12.11.2017

Rozdział 15


Olivia POV:
Wpatruję się w ścianę i przetwarzam w głowie to, co właśnie przeczytałam. Moje serce tłucze się w piersi, myśli plączą się w supeł, a prawda uderza we mnie niczym tona cegieł. Całe moje życie to jedno, pieprzone kłamstwo! Jak mogli mi to zrobić? Dlaczego nie powiedzieli mi tego już dawno?! Czy nie zasługiwałam, aby to wiedzieć? Przez to, czego się właśnie dowiedziałam wszystko posypało się jak domek z kart. Żyłam beztrosko nie domyślając się tego, że tak naprawdę mój ojciec nie jest moim... ojcem. Był nim kompletnie nieznany mi mężczyzna, który na ów świstku zrzekł się jakichkolwiek praw. Boże! Czy to zły sen, z którego zaraz się obudzę? Wszystko będzie jak dawniej i to, co przeczytałam okaże się tylko przykrym wspomnieniem? Takie rzeczy się przecież nie dzieją! Moi rodzice są za dobrzy, aby przez całe życie tak perfidnie mnie okłamywać. Tak bardzo ich kocham, ufam im! To z pewnością jakaś głupia pomyłka, którą da się wyjaśnić. 
- Nie płacz, Oli - czuję ramiona Justina, które obejmują mnie i dociskają do siebie. Nie mogę wykrzesać z siebie nawet słowa, jestem zbyt zszokowana - Mama na pewno to wyjaśni. Jestem pewny, że to jakieś bzdury, spokojnie. Musicie tylko ze sobą porozmawiać.
- Zawieź mnie do niej - ocieram łzy, zabieram papier i opuszczamy jej domowe biuro.

