29.10.2017

Rozdział 13


Justin POV:
Weekend minął zdecydowanie zbyt szybko. Nim się obejrzałem, żegnaliśmy się z babcią i właśnie wybieraliśmy się w drogę powrotną. Te niecałe dwa dni minęły naprawdę w fajnej atmosferze, oczywiście nie licząc początku soboty i mojej kłótni z Olivią. Na szczęście wyluzowała i chociaż nie wiedziałem, o czym dokładnie myślała wtedy w parku, jej zachowanie diametralnie się zmieniło. Była spokojna, uśmiechnięta i nie robiła mi wyrzutów, kiedy przez chwilę pisałem z Natalie. Powiedziałem jej o tym, jednak tylko skinęła głową i wróciła do czytania książki. Nie miałem pojęcia, co o tym wszystkim myśleć i zastanawiałem się nawet, czy to nie jest cisza przed mega zajebistą burzą.

Docieramy do domu grubo po dwudziestej trzeciej. Ziewam, przecieram twarz ręką i wchodzę na górę. Docieram do swojego pokoju, rzucam torbę w kąt i opadam na łózko. Jutro poniedziałek i powinienem wreszcie zainteresować się moim sklepem. Jestem spokojny wiedząc, że jest w dobrych rękach i nie muszę się o nic martwić. Nie mam zamiaru również pozbawiać pracy własnego kuzyna, który przez rok trzymał mój biznes w dobrej kondycji. Muszę mu za to podziękować i zatrudnić go na stałe. Zapewne obaj wyjdziemy na tym dobrze. Jutro porozmawiam z nim i zapytam, co o tym sądzi.

Następnego dnia budzi mnie dziwny hałas. Gwałtownie otwieram oczy, mrugam kilka razy i biorę telefon, dochodzi dziewiąta. Podnoszę tyłek z łóżka, schodzę na dół i zastaję w kuchni Olivię. Rodziców już dawno nie ma, a ona właśnie zbiera szkło z podłogi.
- Co się stało? - kucam obok niej i spostrzegam krew, która ścieka z jej dłoni - Kurwa!
- To nic takiego, spokojnie. Rozbiłam szklankę i skaleczyłam się szkłem - uśmiecha się uroczo, podnosi i otwiera szafkę. Wyjmuje waciki i buteleczkę z wodą utlenioną.
- Daj - doskakuję i odbieram, zanim sama to robi. Biorę jej dłoń, podsuwam pod zlew i polewam wodą. Krzywi się, syczy trochę i zaciska usta. Rana nie jest duża, ale krew nie chce przestać lecieć - Owiniemy bandażem i powinno być dobrze - robię prowizoryczny opatrunek i sprzątam pozostałe szkło z podłogi - Wszystko w porządku? Jesteś blada.
- Nie lubię widoku krwi - chrząka i siada na krześle - Nic mi nie jest, zaraz przejdzie.
- Chodź - wystawiam dłoń, chwyta ją i przenosimy się do salonu. Siadamy na kanapie, okrywam nas kocem i włączam telewizor. Przytulam ją do siebie, całuję w głowę i dopiero teraz się odpręża - Masz jakieś plany na dzisiaj? - odchyla się i odgarnia moje włosy.
- Właściwie jeszcze nie. Może zadzwonię do Kate i wyjdziemy gdzieś na miasto.
- Ja muszę wyskoczyć do sklepu, a potem prawdopodobnie spotkam się z Natalie.
- Okej - wtula się we mnie i chowa. Czuję jej ciepły oddech na ramieniu.
- Nie masz nic przeciwko? - kręci przecząco głową, jednak wciąż na mnie nie patrzy.
- Powiedziałam Ci to u babci, tak? Nie chcę wciąż poruszać tego tematu, Justin.
- W porządku - oddycham głęboko, wsuwam nos w jej włosy i zamykam oczy.

