03.09.2017

Rozdział 6


W pokoju zapada cisza. Patrzę na Justina spanikowana i próbuję cokolwiek wymyślić.
- O co dokładnie pytasz, mamo? - Justin odwraca się w jej stronę i posyła lekki uśmiech.
- Dlaczego stoicie na środku pokoju i w dodatku się przytulacie? To dość zaskakujące.
- Po prostu... Olivia posprzeczała się z Alexem, płakała więc chciałem ją pocieszyć.
- Och, to miłe z Twojej strony, Kochanie - mama podchodzi i patrzy na nas z czułością. Jezu, naprawdę to łyknęła? - Na pewno się pogodzicie, córeczko. Alex to fajny chłopak.
- Tak, wiem - chrząkam i biorę się w garść. Tak mało brakowało! - Co tutaj robisz?
- Dzisiaj skończyłam wcześniej. Właśnie wracam ze spotkania z klientem i stwierdziłam, że nie ma sensu już wracać do firmy. Macie ochotę na chińszczyznę? Nie ma nic w lodówce.
- Jasne! Świetny pomysł - Justin szturcha mnie ramieniem i mruga okiem - Jeśli chcesz, mogę zabrać Oli i skoczymy do miasta na zakupy. Na pewno jesteś zmęczona.
- Wow, syneczku! Wróciłeś zupełnie odmieniony, wiesz? Taka wersja Ciebie bardzo mi się podoba - przytula go do siebie, opiera brodę na jej ramieniu i patrzy wprost na mnie.
- Zabiję Cię - wymawiam bezgłośnie i przystawiam dwa palce do czoła. Ma mnie w nosie i bezgłośnie wymawia "Kocham Cię". Zatyka mnie i rozczula jednocześnie.

Po zjedzeniu obiadu jedziemy na zakupy. Justin parkuje przed supermarketem, bierzemy wózek i wchodzimy do środka. Mamy całą listę, więc powinno pójść całkiem sprawnie.
- Chcę Nutellę - wkładam słoiczek do wózka, ale Justin wyjmuje go natychmiast - Ej!
- No, co? Nie możesz tego jeść. Nie słyszałaś? Ponoć ma rakotwórcze działanie.
- Co takiego? - pytam z niedowierzaniem i przystaję w miejscu - Ale ja kocham Nutellę!
- Przykro mi, mała. Będziesz musiała się bez niej obejść. Weź masło orzechowe.
- Nie! Musi być Nutella i już. Tylko jeden, mały słoiczek, okej? Nic mi nie będzie, luzik.
- Nie.ma.opcji - ponownie odkłada go na półkę, bierze mało orzechowe i chwyta mnie pod ramię. Opuszczamy alejkę i idziemy na produkty nabiałowe - Wyglądasz teraz jak naburmuszone dziecko, które nie dostało wymarzonej zabawki, wiesz? - prycha pod nosem i uśmiecha się szeroko. Czy on właśnie się ze mnie nabija? - Jeśli chcesz, mogę poprawić Ci humor w domu - o.mój.boże! On wcale tego nie powiedział, prawda? - Co Ty na to?
- Zapomnij, nie zasłużyłeś. Nie pozwoliłeś zabrać mi Nutelli, a ona mnie o to błagała!
- Jesteś stuknięta - wybucha śmiechem, bierze kilka produktów i idziemy dalej - Spójrz, to masło orzechowe też Cię błaga i krzyczy: "zabierz mnie do domu!" - wyjmuje słoik z wózka i pokazuje mi - Widzisz jego smutną minkę? - wygina usta w podkówkę, zakładam ręce na piersiach i kręcę głową zrezygnowana. Jedno z naszej dwójki ma jakiś ubytek w mózgu i to na pewno nie jestem ja! - Będzie szczęśliwe, jeśli posmarujesz nim kanapkę.
- Wiesz, co? Zdecydowanie powinieneś się leczyć - uderzam go w czoło i idę przed siebie.
- Ej, bolało! Zapłacisz mi za to - dogadania mnie i reszta zakupów przebiega w spokoju.