Kiedy tylko docieramy pod budynek firmy rodziców, wysiadam z samochodu i dzielnie kroczę w stronę drzwi. Już mam je otwierać, gdy czuję dłoń Justina na ramieniu.
- Proszę, zachowaj spokój, dobrze? Porozmawiaj z mamą, ale nie denerwuj się, Oli.
- Żeby to było takie proste - prycham z kpiną i płonę ze złości - Okłamywali mnie.
- Wiem, ale to na pewno da się jakoś wytłumaczyć. Po prostu wysłuchaj mamy, okej?
- Masz to jak w banku - otwieram drzwi, wchodzę do środka i idziemy wzdłuż korytarza. Wchodzę do jej gabinetu i patrzę, jak krząta się chowając papiery. Nic nie podejrzewa.
- Och, jesteście! Ratujecie mi życie! - uśmiecha się, podchodzi, a Justin podaje jej teczkę z projektem - Śpieszę się i spóźniłabym się, gdyby nie wy. Dziękuję - cmoka Justina w policzek, jednak ja odskakuję jak oparzona, kiedy chce mnie pocałować - Olivia?
- Przypadkiem to znalazłam - podaję jej zmiętą już kartkę. Odbiera ją ode mnie, czyta uważnie i natychmiast blednie - Możesz mi to łaskawie wyjaśnić? Co to ma znaczyć?
- Och, córeczko - wzdycha ciężko, patrzy na mnie i widzę coś dziwnego w jej oczach. Jakby poczucie winy i wiem już, że to wszystko prawda - Uwierz mi, tak wiele razy chciałam Ci o tym powiedzieć, jednak nie miałam odwagi. Przykro mi, że dowiedziałaś się właśnie w ten sposób - mówi smutno, ale ledwo to do mnie dociera. Gapię się wprost przed siebie, a łzy zamazują mi widok - Kochamy Cię, Skarbie. Proszę, nie płacz - próbuje mnie przytulić, wystawiam dłoń przed siebie i kręcę przecząco głową - To bardzo skomplikowane.
- Masz pięć minut, aby mi to wszystko powiedzieć, mamo. Inaczej wyjdę stąd i nie wrócę.
- Nie mów tak! - panikuje i przestraszona spogląda na Justina, który stoi obok - To było dawno temu. Byłam w delegacji przez dwa miesiące i kręcił się obok mnie mój dobry kolega. Lubiliśmy się, pracowaliśmy razem. Niestety pewnego wieczoru udaliśmy się na imprezę firmową, a potem wylądowaliśmy w łóżku - kurwa! Mam ochotę rzewnie się rozpłakać, bo dociera do mnie, że jestem pieprzoną wpadką! - Stało się, zaszłam w ciążę i wszystko powiedziałam Twojemu tacie. Był wściekły, nie odzywał się do mnie przez długi czas, a nasze małżeństwo wisiało na włosku. Mimo wszystko wybaczył mi i pokochał Cię.
- Nie jestem jego dzieckiem. Kiedy właściwie zamierzałaś mi o tym powiedzieć, hmm?
- Zabierałam się do tego od dawna, jednak miałam zbyt wiele obaw. Nie chciałam psuć naszych relacji, bo to nic nie zmienia. Jesteś moją córką, Olivia. Tata Cię bardzo kocha!
- Kto jest moim biologicznym ojcem? Gdzie on teraz jest? Dlaczego zrzekł się praw?
- Ma na imię Adam, mieszka w Nowym Jorku. Zrzekł się, ponieważ go o to poprosiłam.
- Naprawdę? - spoglądam na nią, jednak nic nie czuję. Jakby w mojej głowie ktoś wyłączył światło, a moje uczucia po prostu wyparowały - A może on chciał mieć ze mną kontakt?
- Na początku o to zabiegał, ale nie pozwoliłam mu. Miałam rodzinę, trójkę dzieci i nie zamierzałam wprowadzać zamieszania. Zrozum mnie Olivia. To niczego nie zmienia.
- Właśnie, że zmienia! I to całkiem sporo! - podnoszę głos, ale mam dość! - Jak możesz tak mówić, huh? Dowiedziałam się, że mój ojciec nie jest moim ojcem! Nie znam człowieka, który mnie spłodził i przez cały ten czas żyłam w pieprzonym błędzie! Okłamałaś mnie!
- Zrobiłam to dla Twojego dobra! Twój prawdziwy ojciec wcale nie jest taki święty!
- Mam to w dupie, mamo. Mimo wszystko jest moim ojcem i miałam prawo wiedzieć!
- Powiedziałabym Ci o nim. Chciałam się na to odpowiednio przygotować, córeczko.
- Mam dziewiętnaście lat, jestem dorosła. Zamierzałaś to zrobić, jak stuknie mi trzydziestka? - kręcę głową i wsuwam palce we włosy - Boże, to jest jakiś koszmar.
- Wiem, że to dla Ciebie spory szok, ale wiedz, że bardzo Cię z tatą kochamy, Oli.
- Muszę stąd wyjść - nie patrzę na nią, po prostu opuszczam pokój. Mam dość i sama nie wiem, jak powinnam się zachować. Nagle wszystko się wali i spada mi na głowę.
- Olivia! - słyszę za sobą głos Justina, wychodzę już na zewnątrz i zaciągam się świeżym powietrzem. Nie dowierzam, że mam innego ojca - Poczekaj na mnie - dogadania mnie, dyszy ciężko i chwyta pod ramię. Prowadzi do swojego samochodu, sadza na miejscu pasażera, sam wsiada za kółko i niepewnie na mnie patrzy - Wiem, że to zabrzmi chujowo, ale jesteśmy rodziną, Olivia. Mama ma rację, rodzice bardzo Cię kochają. Wiesz to!
- Wiem, i co z tego? Miałam prawo wiedzieć, że tata nie jest moim tatą, a nic nie wiedziałam! Okłamywała mnie przez tyle lat i mam przeczucie, że nie powiedziałaby mi tego jeszcze długo, gdybym sama nie znalazła tej kartki. Boże, co teraz będzie?
- Nic, a co ma być? Porozmawiasz z rodzicami, dowiesz się wszystkiego i będziesz musiała żyć dalej. Fakt, powinni byli powiedzieć Ci to już dawno, ale dla nich również nie jest to takie proste. Oboje to usłyszeliśmy, mama zdradziła ojca. Cholera, zszokowała mnie tym!
- Mnie też, a najgorsze jest to, że jestem wpadką. Kimś zupełnie nieplanowanym.
- Przestań tak mówisz, natychmiast! Nie chcę słuchać tych bzdur - ujmuje moją głowę w dłonie i zaciska szczękę - Rodzice Cię kochają, doskonale o tym wiesz. Nie ma znaczenia, czy byłaś planowana, czy nie, mama wydała Cię na świat, wychowała Cię razem z ojcem i stworzyliśmy szczęśliwą rodzinę. Nie zapominaj o tym pod wpływem gniewu, dobrze?
- To nie jest takie proste - zaciskam usta, biorę głęboki oddech i wtulam się w jego dłoń, którą przykłada do mojego policzka - Wychodzi na to, że jesteś moim przyrodnim bratem.

