28.09.2017

Rozdział 9


Popołudniu wyciągam Justina do centrum handlowego. Chcę odciążyć mamę i sama zatroszczyć się o prezent dla babci. Oczywiście przed wyjściem musiałam nasłuchać się od Justina, że on zdecydowanie bardziej wolałby zostać z w domu i wykorzystać ten czas lepiej. Wiedziałam, co chodziło mu po głowie, jednak zmusiłam go do wyjścia. Byłam świeżo po rozstaniu z Alexem i w mojej głowie wciąż widziałam jego smutny wyraz twarzy. Sądziłam, że to spotkanie przebiegnie trochę inaczej, ale jak zwykle wszystko idzie na opak. Mimo wszystko musi się z tym pogodzić, ponieważ tak będzie dla niego lepiej. Nie mogę z nim być będąc z Justinem. Gdyby przypadkiem się dowiedział, znienawidziłby mnie. Na to zdecydowanie nie jestem przygotowana. Wybrałam mniejsze zło.

Chodzimy po galerii i myślę nad tym, co kupić dla babci. Nigdy nie byłam dobra w wybieraniu prezentów. Każdy ma inny gust i czasami ciężko się w niego wstrzelić.
- Nudzi mi się - Justin burczy pod nosem i marudzi od dobrej godziny! - Długo jeszcze?
- Tak! Jakbyś nie zauważył, nadal nie mamy prezentu, tak? Bez niego nie wyjdziemy.
- Mówisz poważnie? - przystaje w miejscu i patrzy na mnie zdziwiony - Wiesz, że w tym tempie nie kupimy nic? Chodzimy od jednego sklepu do drugiego i nadal nic nie mamy.
- Serio? Wow! Dzięki, że mnie oświeciłeś - przewracam oczami i idę dalej - Rusz się.
- Katujesz mnie, wiesz? - dogania mnie, wsuwa ręce w kieszenie jeansów i wygląda jak małe, naburmuszone dziecko - Okej, skupmy się. Z czego babcia by się ucieszyła, hmm?
- Dobre pytanie, naprawdę - prycham pod nosem, bo sama zadaję je sobie od godziny!
- Może zrobimy sobie przerwę, co? Jestem głodny i mam ochotę na coś z KFC. Proszę?
- Jesteś gorszy niż dziecko, przysięgam - kręcę głową, jednak ustępuję. Ciągnę go za rękaw, skręcamy w prawo i dochodzimy do KFC. Na szczęście nie ma za dużo ludzi, zajmuję stolik, a Justin idzie złożyć zamówienie. Rozsiadam się wygodnie, wyjmuję telefon z torebki i postanawiam zadzwonić do mamy. Odbieram niemal od razu, ale niestety jest zawalona pracą. Jedyne, co mi przekazuje to wskazówki o prezencie dla babci. Mam ochotę strzelić sobie w twarz za to, że nie zadzwoniłam wcześniej - Bosko - burczę pod nosem, kiedy kończę rozmowę i odkładam telefon na stolik. Opieram się o oparcie, zakładam ręce na piersiach i spoglądam na Justina, który stoi przy kasie, zamawia i uśmiecha się do dziewczyny. Jest ładna, ma brązowe włosy i widzę, jak patrzy na mojego brata. Justin działa na kobiety, ponieważ jest cholernie przystojny! Zastanawiam się nad tym, jak ma wyglądać nasza przyszłość. Nie stworzymy "normalnego" związku, to się nie uda i dociera do mnie bolesna rzeczywistość. Justinowi w każdej chwili może znudzić się taka męczarnia i ponownie mnie zostawi. Znajdzie sobie piękną dziewczynę, zakocha się, ożeni i założy rodzinę. Dlaczego ja się w to pcham? Ten rok był dla mnie ciężki, a on wrócił i nasze uczucie również. Powinnam definitywnie z nim zerwać, jednak jak to zrobić skoro mieszkamy pod jednym dachem? Na dodatek moje serce świruje na jego widok i nie chce nikogo innego - Boże, co ja wyprawiam? - mówię do siebie, opieram łokcie na stole i chowam w nich twarz. Justin całkowicie namieszał mi w głowie, po prostu zwariowałam.
- Jestem - jego niski głos wyrywa mnie z zamyślenia i biorę się w garść - Wszystko okej?
- Tak - wysilam się na uśmiech i biorę z tacy shake'a czekoladowego. Wie, co lubię.
- Jezu! Umieram z głodu, a to wszystko przez Ciebie. Wymęczyłaś mnie chodzeniem.
- Nie narzekaj, jedz - chichoczę i upijam łyk shake'a - Dzwoniłam do mamy, wyobraź sobie, że podsunęła mi pomysł na prezent - Justin podnosi głowę i patrzy na mnie zrezygnowany - No, co? Skąd mogłam wiedzieć, że babcia zażyczyła sobie książkę kucharską i nowy fartuszek do gotowania? - wzruszam ramionami, Justin zaciska usta chociaż widzę, że chce mu się śmiać - Tsa! Babcia to ma te swoje schizy na gotowanie. Co poradzić.
- Świetnie! Przynajmniej wiemy, co kupić. Jemy, idziemy po książkę i do domu. Hurra!
- Czasami nie wierzę, że masz dwadzieścia trzy lata - kręcę głową i zabieram mu frytkę.

