05.11.2017

Rozdział 14

Justin POV:
Z nudów i ze złości jadę do sklepu. Muszę zająć czymś myśli, aby nie zadręczać się Olivią i tym, co robi z tym gnojkiem. Poniekąd dopiero teraz rozumiem ją i jej zachowanie. Czy reaguję dokładnie tak samo na Alexa, jak Oli na Natalie? Jeśli tak, z ręką na sercu muszę przyznać, że to dość parszywe uczucie. Niewiedza potrafi przytłoczyć, a to, że właśnie może ją dotykać lub całować wręcz wyzwala we mnie furię! Najchętniej zabrałbym ją i ukrył przed całym światem, a dokładniej facetami. Wróciłem po roku i chociaż ten tydzień był wspaniały, boję się, że ktoś może mi ją odebrać. Czuję się dość niepewnie, mimo iż mam świadomość, że Olivia mnie kocha. Gdyby było inaczej nawet nie dopuściłaby mnie do siebie. Więc skoro mam jej miłość, dlaczego do cholery jestem zazdrosny? Ufam jej i wierzę, że nie zrobi nic, co mogłoby mnie zranić. Niestety nie ufam Alexowi.
- Justin, żyjesz? - wzdrygam się i podnoszę głowę, aby spojrzeć na Martina - Zawiesiłeś się, mówię do Ciebie, a Ty nic - śmieje się ze mnie i wskazuje na monitor - Trzeba zamówić nowy sprzęt do komputera klienta. Myślisz, że ten procesor będzie dobry do gier? - wyrzucam z myśli siostrę i czytam informacje o ów procesorze - Chciał czegoś wow!
- Ma świetne oceny i myślę, że klient będzie zadowolony. Zresztą spójrz tylko na cenę.
- Tsa! Jest powalająca - prycha pod nosem i klika "dodaj do koszyka" - Trzeba zrobić zamówienie na dyski, słuchawki i płyty DVD. Ostatnio zeszło całkiem sporo rzeczy.
- Nie ma sprawy, Ty dokończ kompletowanie kompa, a ja zamówię resztę.