Po śniadaniu i kawie wybieram się do sklepu. Wchodzę do środka i witam się z Lucasem oraz Martinem, moim kuzynem. Nie sądziłem, że tak świetne sobie tutaj poradzi.
- Co tam, ziomki? Jak idzie interes? - rozglądam się i dopiero teraz zauważam zmiany, które tutaj zaszły. Przede wszystkim ekspozycja jest o wiele, wiele lepsza - Widzę zmiany.
- Cóż, mam nadzieję, że się nie gniewasz - Martin drapie się w kark i patrzy na mnie dość niepewnie - Poczytałem trochę na ten temat i pozmieniałem. To niewiele, a rezultat jest chyba lepszy, prawda? Monitory są wyżej, żeby nie zasłaniały laptopów. Co myślisz?
- No jak dla mnie jest super, stary! Poważnie! - klepię go po ramieniu i przyglądam się reszcie - Podoba mi się to, że konsola są podłączona pod telewizor i można pograć.
- Wiesz, jeśli klient zechce przetestować przed zakupem to ma do tego dobrą okazję.
- To prawda. Jestem pod wrażeniem, Martin. Naprawdę świetnie sobie poradziłeś i właściwie chciałem zaproponować Ci umowę na stałe. Chciałbyś z nami zostać?
- No jasne! Co to za pytanie?! - uśmiecha się i ściskamy sobie dłonie - Cieszę się, Justin.
- Ja również. Myślę, że będzie nam się razem świetnie pracowało. Prawda, Lucas?
- Tego jestem pewny, bo cały czas pracuję z Martinem. Masz zamiar w ogóle wrócić?
- Tak - wzdycham i widzę spojrzenie przyjaciela - Wybacz, że Cię z tym zostawiłem.
- Luzik, nie gniewam się. Wróciliśmy kilka dni temu, sam przyszedłem dopiero w piątek.
- Obiecuję, że to nadrobię i będę bywał tutaj częściej. Chciałem się nieco zadomowić.
- Spokojnie. Wydaje mi się, że i tak nie ma tutaj pracy na trzy osoby. Wiecie jak to jest, są okresy, kiedy klientów jest garstka, ale dzięki reklamie rozsławiłem nasz sklep.
- Cholercia, naprawdę mnie zaskakujesz. Bez Ciebie to by się dawno posypało.
- Nie przesadzaj - przewraca oczami i śmieje się ze mnie - Chodź, wprowadzę Cię.