Po posiłku kupujemy babci grubą książkę kucharską i fartuszek, ze specjalnym napisem "Master Chef - Maria". Myślę, że babcia będzie zadowolona i prezent się spodoba.

Do domu docieramy kilka minut przed szesnastą. Opadam na kanapę, wystawiam nogi na stolik i zdejmuję bluzę. Justin siada obok mnie i przytula się do moich piersi, och!
- Hej, nie rozpędzaj się. W każdej chwili może wrócić tata i będziemy mieć kłopoty.
- Przeważnie wraca o siedemnastej, no weź! Stęskniłem się, okej? Potrzebuję czułości.
- Aww, ktoś tu jest bardzo słodki, hmm? - uśmiecham się, wsuwam palce w jego włosy i całuję w głowę. Tak dobrze znowu mieć go obok siebie, przytulić się, poczuć.
- Wiesz, byłem zaskoczony widokiem, który zastałem rano. Pocałowałaś Alexa, Oli.
- Nie do końca. To on pocałował mnie, a ja jedynie odwzajemniłam pocałunek.
- Na jedno wychodzi - podnosi głowę i patrzy mi w oczy - Nie rób tego więcej, okej?
- Rozstałam się z nim, Justin. Raczej nie będę go całować, skoro nie jesteśmy razem.
- I tak trzymaj. Miałem ogromną chęć podejść do niego i po prostu mu przywalić.
- Cieszę się, że tego nie zrobiłeś. Alex naprawdę na to nie zasłużył. Zaufaj mi.
- Co Ty mówisz? Ten mały gnojek Cię zdradził, a Ty mówisz, że nie zasłużył? Poważnie?
- Zapomniałeś, że zrobiłam to pierwsza? - unoszę brew, a Justin przewraca oczami - No, co? Taka jest prawda. Zdradziłam go i to w dodatku z własnym bratem. Możesz tego nie zrozumieć, jednak czułam się źle z myślą, że go oszukuję. Dlatego nie mam prawa mieć pretensji, że przespał się z inną. Nie jestem lepsza, bo dawno z nim nie spałam.
- To akurat bardzo mnie cieszy - uśmiecha się szeroko i pociera nosem o mój - Jesteś moja. Nie chcę, żeby dotykał Cię jakikolwiek inny facet. Czy to jest dla Ciebie jasne?
- Ty i ten Twój testosteron - prycham rozbawiona i mierzwię jego ułożone włosy.
- Po prostu pilnuję tego, co należy do mnie, Oli. Znosiłem go o kilka dni za długo.
- Nie przesadzaj - patrzę mu w oczy i przypominam sobie o kimś - Jak było z Natalie?
- Normalnie. Wypiliśmy kilka drinków, pogadaliśmy i odwiozłem ją do domu. Koniec.
- Naprawdę? To niewiarygodne! Przecież widać było, że ma na Ciebie ochotę, Justin!
- Daj spokój. Nic nas nie łączy, mówiłem Ci. Nie mam zamiaru z nią sypiać, wiesz?
- Skoro jesteś ze mną nie chciałabym, żebyś to robił. Mimo to nie przepadam za nią.
- Dlaczego? A może Ty jesteś o mnie zazdrosna, hmm? Podoba mi się to - mruczy pod nosem, jednym ruchem przekręca się i układa na mnie - To bardzo podniecające.
- Och, wal się. Nie jestem zazdrosna, okej? Po prostu nie darzę jej sympatią i tyle.
- Bo jej nie znasz. Natalie jest naprawdę w porządku. Myślę, że byś ją polubiła.
- Chyba nie czułabym się z tym dobrze. Masz świadomość, że ona na Ciebie leci?
- Tak. W klubie dała mi to do zrozumienia, jednak nie jestem zainteresowany i wprost jej o tym powiedziałem. Zawsze stawiam sprawę jasno, żeby później nie było niedomówień.
- Czyli mogę być spokojna, tak? - unoszę brew, a Justin przytakuje głową - To dobrze.
- Moja zazdrośnica - porusza brwiami, dociska się do mnie i składa na moich ustach całusa. Na początku jest to niewinny cmok, jednak szybko przybiera na sile i po chwili całujemy się namiętnie i mocno. Uwielbiam jego usta. Są wręcz stworzone do całowania i chciałabym się nigdy od niego nie odrywać. Żeby należał tylko do mnie i żeby to wszystko mogło być o wiele prostsze - Mmm, mam na Ciebie ochotę - wsuwa dłoń pod moją koszulkę i układa na piersi. Zamykam oczy, mój oddech przyśpiesza i wbijam zęby w wargę na to przyjemne uczucie, które rozlewa się po moim ciele. Tak dobrze zna moje ciało i wie, co zrobić, aby doprowadzić mnie do takiego stanu - Uwielbiam na Ciebie patrzeć, kiedy jesteś taka podniecona - uchylam powieki i dotykam palcem jego ust. Gryzie mnie w palec, ssie go i wygląda obłędnie. Nie rozumiem tego, dlaczego tak na mnie działa - Powiedz, że jesteś moja, Oli - och, zaskakuje mnie tym - Powiedz to, proszę. Muszę to wiedzieć.
