24.12.2017

Rozdział 20


Olivia POV:
W pomieszczeniu panuje cisza, a ja wpatruję się w człowieka, który uśmiecha się uroczo i uważnie mi się przygląda. Jest przystojny. Ma jasne, przyprószone siwizną włosy, ciemne oczy i coś takiego w wyrazie twarzy, przez co ogarnia mnie dziwny spokój. Im dłużej na niego patrzę, tym dobitniej dociera do mnie, że to mój prawdziwy ojciec. Ten, który dał mi życie i który nie uczestniczył w moim życiu. W dodatku jest pieprzonym senatorem, czego kompletnie się nie spodziewałam! Dlaczego mama mi tego nie powiedziała?
- Po tylu latach nareszcie mogę poznać swoją córką - przyciąga mnie do siebie, chowa w swoich ramionach i delikatnie kołysze na boki. Odprężam się, obejmuję go w pasie i zamykam oczy. Zaledwie kilka dni temu dowiedziałam się o lewym numeru mamy, czego jestem owocem, a teraz tulę się do człowieka, którego nie znam, a który powinien mnie wychować - Nie masz pojęcia, jak bardzo chciałem się z Tobą zobaczyć. Zabiegałem o to od początku, niestety Sylvia nigdy mi na to nie pozwoliła - odchyla się, odgarnia kosmyk moich włosów i patrzy na mnie z czułością - Walczyłem, jednak w pewnym momencie po prostu się poddałem. Wybacz mi, Olivio. Nigdy nie powinien był podpisać tych papierów. 
- Teraz to i tak nie ma już znaczenia, prawda? Jestem dorosła, poznałam prawdę całkiem przypadkiem i sama zdecydowałam o spotkaniu z Tobą. Mama nie była zadowolona z tego powodu, nie rozumiałam dlaczego, ale teraz chyba już wiem. Jesteś senatorem.
- Owszem - rozpina guzik w koszuli i pozbywa się granatowego krawata - Usiądziemy?
- Zostawię was - co takiego?! Patrzę na Justina spakowana, ale obiecał, że będzie ze mną! - Nie martw się, jestem tuż obok, tak? Porozmawiaj z ojcem, poczekam na Ciebie.
- W porządku - mruczę cicho, Justin kiwa głową do Adama i zostajemy sami. Cholera, dzięki niemu czułam się zdecydowanie pewniej! Teraz jestem już mniej odważna.
- Czy ten młodzieniec to Twój chłopak? - orzesz w mordę! - Idealnie do siebie pasujecie.
- N-nie - zawstydzam się i odgarniam kosmyk włosów za ucho - Justin jest moim bratem.
- Och, naprawdę? - marszczy czoło, chwyta mnie pod ramię i prowadzi na czarną, skórzaną kanapkę, na której siadamy - Akurat brata nie brałem pod uwagę. Moją pierwszą myślą był zdecydowanie chłopak. Wyglądacie na bardzo ze sobą zżytych - jezu! Tylko nie to!
- Nie zawsze tak było. Justin wyjechał do Norwegii i nie było go przez rok. Nasze stosunki były dość napięte, a teraz staramy się je naprawić. Jak na razie idzie nam całkiem dobrze.
- Cieszę się. Posiadanie rodzeństwa to coś bardzo cennego, niestety jestem jedynakiem i od zawsze brakowało mi towarzystwa. No dobrze, Olivio, opowiedz mi coś o sobie.

Spędzam z ojcem ponad trzy godziny. Opowiadam mu dosłownie o wszystkim. O swoich studiach, zainteresowaniach, przyjaciołach, a nawet mamie. Nie utrzymywali ze sobą kontaktu i Adama nieco interesowało, co u niej słychać. Widziałam, jak jego oczy rozbłysły, kiedy mu o niej mówiłam. Pokazałam mu kilka zdjęć i stwierdził, że wygląda cudownie. Miałam wrażenie, że w głębi serca nadal coś do niej czuł. Wywnioskowałam to po tym, jak o niej mówił. W jego głosie pobrzmiewała nutka rozczulenia i tęsknoty. Było mi go żal, bo Adam to świetny facet! Żałuję, że mama zabroniła mu uczestniczyć w moim życiu. Mam świadomość, że dla mojego taty byłby to cios, gdyby Adam pojawiał się w naszym domu i zabierał mnie na "weekendy". Przecież mama go zdradziła, a on mimo wszystko jej to wybaczył. To niesamowite, co miłość potrafi zdziałać. Przecież zdrada to coś cholernie paskudnego i ja z pewnością nie umiałabym tak łatwo wybaczyć. Oczywiście sprawa z Alexem to zupełnie inna bajka. To ja zaczęłam, w dodatku sypiam z własnym bratem, co jest nienormalne i szalone. Alex po prostu chciał sobie ulżyć, bo ode mnie tego nie dostawał. Myślę, czy tata również zaniedbywał mamę, skoro wskoczyła do łóżka kumplowi z pracy. A może również coś do niego czuła? Głupie zauroczenie może zrobić człowiekowi sieczkę z mózgu, a reszta idzie sama, chociaż czasami nawet nie wiemy, kiedy.