Spędzam czas w sklepie do czternastej i jadę na spotkanie z Natalie. Parkuję samochód przed kawiarnią i wchodzę do środka. Macha mi wesoło i uśmiecha się uroczo.
- Hej - witam ją całusem w policzek i siadam naprzeciwko - Długo już czekasz?
- Nie, zaledwie parę minut. Przyszłam wcześniej, nie spóźniłeś się. Spokojnie.
- Uff, całe szczęście. Nie lubię, kiedy kobieta na mnie czeka - mrugam okiem, przywołuję kelnerkę i zamawiam kawę - Więc? Jednak kawa, a nie drink, co? Skąd ta zmiana?
- Sama nie wiem, może chciałam porozmawiać na trzeźwo? - och! - Co u Ciebie?
- Wszystko dobrze. Byłem w sklepie, spotkałem się z chłopakami, a w weekend byłem odwiedzić babcię. Poza tym nic ciekawego. A u Ciebie? Jak się masz? Lepiej?
- Tak, przynajmniej tak mi się wydaje - schyla głowę i bawi się rurką od kawy.
- Powinnaś pójść do psychologa. Może rozmowa z fachowcem cokolwiek zmieni?
- Nie chcę, Justin. Nic mi nie jest, przecież wiesz. Myślisz, że mogłabym mu powiedzieć?
- Tak, tak właśnie myślę. Właśnie od tego są lekarze, aby nam pomóc. Potrzebujesz tego.
- Naprawdę nie widzę takiej potrzeby. To tylko chwilowe, czasami to wraca i tyle. Było dobrze, wróciłeś i chyba ponownie wspomnienia mnie atakują - och, super! - To minie.
- Wcale nie jestem tego taki pewny, Natalie. Upłynęło już sporo czasu, a Ty wciąż o tym myślisz. Nie możesz się zadręczać, bo nie cofniesz tego, co się stało. Wiesz o tym.
- Wiem, Justin - podnosi głowę i patrzy mi w oczy. Jest naprawdę uroczą dziewczyną, śliczną i zabawną. Dzięki niej czułem się choć trochę... normalnie. Olivia odtrąciła mnie od siebie ze strachu, że ktoś nas wreszcie nakryje. Poznałem Natalie, spędzaliśmy ze sobą trochę czasu, aż wreszcie zdecydowałem się na wyjazd, ponieważ moja siostra wciąż siedziała mi w głowie. Właśnie wtedy zrozumiałem, że nie jestem w stanie pokochać żadnej innej - Wiesz, myślałam o nas sporo - oblizuje usta, a na jej policzkach pojawiają się rumieńce - Wciąż zależy mi na Tobie i chciałabym spróbować jeszcze raz - kurwa!
- C-co? - jąkam się, a moje oczy są wielkie jak spodki - Jak to jeszcze raz? Zaskoczyłaś mnie - przeczesuję włosy i myślę o Olivii. Nie mogę! Kocham tylko ją! Jest jedyna.
- Domyślam się, ale chciałam, żebyś o tym wiedział. Chyba mnie lubisz, prawda?
- Oczywiście, że Cię lubię. Mimo to nie wiem, czy jest dla nas jeszcze jakaś szansa.
- Może warto się przekonać i po prostu spróbować? Po co to analizować, hmm?
- Nie wiem - przełykam ślinę, a przede mną pojawia się kawa. Dziękuję kelnerce i upijam trochę przez rurkę parząc sobie gardło. Cholera! - To się nie uda, Natalie. Przykro mi.
- Skąd wiesz? - przechyla głowę i wlepia we mnie te niebieskie, piękne oczy - Byliśmy już razem i było nam dobrze - co takiego?! O czym ona do cholery mówi? - Co jest?
- Jak to byliśmy razem? Przecież to nie był związek, Natalie. Tylko się spotkaliśmy.
- Cóż, ja traktowałam to poważnie - świetnie! Jestem w dupie! - Zależało mi na Tobie i nadal zależy. Niestety przykre wydarzenia nas od siebie oddaliły, ale możemy to naprawić. 
- Boże, Natalie - wypuszczam głośno powietrze i przecieram twarz dłonią - Myślisz, że byłaś powodem mojego wyjazdu? - zagryza wargę i przytakuje. Wpatruję się w kubek z kawą i myślę, jak jej to wyjaśnić - Wiedz, że nie nie zrobiłem tego przez Ciebie. Powód był zupełnie inny - marszczy brwi i patrzy na mnie zaskoczona - Musiałem to zrobić, jednak Ty nie miałaś z tym nic wspólnego. Potrzebowałem pieniędzy, dlatego się zmyłem.
- Och! Naprawdę? - patrzy na mnie i z całą pewnością nie tego się spodziewała - A ja cały czas myślałam, że coś zepsułam i tak po prostu mnie opuściłeś. Wiesz, czuję ulgę! - jezu! Pogrążam się, zamiast oczyszczać sytuację! - Cieszę się, że to nie była moja wina.
- Nie martw się o to - burczę pod nosem i muszę z tego wybrnąć - Okej, postawię sprawę jasno, ponieważ Cię lubię. Wybacz, ale nic z tego nie będzie - już otwiera usta, aby coś powiedzieć, ale wystawiam palec na znak, aby milczała - Nic nie zmieni mojej decyzji, przepraszam. Nie chcę wchodzić po raz drugi do tej samej rzeki, Natalie. To, co nas łączyło już dawno dobiegło końca i czas pójść w swoją stronę. Wróciłem i mam zamiar zacząć wszystko od nowa. Poza tym, podoba mi się już pewna dziewczyna, wybacz.
- Ojej - mówi smutno i widzę zawód w jej spojrzeniu - A ja myślałam, że nam się uda.
- Czy zrobiłem Ci jakąkolwiek na to nadzieję? Nie wiem, swoim zachowaniem, gestami?
- Nie, skąd. Sama o tym pomyślałam po Twoim powrocie. Więc, co teraz będzie?
- Jeśli chcesz, możemy zostać przyjaciółmi. Spotkać się od czasu do czasu na kawę.
- Dziękuję, że nie zabierasz mi chociaż tego. Wiesz, jestem do Ciebie przywiązana.
- Rozumiem to. Jednak wolałbym, abyśmy nie przekraczali granicy przyjaźni.
- Masz na myśli seks, tak? - przytakuję, a Natalie się śmieje - Szkoda, lubiłam dotyk Twoich dużych, męskich dłoni na moim ciele - przygryza wargę i sunie palcem po białym obrusie. Cholera - Pamiętasz ten dzień, kiedy pojechaliśmy do domku moich rodziców? - o nie! Pamiętam to aż za dobrze! - Kochaliśmy się wtedy całą noc, było niesamowicie.
- To prawda - prycham pod nosem, ale to nie przypominało "kochania się". Byłem potwornie wkurwiony, rozgoryczony i odtrącony po rozmowie z Olivią. Zgodziłem się wyjechać z Natalie i posuwałem ją przez całą noc, żeby pozbyć się ze swojego ciała tego żalu i poczucia, że straciłem kobietę swojego życia. Nawet, jeśli była nią moja własna siostra, moja miłość do niej przerażała mnie samego - Było fajnie i miło będę to wspominał.
- Cieszę się - chwyta moją dłoń i splata nasze palec - Wiedz, że się w Tobie zakochałam.
- Natalie - opadają mi ramiona i po prostu zrzuca na mnie bombę. Mocniej ściskam jej dłoń, bo wcale nie chcę jej ranić. Szkoda, że nie mam wyboru - Przykro mi.
- Nie przejmuj się mną. Jest dobrze - uśmiecha się, podnosi i cmoka mnie w policzek.
Nim mam szansę cokolwiek powiedzieć, jej już nie ma, a ja gapię się w biały obrus.