- J-jestem Twoja - odpowiadam szeptem i widzę dziwną ulgę na jego twarzy - Byłam od pierwszego pocałunku, Justin - napina szczękę, wsuwa palce w moje włosy i nasze usta ponownie się spotykają. Unosi mnie, sadza na swoich kolanach i całuje tak, jakby chciał mnie zjeść. Nasze języki wirują wokół siebie, poruszam biodrami i ocieram się o wybrzuszenie w jego jeansach. Cholera! Pragnę go! - J-Justin, nie wytrzymam już.
- Wiem, jak zawsze jesteś niecierpliwa - mówi przy moich ustach i schodzi na szyję. Pieści ją, gryzie, dmucha i szarpię go za włosy. Wiem, że robi to specjalnie. Lubi mnie męczyć.
- Nie baw się ze mną - odchylam się i posyłam mu groźne spojrzenie - Mogę się zemścić.
- Wiem i lubisz to robić - uśmiecha się chytrze i wsuwa dłonie pod moje spodnie.
- Skoro wiesz, dlaczego to robisz, hmm? Naprawdę chcesz, żebym wkroczyła do akcji?
- Och, tak! Z całą pewnością chcę! Uwielbiam te Twoje słodkie, pyskate usteczka - ściska moje pośladki i napieram bardziej na jego męskość. Muszę odetchnąć, bo jest to niesamowicie przyjemne uczucie. Mimo, że nadal jesteśmy w ubraniu - Dawno tego nie robiłaś. Stęskniłem się za tym, Oli - szepcze seksownie do mojego ucha i nabieram ochoty, aby sprawić mu trochę przyjemności. Zsuwam się z jego kolan, rozpinam pasek w jego jeansach i zsuwam je w dół razem z bokserkami - Co chcesz zrobić, hmm? - patrzy mi w oczy, oblizuje usta i dotyka palcami mojego policzka. Pochylam się i wsuwam go do ust. Justin nagradza mnie cichym westchnięciem, a moja głowa porusza się w górę i w dół. Pomagam sobie dłonią, czuję jego palce, które wsuwa w moje włosy i mocno zaciska w pięści. Jęki wypełniają salon, Justin porusza biodrami i wbija się głębiej w moje gardło - Jezu, Oli! Zaraz mnie rozniesie - unosi moją głowę, nasze oczy się spotykają i widzę w nich ogromne podniecenie i pożądanie. Nasze oddech szaleją, Justin pochyla się, całuje mnie zachłannie i pozbywa się mojej koszulki razem ze stanikiem. Przenosi usta na sutek, zgryza go i katuje mnie pieszczotami. Pragnę go. Teraz, tutaj! Nic oprócz niego, nas nie liczy się w tym momencie - Wariuję przez Ciebie - zaciska szczękę, odchyla się i pozbywa t-shirtu i spodni. Pomaga mi z jeansami i układa na dywanie - Kurwa, gumki są na górze. Zaraz wracam - uśmiecha się seksownie, biegnie na górę, a ja próbuję uspokoić oddech. Jednak ku mojemu zaskoczeniu, słyszę chrobot przekręcanego w drzwiach klucza, a moje serce się zatrzymuje. Boże, przecież leżę naga w salonie! Zrywam się na równe nogi, zbieram nasze ciuchy i w ostatniej chwili czmycham do łazienki. Rzucam ubrania na pralkę i przytulam ucho do drzwi - Och, cześć tato. Wcześnie wróciłeś - Justin mówi wesoło i słyszę głos taty.
- Ja pierdole - szepczę pod nosem, ubieram się i związuję włosy w kucyk. Patrzę na swoje odbicie w lustrze i nie wierzę w to, że było tak blisko. Gdyby tata wszedł kilka minut później, nakryłby nas na gorącym uczynku. Nawet nie chcę myśleć, co by się wtedy stało. Jak mogliśmy zachować się tak lekkomyślnie?! - Brawo, Olivia - kręcę głową, oddycham głęboko i opuszczam łazienkę. Przechodzę do kuchni i i witam tatę całusem w policzek.
- Wszystko w porządku, Kochanie?  Masz rumieńce na policzkach, chyba nie jesteś chora?
- Nie, skąd. Jest mi po prostu gorąco, muszę się przebrać. Przed chwilą wróciliśmy.
- Tak, wybraliśmy się do centrum handlowego po prezent dla babci. Żeby odciążyć mamę.
- Och, to miłe z waszej strony, dzieciaki - tata uśmiecha się i patrzy na nas z rozbawiony.
- Skoro mam wakacje, a Justin jeszcze nie wrócił do sklepu to trzeba korzystać, tak?
- Oczywiście! Mama na pewno się ucieszy - mruga okiem i zabiera się za ogrzewanie obiadu. Niepewnie spoglądam na Justina, który zaciska usta i przeciera twarz rękami.