Po dwudziestej Adam prowadzi mnie do ogrodu. Oczywiście jest równie okazały jak i cały dom, ale teraz już się nie dziwię. Jest senatorem, poważanym człowiekiem, przecież nie będzie mieszkał w ciasnym mieszkanku, chociaż ja nie widziałabym w tym nic złego.
- Justin? - zakładam ręce na piersiach i wpatruję się w brata. Miałam wyrzuty sumienia zostawiając go na trzy godziny, jednak on świetnie się bawi. Siedzi przy stole, obstawiony jedzeniem, piciem, a towarzystwa dotrzymuje mu ta miła kobieta - Nie nudzisz się, co?
- Skąd! - uśmiecha się szeroko i klaszcze w dłonie - Maria zadbała o mnie jak nikt inny. Pograłem w golfa, obejrzałem film w sali kinowej i ograłem ogrodnika w fifę - co?!
- Wow - prycham pod nosem, spoglądam zawstydzona na Adama, jednak on przybija z Justinem piątkę, czym mnie zaskakuje - Cieszę się, że tak owocnie spędziłeś swój czas. Musimy się zbierać, jest już późno - przytakuje, podnosi tyłek z krzesła i przeciąga się leniwie. Jezu, co za koleś! - Dziękuję za dzisiejsze popołudnie. Było mi bardzo miło.
- Pamiętaj, że jutro macie wpaść na obiad, tak? Chcę poznać Twojego brata.
- Nie ma sprawy - zerkam na Justina, który wygląda na niego zaskoczonego.

Do hotelu docieramy przed dwudziestą pierwszą. Tym razem nie jedziemy taksówką, a odwozi nas prywatny kierowca Adama. Upierałam się, że to nie jest potrzebne, jednak nie dał sobie nic powiedzieć. Nie ukrywam, jestem tym nieco przytłoczona, ale staram się tego nie pokazywać. Adam żyje w zupełnie innym świecie, niż ja. Jestem nastolatką, chodzę na studia, imprezuję, a moja twarz nie ukazuje się w wiadomościach i na stronach gazet. Myślę nawet, czy przypadkiem nie zaszkodzę mu i nie zepsuję wizerunku. Helloł, jestem jego córką, w dodatku z przelotnego romansu. To nie brzmi dobrze i jutro mam zamiaru go o to zapytać. Nie chcę zepsuć niczego w jego idealnym, poukładanym świecie.
- Jesteś zmęczona? - Justin pyta, kiedy otwiera drzwi naszego pokoju - Wszystko okej?
- Tak, nie martw się. Po prostu to był intensywny dzień i w dodatku boli mnie brzuch.
- Zjesz coś, weźmiesz prysznic i do łóżka, tak? Musisz odpocząć przed jutrem.
- Cieszę się, że będę mogła spędzić z Adamem jeszcze trochę czasu. Sam przekonasz się, że to naprawdę świetny facet. Sądziłam, że będzie sztywny, ale jest taki zabawny!
- A ja cieszę się, że wreszcie mogłaś go poznać - uśmiecha się, przytula mnie do siebie i opiera brodę na czubku mojej głowy - Chyba dopiero teraz dociera do mnie, że mamy innych ojców. Zanim tutaj nie przejechaliśmy, nie brałem sobie tego specjalnie do serca.
- Ja chyba też teraz inaczej do tego podchodzę. Bałam się tego spotkania, teraz moje wątpliwości uleciały. Tak naprawdę mam fajnego ojca, mimo, iż jest senatorem.
- Wiemy już, dlaczego mama tak bardzo nie chciała, abyś się z nim spotkała. Wiedziała, kim jest i chciała uchronić Cię przed rozgłosem. Wiesz, że tak może się stać, prawda?
- Wiem, dlatego muszę porozmawiać o tym z Adamem. Nie chcę, aby ktokolwiek widział nas razem. Po pierwsze; on może mieć nieprzyjemności. Po drugie; oberwie się i mnie, a ja nadal chcę prowadzić swoje nudne życie. W dodatku media mogłyby węszyć i dowiedzieć się cokolwiek o naszej rodzinie. Przez to nigdy nie moglibyśmy być razem, nawet gdybyśmy wyjechali daleko stąd. To byłoby straszne! Musimy być bardzo ostrożni, Justin.
- Nie bój się, będziemy - ujmuje moją twarz w dłonie i patrzy mi w oczy - Nigdy nie pozwolę, aby cokolwiek nas rozdzieliło. Obiecuję. Jesteś dla mnie całym życiem, Oli - pochyla się i łączy nasze usta w namiętnym pocałunku. Staję na palcach i oddaję się temu.