Wracam do domu nieco przybity. Właśnie niedawno kobieta, którą pieprzyłem wyznała mi miłość. Z mojej strony nie było to nic głębokiego, ale mózg kobiet działa trochę inaczej. Wystarczy być miłym, szarmanckim, zabrać na kilka kolacji, porządnie przelecieć, dać trochę czułości i gotowe. Zakochują się, patrzą tym maślanym spojrzeniem i wariują.
Nie ukrywam, cieszyłem się, kiedy Olivia tak na mnie reagowała, jednak kompletnie nie spodziewałem się takiego wyznania z ust Natalie, chociaż widziałem "to" spojrzenie. Nawet, jeśli zakochała się we mnie prawie półtora roku temu, jakim cudem trzyma ją do teraz? Przecież nie widzieliśmy się tak długo! Powinna już dawno o mnie zapomnieć.
- Hej - podnoszę głowę na dźwięk słodkiego głosu Olivii. Siedzi na kanapie, opiera nogę na stole i maluje paznokcie. Jej włosy są upięte w niechlujnego koka, który dodaje jest niesamowitego uroku i ma na sobie krótkie, białe spodenki oraz top, który odsłania jej opalony brzuch. Świetnie! - Wszystko w porządku? Dlaczego stoisz i się nie ruszasz?
- Sorry, zamyśliłem się - chrząkam, zsuwam buty i przysiadam obok niej - Ładny kolor.
- Naprawdę? - przygląda się swoim paznokciom i nakłada drugą warstwę - Klasyczny.
- I piekielnie seksowny - poruszam brwiami, a Oli chichocze. Ten dźwięk jest jak balsam dla mojego serca, tak bardzo za nim tęskniłem. Przez ten rok myślałem wyłącznie o niej, chociaż wyjechałem po to, aby o niej zapomnieć. Porażka! - Czerwony do Ciebie pasuje.
- Cieszę się, że tak uważasz ponieważ dzisiaj kupiłam czerwoną kieckę. Jest boska!
- Mam nadzieję, że niezbyt krótka, hmm? - unoszę brew, Olivia podnosi się i pokazuje dokąd sięga sukienka - Chyba sobie żartujesz, co? Jak to ledwie do tyłka, hmm?
- Ponieważ dodatkowo ma pod spodem spodenki i jest mega seksowna. Kate mnie namówiła i stwierdziła, że wyglądam w niej jak milion dolców. To jej słowa, nie moje.
- Z całą pewnością ma rację i chcę się o tym przekonać. Kiedy ją dla mnie założysz?
- Nie wiem, chyba nie prędko. Kupiłam ją na mój wyjazd z Kate do Cancun.
- Poważnie? I masz zamiar paradować w tak krótkiej sukience przed innymi facetami?
- Mogą sobie jedynie popatrzeć - wystawia język i zaczyna malować drugą nogę.
- Nie mogą nawet patrzeć, Oli - mrużę oczy, a ona wzrusza ramionami - Nie jedź.
- C-co? - unosi głowę i posyła mi szczerze zaskoczone spojrzenie - Dlaczego, Justin?
- Ponieważ uschnę z tęsknoty za Tobą i oszaleję! Przecież to cały, cholerny tydzień!
- Szybko zleci. Nim się obejrzysz już będę z powrotem. Tęsknota dobrze nam zrobi.
- No nie, teraz to się rozpędziłaś. Tęskniłem za Tobą przez dwanaście miesięcy!
- Okej, cofam to, co powiedziałam - odkłada lakier i przysiada obok mnie - Też bardzo za Tobą tęskniłam, ale wróciłeś i to jest najważniejsze. Głowa do góry, tygrysie.
- Tygrysie? - parskam śmiechem i przyciągam ją do siebie - Skąd ten dobry humor, hmm?
- Może się wyspałam? A może po prostu zmieniłam podejście do pewnych spraw?
- To ciekawe, co mówisz. Chętnie posłucham na ten temat coś więcej. Dajesz, mała.