Po obiedzie idę do siebie, wskakuję do łóżka i oglądam serial na laptopie. Próbuję nie myśleć o tym, co mogło wydarzyć się całkiem niedawno, ponieważ od razu łapię doła. Jestem na siebie zła, bo coś takiego nie powinno mieć w ogóle miejsca. Co myśmy sobie myśleli, huh? To mogło skończyć się tragicznie. Nawet zastanawiam się przez chwilę, jak zareagowałby na to tata. Przecież to byłby dla niego szok! Jego własne dzieci darzą się miłością i uprawiają seks. Gdyby nas zobaczył, chyba spaliłabym się ze wstydu!
- Oli, mogę? - słyszę cichy głos Justina, wciskam pauzę i odkładam laptopa. Przysiada obok i wlepia we mnie wzrok - Przepraszam za dzisiaj - och! Marszczę brwi, bo nie bardzo rozumiem - To moja wina, powinienem być bardziej ostrożny i nie postępować tak pochopnie. Gdybym nie poszedł na górę i gdybyś tak szybko nie uciekła... - zacina się, przykłada palce do czoła i masuje je nerwowo - Byłoby po wszystkim. Wiesz o tym?
- Mhm - mruczę pod nosem, siadam po turecku i bawię się palcami - Bałam się.
- Wiem, Oli. Wiem! - gwałtownie podnosi głowę i chwyta moją dłoń. Przykłada ją sobie do policzka i zamyka oczy. Boże, tak bardzo go kocham! - Wybacz mi, zachowałem się jak dzieciak! Pożądanie kompletnie mną zawładnęło, ale tak właśnie na mnie działasz.