- Cóż, sam nie wiem, czy powinno mnie to martwić, czy jednak cieszyć. Przynajmniej nie jesteśmy takim stu procentowym rodzeństwem. Powinniśmy się tym pocieszać?
- Dla naszego związku to chyba maleńki plusik. Tak myślę. Ale się porobiło, co?
- A no. Rodzice świetnie to ukrywali i żadne z nas nic nie podejrzewało. Poza tym nigdy nie spodziewałbym się czegoś takiego po naszej matce. Uważałem ich za zgodne małżeństwo.
- Tsa! I popatrz, co z tego wyszło? - przewracam oczami i oddycham głębiej - Mam koszmarny mętlik w głowie, a przede mną zapewne poważna rozmowa z rodzicami.
- Niestety. Nie martw się, dobrze? Dasz radę. Przez cały czas będę blisko, obiecuję.
- Dziękuję - uśmiecham się i całuję wnętrze jego dłoni - Wiesz, zamiast Chicago może pojedziemy do naszego brata? - cholera! Dociera do mnie, że Matt również jest moim przyrodnim bratem - Stęskniłam się za małą i fajnie byłoby ją odwiedzić. Co Ty na to?
- To jest świetny pomysł. Zadzwońmy tylko i zapytajmy, czy możemy przyjechać.



Justin POV:
W drodze do Matt'a zahaczamy o galerię i kupujemy dla małej prezent. Ukradkiem zerkam na Olivię, ale widzę, że jest przygnębiona i smutna. Domyślam się, że to był dla mnie spory szok, zresztą dla mnie również. W życiu nie spodziewałem się takiej wiadomości. Wydawało mi się, że rodzice są zgranym i szczęśliwym małżeństwem, a tu proszę! Mama miała skok w bok i nagle dowiaduję się, że moja siostra jest moją przyrodnią siostrą. Oczywiście to niczego między nami nie zmienia, kocham ją tak samo mocno, a może i bardziej. Mimo wszystko czuję, że Olivia tak łatwo nie wybaczy rodzicom. Powinni byli powiedzieć jej dawno temu, ponieważ miała prawo wiedzieć. Szkoda, że przez przypadek znalazła tę kartkę i prawda wyszła na jaw. Będą się musieli gęsto tłumaczyć, a Olivia jest zła i rozgoryczona. Mam przeczucie, że ta rozmowa to będzie prawdziwy armagedon. 

W drzwiach wita nas uśmiechnięta szwagierka. Całuje nas w policzki, zaprasza do środka i przechodzimy do ogrodu. Pogoda dopisuje, a mała śpi na świeżym powietrzu. Pochylam się nad wózkiem i uśmiecham. Jest naprawdę urocza i taka maleńka. Olivia dotyka jej rączki i patrzy na mnie. W moją głowę uderza dziwna myśl, że byłaby wspaniałą matką. Jest taka dobra, czuła, ma cudowne serce i jest troskliwa. Niestety to mało możliwe, bo nie możemy sobie na to pozwolić. Nasz związek jest skomplikowany i dziecko w naszym przypadku to byłoby zdecydowanie za dużo. Nawet nie umiem sobie tego wyobrazić.

