Cię trochę przytłaczać, ale zaufaj mi, jestem całkowicie normalnym facetem. Zależy mi na Olivierze i od wczoraj zależy mi również na Tobie - cholercia! Spoglądam na niego, zaciskam usta i wręcz nie wierzę, w to, co mówi. To miłe z jego strony - Może odwiedzę Cię w Chicago?
- Jasne! Byłoby fajnie! - klaszczę w dłonie i odwracam się w jego stronę - Tylko musimy ustalić odpowiedni termin. W środę lecę z przyjaciółką na małe wakacje do Cancun.
- Och, do Cancun? Słyszałem co nieco o tym miejscu. Jak to mówią "wieczne imprezki".
- Tak, coś w tym stylu - chichoczę i zakładam kosmyk włosów za uchem - Przez cały rok pilnie się uczyłam, aby dobrze zaliczyć sesję. Dodatkowo pracowałam w kawiarni u cioci, aby zapracować na wakacje. Nie było łatwo, jednak udało się i to będą boskie wakacje.
- Mam wspaniałą córkę - wbijam zęby w wargę, bo słowa Adama przesiąknięte są dziwnym rozczuleniem - Mam nadzieję, że będę mógł być nie tylko Twoim ojcem, ale również przyjacielem. Pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć - ponownie ląduję w jego ramionach, zamykam oczy i uśmiecham się. Cholera, naprawdę go lubię!





***
W domu jesteśmy kilka minut po trzynastej. Justin otwiera przede mną drzwi, wchodzę do środka, zsuwam buty ze stóp i odkładam torebkę na komodę. Jestem zmęczona, boli mnie brzuch, jednak liczę, że jutro już będzie po wszystkim. Niech żyją krótkie okresy!
- Olivia - przekręcam głowę i spoglądam na mamę, która stoi w progu kuchni. Uważnie się we mnie wpatruje, jakby chciała cokolwiek wyczytać z mojej twarzy - Jak się masz?
- Jak się mam? Świetnie - wzruszam ramionami i uśmiecham się szeroko - Ten wyjazd to był naprawdę cholernie dobry pomysł! Adam to wspaniały człowiek, nie rozumiem, dlaczego nie chciałaś, żebym się z nim spotkała. Ugościł nas, zaprosił na obiad i poznałam jego syna, który o dziwo ma na imię Olivier. Czyż to nie zabawne? Mam brata o takim samym imieniu!
- T-tak, to nieco dziwne - mama chrząka niezręcznie i spogląda na Justina, który stoi zdezorientowany - Cóż, więc cieszę się, że spotkanie jednak się udało. Jestem nawet zaskoczona, że Adam zachował się wobec Ciebie w porządku i nie sprawił przykrości.
- Dlaczego miałby sprawić mi przykrość, mamo? Bardzo go polubiłam, jest zabawny.
- Super - gapię się na nią i nie bardzo rozumiem jej dziwne zachowanie. O co jej chodzi? Dlaczego tak dziwnie na niego reaguje? - W porządku, wpadłam tylko na chwilę, muszę uciekać do pracy. Dzisiaj wrócę późno, obiad macie w lodówce - bierze torebkę z komody i po prostu wychodzi, nawet nie oglądając się za siebie. Co się z nią do cholery dzieje?!
- Wow, to było dziwne - Justin patrzy w drzwi, przez które wyszła mama, kręci głowę i zamyka je na klucz - Mamę coś trapi, muszę dowiedzieć się co. Jest przygnębiona.
- Mam wrażenie, że to ma związek z Adamem. Nie chciała, abym się z nim spotkała, na dodatek zareagowała nerwowo. Myślisz, że ona nadal może coś do niego czuć?
- Nie mam pojęcia. Mówi się, że stara miłość nie rdzewieje, może coś w tym jest?
- I to całkiem sporo. Odkąd dowiedziałam się o Adamie, zachowuje się jak nie ona.
- Dajmy jej trochę czasu, dla niej na pewno też nie jest to łatwa sytuacja. Ukrywała to przed Tobą, prawda jednak wyszła na jaw i musi zmierzyć się z przeszłością. 
- Mam tylko nadzieję, że niebawem wszystko wróci do normy i będzie taka sama.