Wracam do domu kilka minut po siedemnastej. Odkładam bluzę na komodę, zsuwam buty i przechodzę do kuchni, w której zastaję mamę. Miesza coś w garnku i nuci pod nosem.
- Hej - uśmiecham się i cmokam ją w policzek - Gdzie tata? Ostatnio sporo pracuje.
- Niestety. Za kilka dni jedzie na targi, wszystko spadnie na mnie. Przejmę obowiązki w firmie, w której jest spory kocioł. Ludzie kupują mieszkania, a ja mam pełne ręce roboty z projektowaniem wnętrz. Zastanawiamy się, czy nie zatrudnić kogoś do pomocy.
- Gdybym tylko się na tym znał, chętnie bym pomógł. Niestety siedzę w innej branży.
- Wiem, synku, rozumiem to. Nie masz pojęcia, jak bardzo jestem szczęśliwa, że wróciłeś, że znowu jesteś z nami. Martwiłam się o Ciebie każdego dnia, jednocześnie tęskniłam i byłam na Ciebie potwornie wściekła! Nie odzywałeś się przez cały rok! Dlaczego? Jestem Twoją matką, czy zasłużyłam na coś takiego? - jezu! Czuję się jak ostatni dupek!
- Oczywiście, że nie, mamo - przytulam ją do siebie i opieram brodę na czubku jej głowy - Wiem, że popełniłem błąd, ale musiałem wyjechać. Wiesz, że w ostatnim czasie pogubiłem się i chciałem wszystko przemyśleć. Powinienem był napisać chociaż wiadomość, że u mnie w porządku i jestem cały i zdrowy. Naprawdę bardzo przepraszam. Wybaczysz mi?
- Wybaczę, ponieważ wróciłeś i tylko to się dla mnie liczy. Nigdy więcej tego nie rób.
- Nie mam zamiaru, możesz być spokojna. Poukładałem sobie w głowie pewne sprawy, dorosłem i mam świadomość, jak wielki błąd popełniłem wyjeżdżając tak nagle.
- Cześć - naszą rozmowę przerywa wchodząca do kuchni Olivia. Odrywam się od mamy, chrząkam i spoglądam na siostrę. Na jej twarzy widnieje ogromny, głupkowaty uśmiech i marszczę brwi zaskoczony - C-co to za przytulanki, hmm? T-tęskniłeś za mamusią?
- Jesteś pijana? - mama podchodzi i bierze w dłonie jej głowę - Cholera, Olivia!
- Ciii, nie krzycz - cmoka ją w policzek, podchodzi do lodówki i wyjmuje karton soku.
- Dlaczego schlałaś się o tej godzinie? - zwijam dłonie w pięści i bardzo staram się zachować spokój. Jednak ona ma mnie w nosie, odkręca zakrętkę i pije prosto z kartonu - Olivia, do cholery! Mówię do Ciebie! - podnoszę głos, mama zakłada ręce na piersiach i kręci głową - Co się z Tobą dzieje, huh? Miałaś pójść na lody, a wracasz do domu pijana!
- No i? Miałam ochotę się napić, to się napiłam. Jestem dorosła, braciszku. Zapomniałeś?
- Może i jesteś, ale zachowujesz się jak gówniara! Dlaczego to zrobiłaś, co? Mów!
- Powiedziałam j-już - dopada ją czkawka, odkłada sok i przeciera twarz rękami.
- Ten chłopak źle na Ciebie wpływa - mówię ostro, a mama spogląda na mnie zaciekawiona. Muszę być bardzo ostrożny - To on Cię upił, tak? Jasna cholera, co za parszywy dupek!
- Justin, Alex na pewno by tego nie zrobił. To dobry chłopak, bardzo zależy mu na Olivii.
- Naprawdę? Cóż, dziwnie to okazuje, skoro pieprzył na boku inną i zdradził Oli.
- Co takiego?! - mama podnosi głos i uchyla usta zszokowana - Jak to ją zdradził?
- Normalnie - wzruszam ramionami, a Olivia morduje mnie swoim przepitym spojrzeniem. No trudno, wygadałem się, chociaż nie żałuję. Niech mama wie, co to za koleś.
- T-to nie jest Twoja sprawa, Justin. Relacja między mną, a Alexem Ciebie nie dotyczy.
- Kochanie, tak mi przykro - mama przytula ją i głaszcze po plecach - Nie spodziewałam się tego po nim, przecież to taki miły i dobrze wychowany chłopak. Jak się czujesz?
- Dobrze, nie mam zamiaru płakać za żadnym chłopakiem. Nigdy, mamo. Oni potrafią tylko wykorzystywać - co ona kurwa bredzi?! Muszę ją zabrać, zanim powie za dużo.
- Chodź, powinnaś się położyć - chwytam ją pod ramię, mama posyła mi lekki uśmiech, chociaż chyba jest zaskoczona zachowaniem swojej córeczki. Tsa! Nie tylko ona - Ledwo trzymasz się na nogach - wyprowadzam ją z kuchni i kiedy tylko znikamy za zakrętem, biorę ją na ręce. Jej głowa opada do tyłu, ziewa przeciągle i zamyka oczy - Nie spotkasz się z nim więcej - burczę pod nosem, wchodzę do jej pokoju i ostrożnie odkładam siostrę na łóżko. Zdejmuję buty z jej stóp i okrywam kołdrą. Zasnęła i ma wszystko w dupie, tak najłatwiej - Śpij, Kochanie, a ja załatwię pewną małą sprawę - uśmiecham się do siebie, cmokam ją w czoło i wychodzę z pokoju. Już ja sobie z nim kurwa pogadam.