Wracamy do domu późnym popołudniem. Parkuję przed domem, jednak jestem potwornie zaskoczony widokiem Natalie, która właśnie wychodzi z naszego domu. Co ona tu robi?
- Hej - uśmiecha się uroczo, podchodzi i całuje mnie w policzek - Właśnie przyjechałam, a Twoja mama powiedziała, że gdzieś pojechałeś - zawstydza się i spogląda na Olivię.
- Tak, postanowiliśmy z Olivią odwiedzić naszego brata. Wybacz, że mnie nie zastałaś.
- Spokojnie, nawet się nie zapowiedziałam. Może masz ochotę wybrać się na spacer? Chciałam Ci powiedzieć, że miałeś rację - marszczę brwi, ale nie bardzo rozumiem, o co jej chodzi - Skorzystam z Twojej pomocy - och, a więc chodzi o psychologa! - To aktualne?
- Tak, jasne, że tak! Dogadamy szczegóły i pójdziemy razem - chrząkam i czuję na sobie wiercące spojrzenie Olivii. To nie jest dobry moment na rozmowę - Okej, przejdźmy się, dobrze? - przytakuje głową, Oli parska śmiechem i po prostu mnie mija - Zaraz wracam, okej? - krzyczę za nią, wystawia środkowy palec i wchodzi do domu. Zaciskam szczękę, bo czasami doprowadza mnie do pieprzonego szaleństwa! Jej zachowanie jest potwornie dziecinnie i sam nie wiem, co mam z nią zrobić! - Idziemy? - ogarniam się, biorę Natalie pod ramię i idziemy w stronę parku -  Zaskoczyłaś mnie. Dlaczego zmieniłaś zdanie?
- Ponieważ wciąż o tym myślę, a od kiedy wróciłeś zdarza mi się to naprawdę często. Przywracasz wspomnienia, Justin i tęsknię za tym, co nas łączyło - cholera! Nie podoba mi się to, co mówi. Przecież "spotykaliśmy" się tylko trzy miesiące! - Przepraszam, że mówię o tym tak otwarcie, ale zawsze byłam z Tobą szczera. Jesteś cudownym facetem, wiesz?
- Nie przesadzaj, mam swoje wady i odchyły. Nie spędziliśmy ze sobą zbyt wiele czasu i nie miałaś okazji zbyt dobrze mnie poznać. Czasami jestem nie do wytrzymania, serio.
- Jakoś trudno mi w to uwierzyć - chichocze i odgarnia kosmyk włosów - Jak dla mnie jesteś idealny i wszystko mi się w Tobie podoba. Seks z Tobą był niesamowity! - orzesz w mordę!
- Cóż, cieszę się - jestem skrępowany i najchętniej wróciłbym już do domu. Co mam jej niby powiedzieć? Ona nic dla mnie nie znaczy! - Dlaczego mówisz o tym po takim czasie, hmm? Między nami już wszystko jest skończone, Natalie. Nic z tego nie będzie, wybacz.
- Wiem - mówi smutno, schyla głowę i wpatruje się w ziemię - Szkoda, bardzo żałuję.
- Minęło naprawdę dużo czasu, ruszyłem do przodu i Ty również powinnaś. Powiedz mi, kiedy chcesz wybrać się do lekarza i czy jesteś tego pewna? Przemyślałaś to dobrze?
- Tak, przemyślałam. Taka wizyta dobrze mi zrobi, może lekarz spojrzy na całą sprawę z innej perspektywy i powie, jak sobie z tym poradzić. Muszę to zrobić, Justin.
- Zgadzam się. Nie jestem pewny, czy nasze spotkania to dobry pomysł. Przypominam Ci o przyszłości, a to nie wpływa na Ciebie dobrze. Może powinniśmy przestać się widywać?
- Co?! - podnosi głos i przystaje w miejscu. Wygląda na... przerażoną? - Nie chcę tego, proszę! Nie odtrącaj mnie od siebie, Justin. Przecież jesteśmy przyjaciółmi, prawda?
- Tak mi się wydaje, jednak czujesz coś do mnie, a to nie wróży nic dobrego. Nie chcę, żebyś przeze mnie cierpiała. Lubię Cię, ale nie darzę głębszym uczuciem. Jesteś ze mną szczera i ja również chcę powiedzieć, co leży mi na sercu. Widzę, że liczysz na coś więcej, a ja nie mogę Ci tego dać. Przeze mnie nie będziesz w stanie pójść dalej. Wiesz o tym?
- Będę, uwierz we mnie. Pójdę do psychologa, ogarnę się i wszystko wróci do normy.
- Właśnie taką mam nadzieję. Mimo wszystko musimy ograniczyć nasze spotkania.
- Tak naprawdę jesteś najbliższą mi osobą, Justin. Nie chcę Cię stracić - zaciska usta, staje na palcach i zarzuca dłonie na moją szyję. Przytula się mocno i chowa głowę w zagłębieniu mojej szyi. Teraz mam pewność, że nie mam innego wyjścia, ponieważ Natalie będzie dążyć do tego, aby namącić mi w głowie. Kocham Olivię i wiem, że to się nigdy nie zmieni. Nie potrafię pokochać innej kobiety, chociaż próbowałem - Nie odtrącaj mnie.
- Muszę już iść - odsuwam się od niej i nerwowo przełykam ślinę, kiedy jej oczy mnie świdrują - Daj mi znać, kiedy umówisz wizytę u lekarza - cmokam ją w czoło, chcę się odsuwać, jednak jest szybsza. Przesuwa nieco głowę i całuje mnie w usta. Jestem zaskoczony jej zachowaniem, ale posuwa się zdecydowanie za daleko - Natalie - rozłączam nasze usta i kręcę głową - Proszę, nie rób tego. Robisz sobie w ten sposób krzywdę - uśmiecham się smutno, dotykam palcami jej policzka i po prostu odchodzę.