Wieczorem odwiedza mnie przyjaciółka. Piszczy na mój widok, tuli mnie do siebie i skaczemy w kółko jak wariatki. Nie ukrywam, cholerne się za nią stęskniłam i cieszę się,
że nareszcie wróciła. Za trzy dni wylatujemy do Cancun, powinna zacząć się pakować.
- Ależ się opaliłaś! Nie wierzę! Co Ty będziesz robić w tym Cancun, co? Zjarasz się!
- Och, tam! To tylko lekka opalenizna, w Cancun na pewno będę wygrzewać się na plaży.
- Tylko uważajcie na adoratorów - do rozmowy włącza się Justin. Stawia przed nami kubki z herbatą i siada na fotelu - Macie na siebie uważać, czy to jasne? Nie pijcie żadnych drinków, które ktokolwiek będzie chciał wam postawić. Sprawdzajcie również, czy przypadkiem nic w nich nie pływa. Jesteście we dwie, chrońcie siebie nawzajem.
- Wow - Kate szepcze cicho i uchyla usta zaskoczona - Nie ukrywam, to było mocne.
- Ja mówię poważnie. Wiecie, co to jest za miejsce i jacy przebywają tam ludzie.
- Oczywiście! Nie mogę doczekać się tych pięknych, umięśnionych chłopców. Ach!
- Kate! - besztam ją i zdegustowana kręcę głową - Tobie tylko jedno w głowie, wiesz?
- No, co? Może spotkam tam swojego przyszłego chłopaka, męża i ojca moich dzieci?
- Tak, z pewnością - Justin prycha rozbawiony i zakłada ręce za głową - W miejscu, gdzie najważniejsze jest tylko to, aby się chlać i zaliczyć jak najwięcej panienek. Och, Kate.
- Hej, nie psuj moich marzeń, dobra? Jestem pewna, że nie wszystkim chodzi o jedno.
- Serio? - unoszę brew i chichoczę - Wydaje mi się, że właśnie o to chodzi w wakacjach.
- Och, gońcie się, okej? - Kate burczy pod nosem i upija łyk gorącej, karmelowej herbaty - Jesteście okropni, zmówiliście się czy co? Jeszcze opadnie wam szczęka, zobaczycie!
- O, tak! Czekam na to z niecierpliwością - Justin porusza brwiami i nabija się z niej. 

We wtorek budzę się w świetnym humorze. Przeciągam się leniwie, ziewam i opuszczam ciepłe łóżko. Zarzucam na siebie szlafrok, schodzę na dół i kiedy jestem już prawie przy wejściu do kuchni, dobiegają mnie głosy rodziców. Opieram się o ścianę i podsłuchuję.
- Nie rozumiesz mnie, Thomas! Nie chcę, aby Olivia się z nim spotykała - och! Więc rozmawiają o mnie! - Wyznała wczoraj, że go polubiła. Rozumiesz to? - mama prycha, a ja marszczę brwi. Jestem zaskoczona jej zachowaniem i zastanawiam się, o co w tym wszystkim chodzi. Nigdy wcześniej nie odwalała takich szopek! - Nim się obejrzymy, a przywiążę się do niego, być może zaimponuje jej jego pozycja i będzie chciała się wyprowadzić - co takiego?! Czy ją kompletnie popieprzyło? - Nie chcę jej stracić.
- Kochanie, nic takiego nie będzie miało miejsca - głos taty w porównaniu z mamy, jest spokojny i łagodny - Olivia to nasza córka, naprawdę uważasz, że będzie chciała zamieszkać u człowieka, którego dopiero poznała? - zapada chwila ciszy, wystawiam ostrożnie głowę i wpatruję się w przytulających się rodziców. Czuję w sercu coś dziwnego. Poważnie mama pomyślała, że mogłabym zamieszkać z Adamem? Przecież to szaleństwo! - Uspokój się i przestań zamartwiać. Olivia to mądra dziewczyna i jestem pewny, że majątek Adama nie przesądzi o tym, że nagle nas opuści - och, dzięki tatusiu! Chociaż Ty myślisz jak normalny człowiek - Mimo to ma prawo się z nim widywać i to musisz zaakceptować.
- Bzdura! Pamiętaj, że Adam podpisał papiery i nie ma do Olivii żadnych praw.
- Cóż, zmusiłaś go do tego, prawda? Szantażowałaś go, Kochanie - o, rany! - Gdybyś nie miała na niego tego małego haka, w postaci sfałszowanego dokumentu w pracy, on nigdy by ich nie podpisał - uchylam usta w szoku, ale czegoś takiego w życiu bym się po niej nie spodziewała. Naprawdę mama posunęła się aż tak daleko?! - Oboje wiemy, że zależało mu na Olivii, ale Ty nie chciałaś nawet o tym słyszeć. Mówiłem Ci, że prędzej czy później ta sytuacja nie skończy się dobrze. Nasza córka dorosła i teraz może sama podejmować za siebie decyzję. Ani Ty, ani ja już niczego nie możemy jej zabronić. Pogódź się z tym.
- Och, boże! I tak spokojnie o tym mówisz? Co z Tobą? Jesteś jej ojcem, nie boli Cię to?
- Nie? Dlaczego miałoby mnie boleć? Wychowałem ją od urodzenia, pokochałem jak swoje własne dziecko i tak właśnie ją traktuję. Adam niczego nie zmieni, Kochanie. Może się z nim widywać, jednak ja już zawsze będę ją kochał. Jest moją małą dziewczynką.
Nie chcę słyszeć już nic więcej, zrywam się na równe nogi i po cichutku wbiegam na górę. Chowam się w swoim pokoju, okrywam kołdrą po samą szyję i płaczę w poduszkę. Słowa ojca cholernie mnie zabolały i poczułam się winna. Chciałam poznać Adama, poleciałam do niego nie myśląc nawet, jak poczuje się z tym tata. Mogłam go zranić swoim zachowaniem, chociaż nie brzmiał na podłamanego. Wyznał, że mnie kocha, zawsze będzie i jestem jego dziewczynką. Zdecydowanie za rzadko mówię mu, że również bardzo go kocham i jestem wdzięczna za wszystko, co dla mnie zrobił. Jest wspaniałym, kochającym ojcem i wychował mnie na porządnego człowieka. Nic, ani nikt nie będzie w stanie tego zmienić. 