- Pewnego dnia może nam się nie udać, Justin i wszystko się wyda. Co wtedy będzie?
- Nie wiem, jednak nie dopuszczę do tego - uchyla powieki i patrzy na mnie pewny siebie - Ochronię Cię, obiecuję. To był jednorazowy wyskok, będziemy bardziej uważać. Przez trzy lata nie mieliśmy nawet jednej takiej sytuacji, więc oboje wiemy, że nam się uda.
- Nawet nie chcę myśleć o tym, jak zareagowałby na to tata, a tym bardziej mama.
- Ja też nie mam zamiaru się nad tym zastanawiać. Nie mogą się o tym dowiedzieć.
- Wiem i to jest smutne, Justin. Będziemy przez całe życie ukrywać naszą miłość.
- Nieprawda, Oli. Skończysz studia i zabiorę Cię daleko stąd - uchylam usta, bo potwornie zaskoczył mnie tym, co właśnie usłyszałam - Nie patrz tak na mnie, to jedyne wyjście. Wyjdziemy gdziekolwiek będziesz chciała i zaczniemy nowe życie, jak para. Chciałabyś?
- Wiesz, że tak - uśmiecham się i głaszczę wierzch jego dłoni. Na samą myśl coś przyjemnie zaciska się w moim brzuchu - Na razie jednak to bardzo odległa przyszłość.
- Najważniejsze, że do zrealizowania, Oli. Dlatego proszę, nie poddawaj się i nigdy ze mnie nie rezygnuj, dobrze? Mamy szansę stworzyć coś niesamowitego we dwójkę.
- Chciałabym, żeby to było prostsze, wiesz? Robimy coś naprawdę złego, Justin.
- Przede wszystkim kochamy się, tak? Mam świadomość, że jesteś moją siostrą, jednak nie potrafię inaczej. Próbowałem zapomnieć, jak sama widzisz nie udało mi się to.
- Mnie też. Ten rok był dla mnie bardzo ciężki. Wciąż nie wierzę, że zostawiłeś mnie z dnia na dzień i pożegnałeś się poprzez głupi list. Byłam na Ciebie potwornie wściekła.
- Wybacz, nie miałem odwagi stanąć z Tobą twarzą w twarz i po prostu oświadczyć, że wyjeżdżam, a nasz związek idzie się pieprzyć. Nie zniósłbym wyrazu Twojej twarzy.
- Nienawidziłam Cię każdego dnia, wiedz o tym. Zostawiłeś mnie bez ostrzeżenia.
- Wiem, Oli. Sądziłem, że tak będzie dla nas najlepiej. Cóż, cholernie się myliłem.
- Jeśli jeszcze raz coś takiego wpadnie Ci do głowy, nigdy Ci tego nie wybaczę, Justin.
- Nie bój się, nie popełnię drugi raz tego samego błędu - uśmiecha się, przysuwa i czule całuje mnie w usta - Za bardzo Cię kocham, żeby odejść ponownie. Nie mam tyle siły.
- Ja Ciebie też kocham i nie chcę, żebyś odchodził - pociera nosem o jego, wdrapuję mu się na kolana i przytulam z całych sił. Właśnie w jego ramionach jest moje miejsce.

Wieczorem siedzimy w salonie z rodzicami i oglądamy film. Zajadam popcorn, skupiam uwagę na akcji, ale nagle rozlega się dzwonek do drzwi. Marszczę czoło, ponieważ dochodzi dwudziesta pierwsza i raczej nikt nie odwiedza nas o tej godzinie. Kogo niesie?
- Otworzę - przewracam oczami, podnoszę tyłek z kanapy i podchodzę do drzwi. Kiedy tylko je otwieram, w moje żyły strzela złość. Zaciskam szczękę i gapię się na dziewczynę, która stoi przede mną - Co Ty tutaj robisz? - unoszę brew i patrzę na nią uważnie.
- Jest Justin? - pyta cicho, wbija zęby w wargę i chyba nie czuje się zbyt pewnie.
- Przede wszystkim jest późno. Myślisz, że to odpowiednia pora na odwiedziny?
- Kto to, Oli? - obok pojawia się mój brat i wpatruje w dziewczynę - Natalie?
- H-hej - uśmiecha się i jej humor się poprawia, pfff - Masz ochotę gdzieś wyskoczyć?
- Jasne, czemu nie? - och! Gwałtownie przekręcam głowę w jego stronę i wręcz zabijam go spojrzeniem - Daj mi kilka minut, okej? Muszę się przebrać, wejdź - chwyta ją za rękę, zamykam za nią drzwi i płonę ze złości - Zaraz wracam - mruga okiem i biegnie na górę.
Zostawia mnie z tą lafiryndą i z całych sił powstrzymuję się, żeby jej nie przyłożyć! 