Idziemy do samochodu, Justin otwiera bagażnik i pakuje wszystko do środka. Ssę truskawkowego lizaka, uśmiecham się szeroko, a mój humor jest dzisiaj świetny. Niestety chrzani się w momencie, kiedy dostrzegam znajomą postać, której się nie spodziewałam.
- Justin? - piszczy zadowolona, kiedy tylko go widzi. Uśmiecha się szeroko, mój brat marszczy brwi i przekręca głowę w jej stronę - Miło Cię znowu widzieć. Co za spotkanie!
- Tak, właśnie jestem z siostrą na zakupach. Witaj, Natalie - całuje ją w policzek, a dziewczyna wygląda jakby wygrała milion dolców - Nie spodziewałem się Ciebie tutaj.
- Odwiedzam dziadków z rodzicami. Właśnie przyjechałam po kwiaty, jutro wracam do Chicago. Ale skoro już tutaj jestem, może wieczorem wybierzemy się gdzieś razem?
- Czemu, nie? - uchylam usta w szoku i gapię się na niego jakby miał dwie głowy.
- Naprawdę? To świetnie! - Natalie klaszcze w dłonie i szczerzy się jak idiotka. Co dziwne, kompletnie mnie nie zauważa, jakbym nie istniała - Może być o dwudziestej?
- Jasne, jak najbardziej. Przyjadę po Ciebie. Może wybierzemy się na dobrego drinka?
- Chętnie, dawno się nie widzieliśmy i będzie okazja do nadrobienia zaległości.
- Więc do zobaczenia - mruga do niej okiem, cmoka w powietrzu i odchodzi do swojego samochodu. Przewracam oczami, wsiadam do środka i zapinam pas. Justin zajmuje miejsce za kierownicą, uruchamia silnik i po chwili włącza się do ruchu. Między nami panuje cisza i jak najbardziej mi to odpowiada. Jestem na niego zła. Oczekuje ode mnie, żebym zerwała z chłopakiem, a sam ma zamiar pieprzyć się z Natalie? W co on sobie ze mną pogrywa? - Znowu jesteś na mnie zła? Poważnie? - nie, skąd! - Daj spokój, Oli. To tylko drink.
- Rób co chcesz, jesteś wolnym człowiekiem. Jak dobrze pamiętam, już Ci to mówiłam.
- Ja tak nie uważam. Mam dziewczynę i nie jest nią Natalie, a Ty. Wiesz o tym.
- Och, serio? Więc po co się z nią umówiłeś, hmm? Na dodatek w mojej obecności?
- A co miałem zrobić, skoro stałaś obok? Zamknąć Cię w samochodzie i wtedy to zrobić?
- W ogóle się z nią nie umawiać! Wiesz, że ona oczekuje od Ciebie seksu, prawda?
- Naprawdę? Skąd to wiesz? Nie widziałem jej ponad rok, ona mnie nie obchodzi.
- To bardzo ciekawe, co mówisz. Skoro tak, po co utrzymywałeś z nią kontakt?
- Po prostu musiałem - och! Przekręcam głowę w jego stronę i wiercę dziurę w jego profilu. Ciekawe - Nie mogę powiedzieć Ci, dlaczego. Wybacz. To sprawa między mną, a nią.
- O czym Ty mówisz? Od zawsze jesteś ze mną szczery, prawda? Dlaczego nie tym razem?
- To stara sprawa i nie ma sensu do niej wracać. Było minęło, Oli. Nie drąż tematu.
- Ja o wszystkim Ci mówiłam, nie miałam żadnych tajemnic. Nie sądziłam, że Ty masz.
- Kocham Cię, ale to nie znaczy, że muszę spowiadać Ci się z każdej pierdoły. Wyluzuj.
- Dawniej nie miałeś tego problemu. Żaliłeś się na Lucasa, bo wystawił Cię i wybrał kino ze swoją laską. Ba! Marudziłeś nawet wtedy, kiedy nie pojechał do hurtowni po części. A teraz nagle dowiaduję się, że utrzymywałeś kontakt z Natalie, bo "musiałeś". Świetnie.
- Opowiem Ci o tym, kiedy przyjdzie na to odpowiednia pora. Teraz nie jestem gotowy.
- Wow, zaczynam się bać - prycham pod nosem, zapada cisza i nic już nie mówimy.
Główkuję, o co może tutaj chodzić, ale nic nie przychodzi mi do głowy. Dziwi mnie, że Justin nie chce powiedzieć, ponieważ dawniej zawsze mi się zwierzał i nie miał żadnych tajemnic. Skoro nie pisnął nawet słowa, musi być to naprawdę poważna sprawa.