Następnego dnia wybieramy się na spacer. Nigdy nie byłam w Nowym Jorku, jednak miasto bardzo mi się podoba. Jest nieco zbyt ruchliwe, ludzi jest mnóstwo, wciąż dociera do nas sygnał karetek, staży pożarnej czy policji. Nasze miasteczko w porównaniu do Nowego Jorku to kompletne odludzie! Jest tam spokojnie, cicho i z pewnością ludzie nigdzie się nie śpieszą. Tutaj wręcz gonią, a na chodniku o tej godzinie nie ma wolnej przestrzeni.
- Chodź - Justin pociąga mnie za sobą i zanim mam szansę spojrzeć na szyld sklepu, już jesteśmy w środku. Rozglądam się i już wiem, gdzie przytargał mnie mój brat. Sklep Victoria's Secret, świetnie! - Chcę Ci kupić coś seksownego, specjalnie dla mnie - oblizuje usta i patrzy takim spojrzeniem, aż robi mi się gorąco - I to ja wybiorę - mruga rozbawiony i pociąga mnie w prawą stronę. Przyglądam się, jak przechadza się między półkami i uważnie ogląda seksowną bieliznę. Przełykam ślinę na ich widok, bo jest naprawdę... wow! - Hmm - mruczy pod nosem, wybiera kilka rzeczy i wystawia przed siebie. Natychmiast rozglądam się zawstydzona, ale na szczęście nikogo nie ma obok nas - To jest właśnie to, co chcę na Tobie zobaczyć, aniołku. Twój rozmiar? - wtyka mi przed nos metki, przytakuję, jednak żadne słowa nie przejdą mi przez gardło. Poważnie mam to założyć?! - Dlaczego nic nie mówisz? - mruży oczy, ale doskonale wie, dlaczego. Czuję, jak moje ciało płonie i chciałabym już stąd wyjść - Nie musisz się wstydzić, przecież to całkowicie normalne, prawda? - unosi dłoń, dotyka opuszkami palców mojego policzka i przechyla głowę. Jego oczy wiercą we mnie dziurę i wręcz mam ochotę się na niego rzucić! Niech to szlag!
- Mhm - chrząkam i wreszcie biorę się w garść - Bardzo dobry wybór, masz świetny gust.
- Wiem - niewinnie wzrusza ramionami i mruga zadziornie - Jeszcze muszę wybrać bikini.
- Co?! - podnoszę głos, a młoda dziewczyna, który stoi przy kasie patrzy na mnie zaskoczona. Uśmiecham się i ciągnę Justina na inny dział - Zwariowałeś? Nie potrzebuję.
- Owszem, potrzebujesz. Jedziesz na wymarzone wakacje, musisz wyglądać jak milion dolców - och, serio? Zakładam ręce na piersiach i przewracam oczami - Jaki kolor?
- Czarny - unoszę brew i uśmiecham się chytrze. Justin szpera po wieszakach, a ja czekam na to, co wybierze tym razem. Muszę przyznać, że bielizna jest przepiękna i trafił idealnie! Stanik ma kilka paseczków, jest z koronki i nieco prześwituje. Dół więcej odkrywa niż zakrywa i doskonale wiem, że zrobił to specjalnie - Jak Ci idzie, mój osobisty stylisto?
- Świetnie, już prawie - mruży oczy i wyciąga wieszak z rzędu kolorowych bikini. Wystawia przed siebie i faktycznie moim oczom ukazuje się czarny materiał. Jest... śliczny! Klasyczny krój, ramiączka są białe, tak samo, jak kokardka pośrodku stanika i sznureczki przy dole. Podoba mi się! - Twoja mina mówi mi wszystko. Bierzemy! - chwyta mnie za rękę, prowadzi do kasy i uśmiecha się do ekspedientki, której biust zaraz wyskoczy z bluzki. Mimo to Justin nie zwraca na to uwagi - Może potrzebujesz jeszcze czegoś, hmm?
- Nie, Justin - wzdycham i przytulam się do niego ramienia. Boże, tak bardzo chciałabym, aby tak mogło być zawsze. Bez chowania się, ukradkowych pocałunków, schadzek.
- To wszystko, tak? - młoda dziewczyna niepewnie spogląda na Justina, który przytakuje głową. Podlicza zakupy i chowa do różowej torebeczki - Sto pięćdziesiąt dolarów.
Justin płaci rachunek, bierze mnie za rękę i opuszczamy sklep. Zerka na mnie kątem oka, zmienia plan i jednak obejmuje mnie ramieniem i przyciąga do siebie. Oplatam go w pasie, a jego usta lądują na mojej głowie na której składa czuły pocałunek. W tym momencie nic innego nie ma najmniejszego znaczenia. Tylko on, ja, my. Nasza miłość, która mimo tego, jak bardzo jest popieprzona i nigdy nie powinna się wydarzyć... jest wyjątkowa.