Schodzę dopiero wtedy, kiedy rodzice wychodzą do pracy. Robię śniadanie, przenoszę się do grodu i chociaż bardzo chcę wyłączyć myślenie, nie potrafię. Boli mnie głowa od tego całego zamieszania i próbuję się rozluźnić. Gdybym nie polubiła Adama, gdyby okazał się jakimś fiutem, beznadziejnym typem, to pewnie żałowałabym, że dowiedziałam się o tym, iż mam innego ojca. Jednak Adam to wartościowy człowiek, sympatyczny, wesoły, uśmiechnięty i co dziwne, bardzo ucieszył się z mojej wizyty. Wierzę, że tą sytuację można jakoś ze sobą pogodzić. Kocham swoich rodziców i poznanie Adama tego nie zmieniło. Po prostu będę starała się pogodzić wszystko razem, tak, aby nikt nie ucierpiał. Nie chcę, żeby mama wciąż się tym zadręczała, smuciła i kłóciła się z tatą. Przez to w naszym domu nie będzie można zaznać spokoju, a od zawsze był to mój azyl przed światem.
- Hej, Oli - moje rozmyślenia przerywa dobrze znany mi głos. Podnoszę głowę i wpatruję się w stojącego obok mnie Alexa. Uśmiech mimowolnie pojawia się na mojej twarzy, zrywam się na równe nogi i przytulam go do siebie - Tak, też tęskniłem - obejmuje mnie, opiera brodę na moim ramieniu i kołysze na boki. Brakowało mi go.




***********************************
Hello! :)

Zapewne nie w głowie wam dzisiaj rozdział, no ale dodaję. Dla tych, co spędzają Sylwestra w domu i dla tych, którzy przeczytają jutro na kacyku ;)

Korzystając z okazji coś ode mnie:
Niech się spełnią świąteczne życzenia: te łatwe i trudne do spełnienia.
Niech się spełnią te duże i te małe, te mówione głośno lub wcale.
Niech się spełnią wszystkie one krok po kroku, tego życzę w Nowym Roku. 
Chciałam również podziękować Was za kolejny rok, w którym jesteście ze mną. Może i jest Was nieco mniej, ale doceniam to, że trwacie ze mną. Wiedzcie, że czytam każdy komentarz, czasami śmieję się do łez, czasami wzruszam.
Dziękuję, że jesteście ♥





15 komentarzy:

  1. Pierwsza ;) super rozdział!
    Życzę szczęśliwego Nowego roku;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mega rozdział !!

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczęśliwego Nowego Roku!😘😘 czytam na nie malym kacu 😂 tak jest jak sie nie pije bardzo długo a później troche alkoholu położy😂 świetny rozdział💕💕

    OdpowiedzUsuń
  4. Super, że Adam okazał się takim miłym człowiekiem. Olivier ma niezły instynkt, że tak szybko rozszyfrował relacje Olivii i Justin'a.
    Pozdrawiam,
    Kama
    Szczęśliwego Nowego Roku 🎉

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny jest ten Adam i ciesze się ze Olivia go poznała, brakowało mi trochę chwil justina z Olivia kiedy byli w obcym mieście, ale rozdział i tak genialny! Tata Olivii jest kochany , i bardzo rozsądny, Olivi się zrobiło przykro bo nie chce go zranić spotykając się ze swoim biologicznym ojcem, ale można chyba jakoś wszystko pogodzić! 😍 szczęśliwego Nowego Roku kochana 😘😘😘

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialny rozdział! Wszystkiego dobrego w nowym roku!:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe czy Oli będzie się dobrze bawić na wakacjach;)
    Fajny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawe jak bd na wyjeździe do Cancun 😄😎 cudowny rozdział 😛

    OdpowiedzUsuń
  9. Ajjj! Jak super ze tata Olivi okazal sie jednak świetnym gosciem,ciesze sie ze sie polubili,to kochane💕 Ciekawe jak to teraz będzie...

    Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku Kasia! Dużo zdrówka dla Ciebie i dla całej rodzinki 😘

    Buziaki 💕

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam Oli i Alexa, idk dlaczego... Super rozdział, jak zawsze! ❤

    OdpowiedzUsuń
  11. Z niecierpliwością czekam na next;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kocham to opowiadanie:*

    OdpowiedzUsuń