Wysiadam z samochodu, bardziej naciągam czapkę z daszkiem na oczy i rozglądam się po okolicy. Alex mieszka w bogatej dzielnicy, na strzeżonym osiedlu. Prycham z kpiną, bo zapewne rodzice zatroszczyli się o swojego kochanego synusia, aby było mu dobrze.
Wchodzę do klatki i wciskam guzik windy. Zjawia się w mgnieniu oka, jadę na górę i przemierzam długi korytarz. Całe szczęście, że mama znała adres, a z dotarciem tutaj nie miałem najmniejszych problemów. To zaledwie dziesięć minut drogi od naszego domu.
Pukam do drzwi i czekam. Po chwili słyszę kroki, a w progu pojawia się ex mojej dziewczyny. Patrzy na mnie zaskoczony, a ja uśmiecham się chytrze. Niespodzianka!
- Zapewne nie spodziewałeś się mnie tutaj, ale musimy pogadać. Zaprosisz mnie, czy może odbędziemy ów rozmowę na korytarzu? - unoszę brew, Alex kręci głową i odsuwa się, abym mógł wejść do środka. Przekraczam próg jego odpicowanego mieszkania i gwiżdżę pod nosem - Nieźle się urządziłeś, dzieciaku - śmieję się, a jego wzrok wręcz ciska pioruny. Och, bo zaraz popuszczę! - Okej, będę się streszczał. Postawię sprawę jasno, nie życzę sobie, żebyś spotykał się z moją siostrą, jasne? Nie podobałeś mi się od samego początku.
- Wow! Nie wiedziałem, że to Tobie mam się podobać, a nie Olivii. Sorry, stary, ale będę robił to, na co mam tylko ochotę. Zależy mi na niej i mam zamiar ją odzyskać.
- Odzyskać? Czy Ty jesteś kurwa głupi? Zdradziłeś ją, dociera to do Ciebie? Nie doceniłeś mojej siostry, tylko poszedłeś pieprzyć inną! - zwijam dłonie w pięści, a mój gniew sięga zenitu. Alex odwraca wzrok i widzę poczucie winy na jego twarzy. Słusznie! - Olivia na to nie zasłużyła i lepiej dla Ciebie, żebyś trzymał się od niej z daleka. Nie masz pojęcia, w jakim stanie wróciła do domu, kiedy się o tym dowiedziała. Na dodatek szlajała się sama po mieście i coś mogło jej się stać. Zgadnij, czyja byłaby to wina? Odpowiedź; Twoja!
- Daruj sobie tę pouczającą gadkę, Justin. Doskonale wiem, jak wielki popełniłem błąd i wcale nie musisz mi tego uświadamiać. Zrozumiałem, że ona jest dla mnie ważna.
- Spierdoliłeś swoją szansę, stary. Teraz jest za późno, takich rzeczy się nie wybacza.
- A może pozostaw decyzję Oli, hmm? Dlaczego tak bardzo interesuje Cię to, co dzieje się między nami? - przechyla głowę i mruży oczy. Czułem, że może paść to pytanie - To Twoja siostra, nie dziewczyna. Nie możesz mi rozkazywać, ponieważ to ona decyduje.
- Owszem, jednak troszczę się o nią, ponieważ jak sam wspomniałeś, jest moją siostrą. To chyba normalne, prawda? Nie pozwolę, żeby jakiś gnojek ponownie wbił jej nóż w serce.
- Nie zrobię tego, możesz być spokojny. Drugi raz nie popełnię tego samego błędu.
- Tu się z Tobą zgodzę, bo nie będziesz spotykał się z moją siostrą. Zasługuje na coś lepszego, niż chłoptasia, który wsadza fiuta w inne cipki i ma w nosie uczucia własnej dziewczyny - prycham z kpiną, a jego mina natychmiast się zmienia. Doskonale wiem, do jakiego punktu się właśnie zbliżamy i jestem na to gotowy jak diabli - Zrozumiałeś?
- Jesteś śmieszny - spluwa i patrzy na mnie z pogardą - Robisz mi wymówki, walnąłeś kazanie niczym troskliwy ojciec, a sam nie jesteś lepszy! Nie masz pojęcia, jak Olivia cierpiała, kiedy wyjechałeś z dnia na dzień. Była smutna, tęskniła za Tobą, ale cóż, kochany braciszek miał wyjebane, zostawił rodzinkę i wyjechał bez słowa! Brawo, stary!
- Gówno o mnie wiesz, gnojku! - nim mam szansę pomyśleć, moja pięść spotyka się z jego twarzą. Nie daję mu żadnych forów, uderzam raz za razem, a po chwili krew cieknie z jego nosa - Jezu, ale z Ciebie mięczak! Nawet się nie bronisz? Co jest z Tobą nie tak, huh?
- Pierdol się - dotyka wargi, która jest rozcięta i syczy - Wiedziałem, że w taki sposób załatwiasz swoje sprawy. Jakie to dojrzałe! Olivia na pewno będzie z Ciebie dumna.
- Nie wymawiaj jej imienia! - podnoszę głos i wystawiam palec - Nie pogrywaj ze mną, Alex. Gwarantuję Ci, że nie masz szans na wygraną. Pogódź się z tym - podchodzę do drzwi, chwytam za klamkę, ale przed wyjściem odwracam się jeszcze w jego stronę - Nie chcę Cię przy niej widzieć, weź sobie do serca moje słowa - otwieram drzwi i wychodzę.