Wracamy do domu przed trzynastą. Bierzemy wspólny prysznic, dłonie Justina błądzą po moim ciele, zamykam oczy i odprężam się pod wpływem jego dotyku. Tak dobrze zna moje ciało, wie gdzie uderzyć, aby rozpalić mnie do czerwoności, abym sama pragnęła jeszcze więcej. I tak się dzieje w tym przypadku. Odwracam się, staję na palcach i zachłannie wpijam w jego usta. Uśmiecha się, jakby właśnie na to czekał. Obejmuje mnie, unosi i owija moje nogi wokół swojej talii. Wsuwam palce w jego włosy, zaciskam w pięści, a Justin nagradza mnie seksownym, przeciągłym jękiem. Napiera na mnie swoim ciałem, wślizguje się do środka i zaciska szczękę. Zadziwia mnie fakt, że nie przejmuje się moim okresem, po prostu kocha się ze mną i nic innego się nie liczy.

Przed czternastą jestem gotowa. Poprawiam włosy, wygładzam niewidzialną fałdkę na szarej sukience i przyglądam się sobie. Biorę marynarkę i zakładam na stopy czarne, zapisane na kostce szpilki. Mrugam do siebie, a do pokoju wchodzi Justin. Muszę przyznać, że prezentuje się naprawdę świetnie! Elegancko, ale na luzie. Założył ciemno niebieskie jeansy, białą koszulę i marynarkę. O mamuniu, jest taki przystojny! I mój, tylko mój!
- Wyglądasz przepięknie, aniołku - oblizuje usta, podchodzi i przyciąga mnie do siebie - Jesteś najpiękniejszą kobietą na świecie - szepcze zmysłowo, pochyla się i wsuwa nos w moje włosy - Nie masz pojęcia, jak bardzo chciałbym, aby nasze życie wyglądało właśnie w ten sposób. Chciałbym móc pocałować Cię na środku ulicy, trzymać za rękę, zabrać na romantyczną randkę - odchylam głowę i patrzę na niego ze złami w oczach. Te słowa sprawiają mi ból, ponieważ wiem, że nie taka jest nam pisana przyszłość - Zrobię wszystko, żeby tak właśnie było. Chcę tylko Ciebie, rozumiesz? Tylko Ciebie - chwyta moją głowę i po prostu całuje. Jednak ten pocałunek jest inny, przepełniony uczuciem i desperacją.

Punkt czternasta schodzimy na dół, gdzie czeka na nas kierowca Adama. Ten sam, który odwiózł nas wczoraj. Witamy się z nim, rozmawiamy całą drogę, jednak Richard jest prze sympatycznym człowiekiem. Czas z nim mija nam w świetnej atmosferze i mam przeczucie, że to będzie naprawdę cudownie spędzony dzień. Jutro rano wylatujemy do domu i mam zamiar cieszyć się tym, że mogę spędzić trochę czasu z moim... ojcem.