- Niestety nie pisnę nawet słowa - wzrusza ramionami, uwalnia się z mojego uścisku i siada na swoim miejscu. Odkręca buteleczkę z lakierem i nakłada kolejną warstwę. Wygląda tak beztrosko i pięknie. Cholera! Nie chcę, żeby wyjeżdżała - Gapisz się, Justin. Czuję to.
- Masz mnie! Nie mogę odwrócić od Ciebie wzroku, wyglądasz tak słodko i kusząco. 
- Jesteś słodki - oblizuje usta, niestety w salonie rozlega się dzwonek jej telefonu, zerka na wyświetlacz, uśmiecha się i odbiera - Hej, Alex. Co tam? - och, świetnie! Jeszcze tylko jego tutaj brakowało - Brzmi całkiem fajnie, czemu nie? Ja się piszę, o której? - marszczę brwi i zastanawiam się, cóż ten gnojek znowu kombinuje. Zdradził ją, dlaczego Olivia nie może go po prostu olać? - W porządku. Będę na Ciebie czekać, do zobaczenia - cmoka w słuchawkę i kończy połączenie. Zapada niezręczna cisza, a mnie całego aż nosi!
- Czego chciała ta mała szuja? - mówię nadąsany, ale ten dzieciak działa mi na nerwy!
- Hej, słownictwo, Justin! - podnosi głowę i patrzy na mnie mrużąc oczy - Nie życzyłeś sobie, żebym obrażała Natalie. Ciebie dotyczy to samo - jasne! Akurat! - Alex zaprosił mnie na lody - kurwa! Kiedy tylko o tym wspomina, przypominam sobie sobotnią noc, kiedy Olivia ssała mojego kutasa jak szalona. Ależ była podniecona! Wiedziałem, że spodoba jej się mój pomysł - Justin? - wzdrygam się na dźwięk jej głosu. Odleciałem - Żyjesz?
- Tsa, przypomniałem sobie naszą noc u babci - chrząka skrępowana i zakłada kosmyk włosów za ucho - Podobało Ci się, prawda? - przechylam głowę i uśmiecham się chytrze. Zaciska usta i nieznacznie przytakuje - Mówiłem Ci to. Wciąż przed oczami mam Twoją...
- Przestań! - podnosi głos i zrywa się na równe nogi. Podchodzi do okna, opiera dłonie na szybie i oddycha głęboko - Nie mów mi takich rzeczy, jasne? Potwornie mnie zawstydzasz.
- Daj spokój, maleńka - podnoszę się, podchodzę i przytulam się do jej ciepłego ciała - Wiesz, jak bardzo Cię uwielbiam - sunę nosem po jej szyi, dmucham i lekko przygryzam.
- Justin, nie teraz. Muszę się przygotować na wyjście - odsuwa się i poprawia bluzkę.
- Więc, mały gnojek, który pieprzył inną nie odpuszcza, co? Nie podoba mi się to, Oli.
- Alex jest moim przyjacielem. Ty również spotkałeś się z Natalie, więc o co chodzi?
- Nie wiem - drapię się w kark i myślę, jak wybrnąć z tej sytuacji - Ja to co innego.
- Poważnie? A niby dlaczego, hmm? Obie sytuacje są dokładnie takie same. Nie chcę więcej do tego wracać, wiesz? To Ty tak zdecydowałeś, a ja się tylko dostosowałam. Proste.
- Więc to moja wina? - patrzę na nią i wręcz nie wierzę! - Robisz mi na złość, tak?
- Nie, dlaczego? Nie chcę rezygnować z przyjaźni z Alexem. Lubię go, spędziłam z nim długie siedem miesięcy i świetnie się dogadywaliśmy. Masz rację, nie powinnam wymagać od Ciebie, abyś olał Natalie - wzruszam ramionami i zmierza ku schodom. Nie ukrywam, jestem zaniepokojony tym, co mówi. Nie zależy mi na Natalie tak, jak Alexowi zależy na Oli. Wiem, że ten gnojek będzie próbował ją pocałować, dotknąć i odzyskać - Dzięki Tobie zrozumiałam, że przyjaciele są bardzo cenni i po prostu trzeba o nich dbać - mruga okiem, wchodzi na górę i znika z zasięgu mojego wzroku. Okej, to było dosyć dziwne!