Dochodzi północ, leżę w łóżku i piszę z Natalie, która przeprasza, chociaż sam właściwie nie wiem za co. Nie zrobiła przecież nic złego, po prostu przyznała się do swoich uczuć. Żałuję, że nie mogę ich odwzajemnić. Związek z nią byłby dużo prostszy, nie wymagający ukrywania się, poświęcenia. Mógłbym się z nią ożenić, mieć dzieci, z Olivią to nigdy nie będzie możliwe. Nasz związek jest totalnie pokręcony, a dziecko to byłaby kompletna katastrofa! Boję się nawet o tym myśleć i do czegoś takiego nie mogę dopuścić. I po raz pierwszy zastanawiam się, jak to wszystko ma wyglądać? Kocham ją, tego jestem pewny, jednak nasz związek już zawsze będzie się różnił. W końcu jesteśmy rodzeństwem, płynie w nas ta sama krew i o tym nigdy nie będziemy w stanie zapomnieć. Na dodatek nie będziemy normalnie żyć, jeśli nie opuścimy rodzinnego miasteczka. Tutaj zna nas dosłownie każdy i zapewne gdyby prawda wyszła na jaw bylibyśmy pieprzonym skandalem.
- Mogę? - moje rozmyślenia przerywa siostra, która stoi w drzwiach. Przytakuję głową, uśmiecha się niepewnie i wchodzi do środka. Zamyka za sobą drzwi i w drodze do mojego łóżka podziwiam jej ciało. Ma na sobie tylko figi i zwykłą koszulkę, która ledwo zakrywa jej pupę. Nie ukrywam, pociąga mnie jak jasna cholera, nic na to nie poradzę, jest przepiękną dziewczyną - Jesteś na mnie zły? - siada obok i bawi się palcami. Ha! Dobre pytanie!
- Przedtem byłem, teraz już mi przeszło. Nie wiem, co to miało być. Wyjaśnisz?
- Po prostu wylądowaliśmy w pubie, tyle. Musiałam się rozluźnić i wypiłam za dużo.
- Poważnie, Oli? To naprawdę słaba wymówka, a mama była rozczarowana, wiesz?
- Doskonale to wiem, przeprosiłam ją za to. Nie rozumiem jednak, o co robić tyle szumu.
- Może o to, że upiłaś się o siedemnastej? Mama nie powinna widzieć Cię w takim stanie.
- Jezu, Justin, wiem! Przeprosiłam ją, już się na mnie nie gniewa, więc przestań wciąż to powtarzać - podnosi się, podchodzi pod okno i zakłada ręce na piersiach - Nie jestem dzieckiem, a wy wciąż mnie tak traktujecie. Mogę robić to, na co mam ochotę. Nawet chlać w południe! - unosi się i przeczesuje włosy. Wygląda na solidnie zmęczoną.