Idę w stronę domu i myślę o tym Natalie i jest prze dziwnym zachowaniu. Nie bardzo to rozumiem, ponieważ nie widzieliśmy się przez długi rok. Spędziłem z nią ostatnie trzy miesiące przed moim wyjazdem, było miło i na tym koniec. Nie sądziłem, że cokolwiek do mnie poczuła, a tym bardziej, że to uczucie mogło aż tyle przetrwać. Mimo wszystko zachowuje się trochę dziwnie, jakby była zdesperowana. Jest niespokojna, czasami mówi zbyt szybko i niepokoi mnie to, że wciąż wraca do przeszłości. Owszem, mogła to przeżywać, bo dla mnie również był to spory szok, ale trzeba pójść dalej i nie wspominać tego, co przynosi ból. Natalie uczepiła się tego, co razem przeżyliśmy i nie popuszcza. Naprawdę muszę zastanowić się nad tym, czy kontynuować tę znajomość. Mam świadomość, że to nie zaprowadzi nas do niczego dobrego. Przywołuję przykre wspomnienia, zakochała się we mnie, jednak dla mnie nic nie znaczy. Kocham Olivię i to się nigdy nie zmieni. Próbowałem ułożyć sobie życie w Norwegii i nawet poznałem pewną dziewczynę. Miała na imię Nora, była młodziutka, bo miała zalewie osiemnaście lat, ale była naprawdę miła, słodka i śliczna. Spotykaliśmy się kilka razy, wylądowaliśmy w łóżku, ale to chore, że kochając się z nią przed oczami miałem twarz własnej siostry. Porównywałem ich zachowanie, wygląd, kolor oczu. Nie mogłem tego ciągnąć, ponieważ przechodziłem samego siebie. Budziłem się obok Nory, a moje serce zaciskało się z pieprzonej tęsknoty. Pragnąłem przytulić do siebie Olivię, wdychać jej cudowny zapach, który przywoływałem w myślach i móc dotykać jej miękkiej skóry. Pewnego dnia nie wytrzymałem i zakończyłem naszą przygodę. Nora była bardzo rozczarowana, jednak to było jedyne wyjście z sytuacji. W mojej głowie wciąż siedziała Olivia i nic nie wskazywało na zmiany. Owinęła mnie sobie wokół małego palca i byłem naiwny myśląc, że wyjazd cokolwiek zmieni. Wróciłem i poczułem, że jestem we właściwym miejscu.