Olivia POV:

Przebieram się w letnią sukienkę, rozpuszczam włosy i spinam kilka kosmyków wsuwkami. Na nogi zakładam wysokie buty na koturnie i przekładam torebkę przez ramię. Mrugam do siebie w lustrze, bo wyglądam naprawdę ładnie. Psikam się jeszcze perfumami i schodzę na dół. Spoglądam na zegarek i jak na zawołanie rozlega się dzwonek do drzwi. Chcę otworzyć, ale przede mną znikąd wyrasta Justin. Mierzy mnie spojrzeniem, kręci głową i zaciska szczękę. Wpatrujemy się w siebie i nie bardzo rozumiem, o co mu chodzi.
- Justin, Alex dzwoni i powinnam otworzyć - mówię cicho, jednak ma mnie w nosie!
- Ubrałaś się tak dla niego? - och, boże! Poważnie?! - Jestem zazdrosny, rozumiesz?
- Nie masz powodu - uśmiecham się lekko, jednak w środku czuję coś na znak zwycięstwa. Niech wie, jak czuję się, kiedy wychodzi z Natalie. Z drugiej strony to jest tak dziecinne zachowanie, że aż śmieszne! - Wrócę niebawem, nie masz powodu do niepokoju.
- Jeśli dotknie Cię chociaż palcem, natychmiast mu go złamię. Czy to jest jasne?
- Nie zachowuj się w ten sposób, proszę. Sam mnie upominałeś, że moja zazdrość przekracza pewne granice i teraz robisz dokładnie to samo. Musisz się uspokoić.
- Zrobię, co będę chciał - mówi ze złością, układa dłoń na moich plecach i gwałtownie przyciąga mnie do siebie. Nim mam szansę zareagować, jego usta atakują moje. Mocno, gwałtownie, zachłannie. Wpija się w nie, wdziera język do środka i wręcz mnie pożera. ledwo stoję na nogach, a w moim ciele wybuchają pieprzone fajerwerki. Obejmuję go w pasie, oddaję ten cudowny, przepełniony miłością pocałunek i gryzę go w wargę. Odsuwa się, oblizuje usta i patrzy mi w oczy - Pamiętaj, do kogo należysz, Oli. Kapujesz?
- Mhm - mruczę cicho i całuję linię jego szczęki - Będę grzeczną dziewczynką, obiecuję.
- Właśnie na to liczę - puszcza mnie, robi krok w tył i zamaszyście otwiera drzwi. Alex patrzy na niego zaskoczony i jego pewność siebie natychmiast znika - Uważaj na to, gdzie kładziesz swoje dłonie - jezu! Nie wierzę, że naprawdę to powiedział! - Jeśli posuniesz się za daleko miej pewność, że skopię Twój marny tyłek. Czy wszystko rozumiesz?
- Tak, chociaż nie czaję Twojej gadki. Olivia jest dorosła i może robić to, co chce.
- Owszem, ale jestem jej starszym bratem i nie pozwolę, żebyś ponownie ją zranił.
- To są nasze sprawy, nie powinieneś się w nie wtrącać. Sami sobie z nimi poradzimy.
- Chodźmy już - wtrącam się, zanim Justin powie coś więcej - Do zobaczenia później - klapię go po plecach i opuszczam dom, nie odwracając się za siebie. 