- Nie musisz się denerwować, nie powiedziałem nic złego, a Ty wybuchasz jak wulkan.
- Nie wiem, po co tutaj właściwie przyszłam - prycha z kpiną i po prostu wychodzi.
- Bosko - odrzucam telefon i wychodzę za nią. Nie rozumiem, dlaczego tak się zachowuje i myślę, czy być może coś ją dręczy? Pytanie tylko, dlaczego mi tego nie powiedziała? Przecież zawsze mi się zwierzała, jeśli czymś się martwiła - Oli - patrzę na jej plecy, ona wpatruje się w ekran laptopa i ma mnie gdzieś - Proszę, nie kłóćmy się, dobrze?
- Wcale nie mam na to ochoty, uwierz mi. Po prostu czuję, że coś zaczyna się psuć.
- Psuć? O czym Ty mówisz? - cholera! Zaskakuje mnie i czuję skurcz w brzuchu. Myślę o jej stracie i wręcz panikuję - Kochanie, to nieprawda - zamykam drzwi, przekręcam zamek i podchodzę do niej. Kucam, układam dłonie na jej udach i przekręcam w swoją stronę. Schyla głowę, a w jej oczach widzę tylko smutek - Nic się nie psuje, przysięgam. Kocham Cię tak samo mocno, a może i mocniej. U mnie nic się nie zmieniło. No chyba, że u Ciebie?
- Nie, Justin, u mnie też nie. Sama nie wiem, po prostu ostatnio wciąż się kłócimy.
- Spójrz na to inaczej. Wróciłem po roku, już nie jesteśmy tymi samymi ludźmi, tak? Oboje dorośliśmy i musimy zacząć wszystko od nowa. Chyba nie chcesz z nas zrezygnować?
- Oczywiście, że nie. Przecież Cię kocham - uśmiecha się lekko, dotyka dłonią mojego policzka i przymykam oczy pod wpływem jej dotyku - Odzyskałam Cię, tylko to się liczy.
- Dokładnie tak - podnoszę się, ciągnę ją w górę i chowam w swoich ramionach - Poradzimy sobie z tym, zobaczysz - cmokam czubek jej głowy i wdycham do płuc zapach jej mokrych po prysznicu włosów - Może jutro wybierzemy się do Chicago? Co Ty na to? Masz ochotę?
- To bardzo dobry pomysł - odchyla głowę i obdarza mnie przepięknym uśmiechem.
- Pójdziemy do kina, na zakupy, na spacer. Gdziekolwiek tylko będziesz chciała.
- Aww, jesteś kochany - pociera nosem o mój i chichocze radośnie - Dziękuję, Justin.
- Nie ma za co. Chcę spędzić z Tobą cały dzień i nie martwić się o nic innego.
- Podoba mi się to - zarzuca dłonie na moją szyję, staje na palcach i cmoka mnie w usta.