Na miejscu wita nas Marie. Tuli nas do siebie, cmoka w policzki i prowadzi wprost do ogrodu. Po domu roznosi się stukot moich szpilek, ponownie rozglądam się, ale ten dom jest po prostu cudowny! Jasny, przestronny i mimo tej ogromnej przestrzeni nie jest zawalony niepotrzebnymi rzeczami. Po prostu minimalizm. Adam ma dobry gust!
- Olivia, Justin! - krzyczy wesoło, kiedy tylko pojawiamy się w ogrodzie - Jak dobrze znowu was widzieć - uśmiecha się, ściska Justinowi dłoń, a mnie całuje w policzek. Wow! Nie ukrywam, jestem mile zaskoczona jego zachowaniem. Jeszcze wczoraj bałam się, kim właściwie jest mój ojciec, a po drugim dniu mam wrażenie, jakbym znała go całe życie! - Usiądźmy, Marie za momencik poda obiad - Adam podaje mi dłoń, wchodzę na drewniany podest dzięki czemu moje szpilki nie wbijają się w ziemię - Mam nadzieję, że nie będziecie mieć nic przeciwko, jeśli ktoś do nas dołączy - och! Marszczę brwi i ciekawa jestem, któż to taki. Do tej pory nie widziałam nikogo z jego rodziny, czyżby to byli oni?
- Nie, oczywiście, że nie. Bardzo chętnie poznamy Twoją rodzinę, Adamie.
- Właściwie to będzie tylko jedna osoba - chrząka skrępowany i jak na zawołanie do ogrodu wchodzi chłopak. Jest wyluzowany, uśmiecha się chytrze i siada naprzeciwko mnie. Ma na sobie białą bluzę, kaptur na głowie, a spod niego wystaje kilka kosmyków kręconych włosów - To mój syn, Olivier - co takiego?! Uchylam usta, gapię się na chłopaka, a on na mnie. Ja pierdole! - Olivier, to Twoja przyrodnia siostra... Olivia - chłopak patrzy raz na ojca, raz na mnie i wybucha śmiechem. Świetnie się bawi, jednak szokuje mnie, kiedy z kieszeni wyjmuje jointa i po prostu go odpala. Czy on kompletnie zwariował?!







Hello! :)
Nie wiem, czy ktoś czeka na rozdział, no bo Wigilia, ale niedziela to niedziela więc dodaję.
Miałam lekki ubaw nadając bratu Olivii prawie identyczne imię lol :D

Korzystając z okazji chciałam złożyć wam życzenia:
Ze szczerego serca w ten piękny czas, 
Gdy gwiazdka świeci dla wszystkich nas,
Życzę miłości, bez trosk i złości,
a w Nowym 2018 Roku
Marzeń spełnienia i pomyślności.











17 komentarzy:

  1. To się porobiło omg, czekam na nexta :D
    Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps: Nie wypada, ale jestem zdesperowana więc pozwolę sobie na chamską reklamę ^możesz usunąć, nie obrażę się xd^:

      http://fallenangels-jbff.blogspot.com/

      Usuń
  2. Łooo, dzieje się... świetne! Mega mi sie podoba. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału...
    Wesołych świąt Kasiula 😊😙

    OdpowiedzUsuń
  3. Mega ;*
    Wesołych świąt:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdrowych i Wesołych Świąt Bożego Narodzenia😘🎄🎁

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny rozdział! wesołych świąt, kochana!

    OdpowiedzUsuń
  6. cudowny 💞 wesołych świąt!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Olivia i Olivier świetne zgranie 😂. Olivier chyba trochę namiesza. Ale fajnie, jak Olivia i Justin nie muszą się ukrywać.
    Wesołych Świąt 🎄🎁🎍
    Pozdrawiam,
    Kama

    OdpowiedzUsuń
  8. Hahah o nie, czuje ze będzie ciekawie 😀😀 ciekawy ten Adam i ten Olivier...ciesze się ze chociaż raz nie muszą się ukrywać na ulicy ;) nie mogę się doczekać nasteonego rozdzialu!
    Wesołych, zdrowych i pełnych miłości i jedzenia świat ❤🎅🎄
    Buziaki 😘😘😘

    OdpowiedzUsuń
  9. Podoba mi się ten rozdział;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czuje ze coś namiesza�� weź go podobieństwem do Lil Peep’a bahhwhwhahhahahahah

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajowy jak zawsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem bardzo ciekawa co dalej;)

    OdpowiedzUsuń