27 komentarzy:

  1. Ehhh Justin to naprawdę straszny hipokryta! Olivia dobrze zrobiła, niech mu pokaże gdzie taki zimuja! Haha 😊 przez chwile się bałam ze alex wejdzie do domu w trakcie ich pocałunku i zostaną przyłapani... ciekawi mnie ta sytuacja z Natalie o co dokładnie chodzi hmm ...nie mogę się doczekać nastepnego! 😍

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudooo! Uwielbiam jak Justin jest zazdrosny 😂 Chciałabym przeczytać następny rozdział, nie mogę się doczekać... naprawdę świetny rozdział 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja miłość ��

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja to myślałam że oni maja szybę w drzwiach i ciekawe czy jakby Alex się przyjrzał to by zobaczył ,o ciekawe jest to z czym ma do lekarza iść Natalie ja to myślałam że Justin jej coś zrobił czy Bóg wie co

    OdpowiedzUsuń
  5. O co chodzi z tą Natalie? Co, oprócz seksu ich łączyło? Strasznie to tajemnicze. Zazdrosny Justin jest nawet na swój sposób słodki.
    Pozdrawiam,
    Kama

    OdpowiedzUsuń
  6. O jaki idiota z tego Justina! Ale dobrze ze dał kosza Natalie.. Myślałam że zgodzi się na spróbowanie jeszcze raz z nią a tu bardzo pozytywne zaskoczenie ❤ Zobaczymy co będzie dalej,nie będę chwalić dnia przed zachodem słońca hah 😂

    Buziaki! 😘

    OdpowiedzUsuń
  7. Powinnaś wydać książkę ��

    OdpowiedzUsuń
  8. Super to opowiadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Super rozdział i mega opowiadanie ��

    OdpowiedzUsuń
  10. alex jest taki wkurzający jezuu, na miejscu olivii już dawno bym kazala mu spadac, ale chec wkurzenia justina jest dla niej silniejsza

    OdpowiedzUsuń
  11. Mega rozdział ♡♡ Uwielbiam Justina zazdrośnika :D :* Cos mi sie wydaje ze Natalie mu tak szybko nie odpusci tej miłosci xd

    OdpowiedzUsuń
  12. O jejciu chce już nexta *-*

    OdpowiedzUsuń
  13. I love it ��

    OdpowiedzUsuń
  14. Kasiu dodaj juz plose ;**

    OdpowiedzUsuń
  15. ♡♡♡♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  16. Kocham to ff a na początku nie byłam do niego przekonana 😘

    OdpowiedzUsuń