We wtorek budzę się kilka minut po dziewiątej. Ziewam przeciągle, schodzę na dół, ale przystaję przy kuchni, bo dociera do mnie głos mamy i Olivii. Rozmawiają o mnie!
- Zauważyłam, że masz zdecydowanie lepsze relacje z Justinem odkąd wrócił do domu.
- Mhm, po prostu chyba dorośliśmy do tego, aby lepiej się dogadywać. Najwyższy czas.
- Zgadzam się z tym, nie jesteście już dziećmi i nie możecie skakać sobie do gardeł.
- Mamo, to było dawno temu, tak? Zmieniłam się, Justin również. Jest inny, lubię go.
- Och, serio? - mama śmieje się i moje kąciki ust również unoszą się ku górze - Cieszę się.
- Tak, ja też. To męczące, kiedy wciąż kłócisz się z własnym bratem. Ileż można, nie?
- A co myśmy mieli powiedzieć? Razem z ojcem mieliśmy tego po dziurki w nosie!
- Widocznie wyjazd Justina dobrze zrobił naszym relacjom. Teraz mogę porozmawiać z nim o wszystkim, poradzić się, wyżalić. To fajne uczucie mieć starszego brata - wow!
- Och, córeczko. Nie masz pojęcia, jak dobrze to słyszeć. Patrzę na was czasami i wręcz nie wierzę, że tak świetnie się dogadujecie. Tak powinno być zawsze, nie zepsujcie tego.
- Nie mamy takiego zamiaru - przecieram twarz rękami i postanawiam wejść do środka. Oli podnosi głowę i przygryza wargę, och cholera! - Cześć, braciszku. Jak się spało?
- Świetnie - mrugam do niej, kiedy mama nalewa kawy do mojej filiżanki - Dziękuję.
- Więc? Jakie plany macie na dzisiaj? Ja niestety spędzę dzień w firmie - wzdycha ciężko i wkłada papiery do teczki - Tata wyjechał i wróci dopiero w piątek. Idziecie gdzieś?
- Właściwie jedziemy do Chicago. Wyszedł fajny film i Olivia też chciała go obejrzeć.
- To świetnie! Bawcie się dobrze, dzieciaki. Jesteśmy pod telefonem, buziaki - cmoka nas w policzki, wystawia kciuk ku górze i wychodzi z kuchni. Uff, całkiem dobrze poszło.
- Dlaczego właściwie mama poruszyła temat naszej relacji? Byłaś ostrożna, prawda?
- No jasne, że byłam! Po prostu zauważyła, że dogadujemy się dużo lepiej.
- Musimy uważać przy rodzicach, czasami również się pokłócić. Wiesz, tak dla zmyłki.
- Nie lubię się z Tobą kłócić - przytula się do mojego ramienia i całuje je czule.
- No to jest nas dwójka - wsuwam palce w jej włosy, podnosi głowę i nasze usta się spotykają - Zdecydowanie bardziej wolę to - gryzę ją w wargę i pogłębiam pocałunek.