Kiedy wchodzimy do domu, jest kilka minut po siedemnastej. Odkładam zakupy na blat,
a do środka wchodzi tata, który wita mnie całusem w czoło i klepie Justina po plecach.
- Słyszałem, że sam zadeklarowałeś się pojechać po zakupy. Jestem pod wrażeniem.
- Daj spokój, tato. Przecież to nic wielkiego, tak? Nie jestem już tamtym dzieciakiem.
- Wiem, synu. Nie byłeś nim już przed wyjazdem, bardzo się zmieniłeś. Cieszy mnie to.
- Cóż, mam dwadzieścia trzy lata, tak? Chyba najwyższy czas wziąć się w garść.
- Zgadzam się. Młodzieńcze lata już dawno za Tobą. Czy chcesz wrócić do Norwegii?
- Nie, nie mam takiego zamiaru. Bądź spokojny - cholera, czuję ulgę na jego słowa - Wyjechałem, żeby wydorośleć i przemyśleć kilka spraw. Jednak to tutaj jest mój dom.
- Masz rację. Bardzo za Tobą tęskniliśmy, a mama przeżywała, że się nie pożegnałeś.
- To było szczeniackie z mojej strony. Wiem, że próbowałaby mnie zatrzymać.
- Jak to mama. Jesteś jej dzieckiem i bardzo się o Ciebie martwiła. Nigdy więcej nie wywijaj jej takich numerów, dobrze? Nie masz pojęcia, ile nocy nie przespała.
- Domyślam się. Więcej tego nie zrobię, obiecuję - wystawia dwa palce, a ja chichoczę.
- I tego się trzymaj - tata mruga okiem, odstawia szklankę do zlewu i wychodzi z kuchni.
- Więc! Masz zamiar iść dzisiaj do klubu z Kate? Podsłuchałem niechcący waszą rozmowę.
- Jezu, Justin! Nie możesz tego robić. Już wolałabym, żebyś był jej świadkiem.
- Nie chciałem wam przeszkadzać. Rozmawiałyście dość głośno, a drzwi do ogrodu były otwarte - wzrusza ramionami i chowa produkty do lodówki - Będziesz grzeczna?
- C-co? - prawie krztuszę się śliną na jego słowa - Dlaczego mnie o to zapytałeś?
- Ponieważ jesteś piękną dziewczyną, a ja wiem, co wyprawia się w takich klubach.
- Ale ja idę tylko potańczyć i napić się, Justin. Nie mam zamiaru robić tego, co właśnie chodzi Ci po głowie, wiesz? Nigdy w życiu nie prześpię się z przypadkowym kolesiem.
- Prawidłowo. Mądra dziewczynka - uśmiecha się szeroko i opiera łokcie na blacie. Patrzy mi prosto w oczy i widzę w nich to uczucie, którym mnie darzy. Przez całe trzy lata patrzył na mnie dokładnie tak samo - Boże, ależ ja za Tobą tęskniłem - szepcze cichutko, unosi dłoń i odgarnia kosmyk moich włosów - Jesteś jeszcze piękniejsza niż przed rokiem.
- A Ty przystojniejszy - zawstydzam się i wbijam zęby w wargę. Unosi brew zaciekawiony i gestem dłoni pokazuje, abym mówiła dalej - Masz więcej tatuaży i nabrałeś sporo masy.
- Cóż, praca na platformie to nie spacer po parku - mruga okiem i zabiera się za drugą torbę z zakupami - Potrzeba tam mnóstwo siły, więc mięśnie zrobiły się praktycznie same.
- Zazdroszczę! Ja niestety nie mam w sobie tyle zaparcia, żeby ruszyć tyłek na siłownię.
- Nie potrzebujesz siłowni, Oli. Twoje ciało jest niesamowite i bardzo seksowne - jezu! Jego słowa trafiają w każdy nerw mojego ciała i czuję dziwne ciepło, które rozlewa się z góry do dołu - Mógłbym na Ciebie patrzeć przez cały dzień i nadal byłoby mi mało.
- Justin - patrzę na niego zaskoczona i chociaż to tak bardzo niewłaściwe, co mówi, działa na mnie jak jasna cholera! Tracę przez niego rozum i boję się, że to mnie kiedyś zgubi.
- Jak zakupy, dzieciaki? - do środka wchodzi mama, klaszcze w dłonie aż podskakuję na krzesełku - Rany! Kupiliście zdecydowanie więcej niż było na kartce! Co tam macie?
- Wszystkiego po trochu. Wiesz, że Justin nie pozwolił kupić mi Nutelli?! Rozumiesz to?
- Poważnie? - mama patrzy na niego zaskoczona i zakłada ręce na biodrach - Więc dziwię się, że w ogóle udało wam się wyjść bez niej ze sklepu. Olivia jest od niej uzależniona.
- Więc będzie musiała znaleźć sobie inne uzależnienie, mamo. Nutella nie jest zdrowa.
- Jezu, Justin! Naczytałeś się jakichś bzdur i masz zamiar pozbawić mnie nieba!
- Kupiłem Ci naturalne masło orzechowe, jest o wiele zdrowsze i smaczniejsze.
- A w życiu! Nic nie smakuje lepiej niż Nutella. I do tego jeszcze lody i czekolada oreo!
- Ble! Bomba kaloryczna - patrzy na mnie zdegustowany, mama śmieje się z nas i kiedy nie patrzy, wystawiam w jego stronę środkowy palec - Zakoduj sobie, koniec z Nutellą.
- To się jeszcze okaże... braciszku - uśmiecham się chytrze, podnoszę się z krzesełka i otwieram dolną szafkę. Wyjmuję słoiczek z moim uzależnieniem i pokazuję Justinowi.
- Skąd to masz?! Oddawaj! - krzyczy niemiłosiernie, rzuca się w moją stronę i goni wokół wyspy kuchennej - Nie mogłaś jej kupić, zauważyłbym to! Mów, skąd ją wytrzasnęłaś?
- Nie wściekaj się, bo Ci żyłka pęknie. Zostało jeszcze pół słoiczka, więc mogę napchać się aż mnie zemdli - wystawiam język, wybiegam z kuchni i wpadam do swojego pokoju.