Wchodzę do domu i natychmiast wyczuwam napiętą atmosferę. Zdejmuję bluzę, buty i patrzę na rodziców, którzy siedzą w salonie i cicho rozmawiają. Podchodzę do nich, przysiadam na kanapie i unoszę brew. Mama kręci głową i powstrzymuje łzy. O cholera!
- Rozmawialiście z nią? - pytam, chociaż wszystko wydaje się być aż nadto oczywiste.
- Tak, próbowaliśmy - tata wzdycha ciężko i przeciera twarz rękami - Była wściekła, powiedziała, że nas nienawidzi i nie wierzy, że okłamywaliśmy ją przez tyle lat.
- Musicie dać jej trochę czasu. To dla niej szok, dla mnie zresztą też. Nigdy nie spodziewałbym się czegoś takiego, jednak tu nie chodzi o mnie. Olivia jest wrażliwa.
- Wiemy to, synku. Chroniliśmy ją i nie chcieliśmy źle. Tak było po prostu lepiej.
- Do czasu, tato. Olivia jest dorosła, ma dziewiętnaście lat i powinna o tym wiedzieć.
- Nie masz pojęcia, jak ciężko wyznać coś takiego - mama patrzy na mnie smutno i ociera spływającą po policzku łzę - Chciałam, żeby miała normalne dzieciństwo i nie czuła się odrzucona. Tata pokochał ją z całego serca mimo tego, iż zrobiłam mu coś takiego.
- Jesteś cudowną mamą i wierzę, że chciałaś dobrze dla Oli. Ale wiemy, że prawda zawsze prędzej czy później wyjdzie na jaw. Tutaj wydało się przypadkowo i Olivia bardzo to przeżyła. To trudne dowiedzieć się nagle, że ma się zupełnie innego ojca. Prawda?
- Owszem. Boję się, że nigdy nie będzie w stanie mi tego wybaczyć. Co wtedy?
- Daj spokój, mamo - przewracam oczami, biorę jej dłoń i całuję wierzch - Dobrze wiesz, że Olivia musi sobie to przemyśleć. Zrozumie, że tak było lepiej i porozmawia z Tobą. Przecież wiesz, że ona wybucha jak wulkan, strzeli focha, a potem przeanalizuje sytuację na spokojnie i potulnie wraca i opowiada, co jej leży na sercu. Zobaczysz, będzie dobrze.
- Jesteś kochany, syneczku - przytula mnie do siebie i głaszcze po plecach - Proszę, pogadaj z nią, dobrze? Przekonaj ją, że nie chciałam źle. Po prostu bardzo się bałam.
- Nie martw się, zaraz do niej pójdę -  odchylam się, cmokam ją w policzek i wchodzę na górę. Kiedy uchylam drzwi od pokoju Olivii, natychmiast rzuca mi się w oczy. Siedzi na parapecie, owinięta kocem i opiera brodę na kolanie - Hej, mała - nie reaguje, wręcz przeciwnie, spina się i wzdryga na dźwięk mojego głosu - Jak się czujesz? - podchodzę, przysiadam naprzeciwko niej i uważnie się jej przyglądam - Nie chcesz rozmawiać?
- Nie, idź sobie do Natalie - o, nie! Więc znowu ten temat? - Zapewne potrzebuje Cię zdecydowanie bardziej niż ja - burczy na odczepnego i pociąga nosem. Och, płakała?
- Ona mnie nie interesuje, Oli. Powiedziałem Ci to, prawda? Jest moją koleżanką.
- Przestań mydlić mi oczy, okej? Wystarczy, że kiwanie palcem, a Ty lecisz jak na skrzydłach. Miałeś przy mnie dzisiaj być, ale wolałeś pójść z nią. Daj mi spokój.
- Przepraszam, po prostu musieliśmy coś uzgodnić. Już jestem przy Tobie, aniołku.
- Teraz jest już za późno, poradziłam sobie sama - odrzuca koc, wstaje i podchodzi do komody. Wyjmuje piżamę, bierze szlafrok i opuszcza pokój. Po prostu bosko!