Bierzemy prysznic, ubieramy się i jesteśmy gotowi. Niestety przed samym wyjściem dzwoni mama i prosi, abyśmy poszukali dla niej plan remontu domu klienta i porzucili do firmy. Niby miał być w komodzie, jednak przeszukaliśmy całą i po papierach ani śladu.
- Spędzimy tutaj wieczność - Olivia marudzi i znudzona przewraca oczami. Mimo to szuka i zagląda do czerwonej teczki. Ja otwieram białą i uśmiecham się szeroko - Znalazłeś?
- Tak! - pokazuję jej plan i macham nim wesoło - Okej, sprzątamy i zbieramy się, mała.
- Nareszcie - pakuje wszystko z powrotem, jednak marszczy brwi i przysuwa do oczu różową kartkę. Uważnie ją czyta, a wyraz jej twarzy się zmienia. Nagle robi się blada jak ściana, uchyla usta i przykłada do nich dłoń - Boże, c-co to jest? - szepcze cicho, siadam obok niej i biorę od niej kartkę. Na szybko przesuwam po niej wzrokiem i zamieram.
- Orzesz w mordę - przełykam ślinę i nie dowierzam w to, co właśnie trzymam w dłoni. Wiem jedno; z tego rozpęta się cholerna burza! 



******************************************
Hello! :)
Okej, kto obstawia co jest na kartce? ;) 

Ps. Jak widzicie, po lewej stronie znajduje się sonda. Jeśli możecie, zagłosujcie na swoje ulubione opowiadanie napisane przeze mnie. Chciałabym mniej więcej wiedzieć, które najbardziej przypadło wam do gustu :)
Z góry dziękuję :*

Do następnego!
Ściskam
Kasia







23 komentarze:

  1. ja tam w glebi serca wierze, ze oni jednak nie sa rodzenstwem, jak zawsze potrafisz trzymac w napieciu:**

    OdpowiedzUsuń
  2. Może to bd jakaś kartka swiadcząca o tym ze nie są biologicznym rodzeństwem :D Jedno z nich jest np adoptowane hehe .
    Nie mogę sie doczekac co rzeczywiscie tam będzie, Kasiu czemu ty kończysz w takich momentach !
    Ale rozdział jak zawsze świetny ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudooo! Chce więcej! Kocham to ❤

    OdpowiedzUsuń
  5. Oooo tak 😍 oby to były jakieś akta gdzie okaże sie ze nie są biologicznym rodzeństwem 🤗 cudowny rozdział

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze Kaśka jak mam wybrać jedno opowiadanie najlepsze z 20 😔 dobrze wiesz że kocham wszystkie twoje ff i najbardziej lubię gangi i bad Justina ale chyba FATAL MISTAKE to jest opowiadanie do którego wracam najczęściej 😍 ostatnio nawet poleciałam koleżance i czyta namiętnie po kolei wszystkie twoje ff 😂
      Uwielbiam też 18th , Dangerous Trip i Dotyk Ciemności plus 2 część 🤗👑

      Usuń
    2. Mam to samo,sama nie wiem które jest najlepsze bo uwielbiam wszystkie więc piąteczka laska!😏❤

      Usuń
  6. Na 100% któreś z nich jest adoptowane,nooo jak nic!!Kasia może jakiś rozdział w tygodniu co?🤔
    btw jak mam wybrać tylko jedno posiadanie??jestem zakochana w nich Wszystkich!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystkieg twoje opowiadania są mega ��

    OdpowiedzUsuń
  8. Ktoś jest chyba adoptowany ? ��

    OdpowiedzUsuń
  9. Pewnie ktos jest adoptowany hahah Kochana z tą sonda to dałaś wyzwanie. Ciężko wybrac jedno :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurdeee! Mam nadzieję że na kartce będzie jakiś dowodzik na to że jednak nie są rodzeństwem ajjj😍 To by było cudowne! Dodawaj szybciutko nowy rozdział kochanie! 🍀

    Buziaki 😘

    OdpowiedzUsuń
  11. Może któreś z nich jest adoptowane? Wsumie to by ułatwiło ich relacje chociaż trochę :) Jezu jak ja mam wybrać tylko jedno? Nie da się, po prostu wszystkie są genialNe! Nie mogę się doczekać następnego rozdzialu! 😘😘😘

    OdpowiedzUsuń
  12. Czyżby adopcja? To jedyne co przychodzi mi do głowy. Ale znając Cię to nie będzie takie oczywiste ☺
    Pozdrawiam,
    Kama

    OdpowiedzUsuń
  13. Może ktoś z nich jest adoptowany? :o ich zwiazek byłby dzięki temu łatwiejszy:-)

    OdpowiedzUsuń
  14. zagłosowałam, ale ciężko jest wybrać jedno, bo ja dosłownie kocham wszystko to co piszesz i często wracam do nich i czytam od nowa niektóre opowiadania
    ten rozdział super, mysle że na kartce może coś być np o jakiejś zdradzie ich ojca czy coś

    OdpowiedzUsuń
  15. Chcę już next !!! ��

    OdpowiedzUsuń
  16. Kocham to ��

    OdpowiedzUsuń
  17. Oni nie są rodzeństwem!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. Już się doczekać nie mogę:)

    OdpowiedzUsuń