Wieczorem biorę ciepły prysznic, robię mocniejszy makijaż i zakładam na tyłek świeżą bieliznę. Śpiewam głośno do piosenki Ed'a Sheerana'a - Shape Of You i wiruję po pokoju. Jednak rezygnuję sukienki. Zakładam białe spodnie, krótszą bluzkę, biorę torebkę i wrzucam kilka potrzebnych rzeczy. Stopy wsuwam w czarne, długie kozaki i mrugam do siebie w lutrze. To musi być udany wieczór, nie ma innej opcji. Wyrzucam z głowy Justina i Natalie, schodzę na dół i zastaję rodziców, którzy pochylają się nad papierami. Mama gwiżdże, kiedy tylko mnie widzi. Zwraca tym uwagę Justina, który tłumaczy coś ojcu.
- Czyżby randka z Alexem? - opiera ramię o kanapę i porusza brwiami - Wyglądasz bosko!
- Dzięki, mamo. Tym razem wybieram się z Kate do klubu, chcemy trochę poszaleć.
- Tylko uważaj na siebie, dobrze? I nie przesadź z alkoholem, bo będzie to, co ostatnim razem - wystawia palec na znak groźby, a ja przypominam sobie pewną imprezę, na której solidnie przesadziłam, a następnego dnia umierałam - I tak macie szczęście, że David sprzedaje wam alkohol - przewracam oczami i posyłam jej naburmuszone spojrzenie.
- Jak to David sprzedaje jej alkohol? - Justin marszczy czoło i patrzy na mamę zaskoczony.
- Normalnie, Kochanie? Olivia nie ma dwudziestu jeden lat, nie ma prawa jeszcze pić.
- Więc, dlaczego ten idiota jej na to pozwala, huh? - och! A co jemu do tego?!
- Ponieważ baaaardzo mnie lubi - mrugam okiem i niewinnie wzruszam ramionami.
- Och, świetnie! To, że jest naszym sąsiadem niczego nie zmienia, tak? Nie ma prawa sprzedawać Ci alkoholu, Olivia - patrzę na niego jak na wariata, rodzice również są zdezorientowani i boję się, że coś podejrzewają - No co tak patrzycie? Wasza córka pije, a wy jej na to pozwalacie? - jezu! Mam ogromną ochotę kopnąć go w twarz! Palant!
- Spokojnie, synu. Olivia ma dziewiętnaście lat, nie jest dzieckiem. Ufamy jej.
- Nie wiesz, co wyprawia się w takich klubach? - o nie! Jeśli im to powie, to koniec!
- Uspokój się, Justin! Nie zachowuj się w ten sposób, okej? To moje życie i łaskawie przestań się w nie wtrącać, jasne? Mnie nie interesuje, co Ty robisz i gdzie chodzisz.
- A mnie interesuje, bo jesteś moją młodszą siostrą! Nie chcę, żeby stała Ci się krzywda.
- Dziękuję za troskę, ale sama umiem się o siebie zatroszczyć. Jakbyś nie zauważył, nie było Cię tutaj przez rok i wtedy miałeś w dupie to, czy stanie mi się krzywda, czy nie!
- Dzieciaki, uspokójcie się! - głos zabiera tata i patrzy raz na mnie, raz na Justina - O co wam chodzi, hmm? Wydawało mi się, że wasz kontakt poprawił się w ostatnich dniach.
- Cóż, ja również tak myślałam, tato. Myliłam się - prycham z kpiną, posyłam bratu poważne spojrzenie, chociaż mam ochotę go walnąć - Wychodzę, jak wrócę to będę - kiwam głową do mamy, otwieram drzwi i wychodzę z domu. Co mu do cholery odbiło?!