Olivia POV:
Kiedy wracam do pokoju, Justina nie ma. Prycham z kpiną i bardzo się z tego cieszę. Potrzebowałam go dzisiaj, aby przebrnąć przez konfrontację z rodzicami, a on poleciał za tą suką jak pies! Jestem na niego wściekła i nie mam zamiaru z nim rozmawiać. Coraz bardziej mam dość tej dziewczyny, chociaż obiecałam sobie, że ją oleję. Nie mogę tego zrobić, ponieważ gdziekolwiek nie spojrzę, pojawia się dosłownie znikąd! Jestem potwornie zazdrosna i mam ochotę wytargać ją za włosy. Dlaczego Justin nie może jej po prostu spławić, skoro nic do niej nie czuje? Po co spotyka się z nią tak często? Chce mi zrobić w ten sposób na złość? Udowodnić, że może mieć każdą dziewczynę? Nie, to głupie! Przecież go znam i wiem, że nie zachowałby się w ten sposób. To dziecinne.
Rozczesuję wilgotne włosy, siadam na łóżko i włączam laptopa. Nim ma szansę się załadować, słyszę dźwięk przychodzącego sms'a. Biorę telefon, odblokowuję ekran i marszczę brwi zaskoczona. Nic do mnie nie przyszło i myślę, o co tu chodzi? Podnoszę głowę, rozglądam się po pokoju i dopiero teraz dostrzegam czarny telefon na parapecie. Bez namysłu podnoszę się, podchodzę i biorę go do ręki. Mam w nosie, że to telefon mojego brata. Skoro zostawił go w moim pokoju, mogę z nim zrobić co zechcę. Wchodzę w skrzynkę odbiorczą i nie dziwi mnie już nawet to, że wiadomość jest od Natalie. 




Ignoruję wzmiankę o pocałunku, a skupiam uwagę na drugiej części wiadomości. Opadam na parapet, przykładam dłoń do ust i wszystko nagle staje się jasne. Natalie była w ciąży...






*****************************************
TADAM!
DWIE tajemnice w JEDNYM rozdziale :D
Wiele z was "prawie" trafiło. Stawialiście na adopcję, ale chyba nikt nie napisał o możliwości posiadania innego rodzica :)

Do następnego!
Buziole
Kasia









21 komentarzy:

  1. O mamusiu! Ciekawe jak Oli zareaguje... i mam nadzieje ze przejdzie jej złość na rodziców :) rozdział jak zwykle świetny i nie mogę się doczekać nastepnego! Justin powinien zdecydowanie zakończyć znajomość z Natalie ...

    OdpowiedzUsuń
  2. o jaa sytuacja z Natalie sie wyjasnila

    OdpowiedzUsuń
  3. Dwie wielkie tajemnice spadły na Olivię. Mam nadzieję, że sobie psychicznie z tym wszystkim poradzi. Justin rzeczywiście powinien zerwać kontakt z Natalie.
    Pozdrawiam,
    Kama

    OdpowiedzUsuń
  4. Super :) nie spodziewałam się tego ze natalie mogla być w ciąży,z Justinem! A juz w ogóle nie tego ze matka Olivii i Justina zdradzila ich ojca!

    OdpowiedzUsuń
  5. To się porobiło... Biedna Oli, tak bardzo mi jej szkoda...
    Ale rozdział cudny jak zawsze 😊😙

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja na miejscu Olivii chyba bym chciala sie na chwile oddalić od tego wszystkiego 😕 współczuję jej
    Świetny rozdział😘😘czekam na nastepny💕

    OdpowiedzUsuń
  7. O matko ale mnie zaskoczyłaś! Inny ojciec, Natalie.. kurde co tu się dzieje?! Nie nadązam! 😅

    Buziaki 😘

    OdpowiedzUsuń
  8. Drama time ��

    OdpowiedzUsuń
  9. Już nie mogę się doczekać ��

    OdpowiedzUsuń
  10. Wielbie twoje opowiadanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam nadzieję że Natalie skończy już mieszać w ich związku :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czuję że zbliża się burza w ich związku ;/

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak zawsze mega ��

    OdpowiedzUsuń
  14. Już dzisiaj rozdział ����

    OdpowiedzUsuń
  15. Czekam z wielką niecierpliwością na next ��

    OdpowiedzUsuń
  16. Będzie dzisiaj rozdział? ;)?

    OdpowiedzUsuń