33 komentarze:

  1. cudowna niespodzianka z tym rozdzialem! tak cos przeczuwalam, ze ktos ich prawie nakryje w tym rozdziale, ty to jednak umiesz wzbudzac emocje Kasiu♡

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo jak miło że dodałas dpdatkowy rozdział ♡ Juz myslalam ze Oli nie uda sie uciec do łazienki i tata ich przyłapie , kurcze muszą bardziej uwazac:/ Rozdział mega ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczęście to nasze rodzeństwo ma, trzeba to przyznać. I znowu ta Natalie. Justin musi popracować nad asertywnością, bo na razie swoim zachowaniem rani Olivię.
    Pozdrawiam,
    Kama

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow co on wyprawia? Ja bym chyba umarła z zazdrości:o

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wierzę w to wszystko... najpierw prawie tata ich przylapal, potem takie piękne wyznania i justin mowi ze Natalie nie ma u niego żadnych szans a potem gdy ta przychodzi tak późno do ich domu to on wiedząc że Oli jej nie lubi i jest zazdrosna tak po prostu z nią idzie... bardzo się ciesze ze fodalas rozdział 😍😍😍 kocham mocno, i nie mogę się doczekać nasteonego 😘😘😘

    OdpowiedzUsuń
  6. Szczęście Oli i Justin mają , trzeba przyznać ...

    OdpowiedzUsuń
  7. Po prostu wow ��

    OdpowiedzUsuń
  8. Może Justin chce wzbudzić pozoru że kreca go inne dziewczyny żeby nie wydało się że jedyną kobietą w jego życiu jest jego SIOSTRA,tylko takim zachowaniem rani ja 😢
    Świetny rozdział 😍😍😘

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział 10/10 :*

    OdpowiedzUsuń
  10. O na miejscu Olivi to bym przylozyla tej lasce i jeszcze poprawila jakby chciała 😂😂 Glupia suczka! Nie wiem kompletnie co odwala ale mam nadzieję ze związek Justina i Oli nie ucierpi..

    Buziaki😘

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie mogę doczekać sie następnego rozdziału <3 ten blog jest swieeeetny <33

    OdpowiedzUsuń
  12. Co tez Dżasten odwala nie czaje go :/

    OdpowiedzUsuń
  13. Ta Natalie namiesza czuje to.Rozdział super jak zwykle :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Super rozdział :D Nie lubie tej Natalie ://

    OdpowiedzUsuń
  15. Megaaa rozdzial ciekawe czemu Justin sie tak dziwnie zachowuje jak pojawia się Natalie hmmm

    OdpowiedzUsuń
  16. Ajajaj co tu się dzieje dzieją wróciłam do blogów i wow genialne czekam na nowy rozdział jesteś wielka kochanie
    ❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  17. Moja miłość ������

    OdpowiedzUsuń
  18. O jezu :o juz myślałam ze tata ich zobaczy ale by było ! muszą bardziej uwazac jednak

    OdpowiedzUsuń
  19. Mega rozdział Kasiu <3 Miałam nadzieje że Justin nie pójdzie z Natali ;'(

    OdpowiedzUsuń
  20. Superowy ^^ Kasiu wróć prosze do dotyku ciemnosci :'ccc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie wiem kim jesteś ale dobrze prawisz! Jestem za!

      Usuń
  21. Kocham najmocniej <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Cudo !!!!!!!!!!!!!!!!!!! :*

    OdpowiedzUsuń
  23. Się porobiło:) !!!!! :*

    OdpowiedzUsuń