****************************
Hello :)
Chciałam tylko wspomnieć, że publikuję również na Wattpad. 
Jeśli ktoś woli czytać tam, zapraszam - KLIK -


29 komentarzy:

  1. Czyli mama nie widziała dokładnie, co się działo w pokoju; w sumie to dobrze. Natalie nie wróży nic dobrego. Będą z Nią kłopoty.
    Pozdrawiam,
    Kama

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem ciekawa o co chodzi z tą relacja między Justinem a Natalie ? Dziewczyny życzę wam dużo energii na nowy rok szkolny 😘 świetny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  3. Czemu mam przeczucie że Justin mógł mieć dziecko z tą drugą? :P cudowny rozdział:*

    OdpowiedzUsuń
  4. Justin zluzuj majty! Mam nadzieję, że Oli się zabawi... świetny rozdział! Nie mogę się doczekać następnego. 😊💕

    OdpowiedzUsuń
  5. Sam się umawia z inną dziewczyna, ma jakieś tajemnice a do Oli ma pretensje o Alexa i wszystkiego jej zabrania, ona powinna go porządnie ustawić! Justin to wstreciuch! Ale dobrze ze mama nic nie podejrzewa po 6ym co zobaczyła w pokoju 😊 nie mogę się doczekać nasteonego rozdzialu 😘

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam! Oliwia bardzo przypomina mi mnie z charakteru :) Czekam niecierpliwie na następny!

    OdpowiedzUsuń
  7. O masakra! Justin jest za bardzo opiekunczy i trochę egoistyczny, specyficzny człowiek ale przynajmniej widać że kocha Olivie.. 😍 Mam nadzieję że impreza w klubie się uda i że nie będzie żadnych przypałow hah😂

    Do następnego!😘
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział jest nieziemski �� jesteś bardzo zdolną pisarką :* nie zawieszaj tego opowiadania ��

    OdpowiedzUsuń
  9. Super rozdział juz myslałam ze mama ich nakryje :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeju Kasiu jak ty wspaniake piszesz *-*

    OdpowiedzUsuń
  11. Wszystko wporzadku ? Czemu nie ma rozdzialu ? 😘

    OdpowiedzUsuń
  12. cudoowny ������

    OdpowiedzUsuń
  13. Kasiu kiedy rozdział prosze dodaj :ccc

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam to opowiadanie mam nadzieję ze dodasz szybko nastepny :D

    OdpowiedzUsuń
  15. ♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  16. Boże co z Justina taki sztywniak w sumie to Oli nic takiego nie robi a on pod koniec rozdziału zachowal sie gorzej niz rodzice wrecz ich jeszcze nakrecal, troszczy sie o nią okej ale niech nie przesadza bo takim zachowaniem moze spowodowac ze rodzice zaczną cos podejrzewac i tak mama ich prawie nakryla. Oj glupolek z niego <33

    OdpowiedzUsuń
  17. o matko prawie dostałam zawalu jak ta mama weszła do pokoju ;o

    OdpowiedzUsuń
  18. Kasiu wszystko okej ? Odezwij się, daj znać czy żyjesz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko okej, kochana. Dziękuję, że pytasz :) ❤️

      Usuń
  19. szkoda ze nie ma rozdziału :c tęsknie tez megaaaa za dotykiem ciemnosci :""((

    OdpowiedzUsuń
  20. O mamo chce już nexta ^^ love <3

    OdpowiedzUsuń
  21. kiedy dodasz następny rozdzial misiu ? :*

    OdpowiedzUsuń
  22. Super rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Dobija mnie to że zamiast zapytać się Kasi co się dzieje i czemu nie ma rozdzialu nagle wszyscy dodają komentarze dotyczące rozdzialu tak jakby dopiero teraz go przeczytali...wiecie co ? Z niecierpliwoscia czekam na nowy rozdział i tu i na DC , codziennie wchodzę i odswiezam po kilka razy ale wcale się nie dziwię Kasi ze nie dodała, tyle lat już z nami jest, poswieca dla nas masę czasu i swojej pracy, a niektórzy nie potrafią poświęcić minuty na napisanie komentarza...dopiero jak coś się dzieje tak jak np teraz ze Kasia nie dodała rozdzialu i nie mówi dlaczego to nagle wszyscy piszą komentarze i nagle tych komentarzy jest 2 razy.tyle co było wcześniej. ..pozdrawiam 😘

    OdpowiedzUsuń
  24. Moze po prostu część osob czyta na wattpadzie i dlatego tu nie komentują ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam też nie komentują, więc :]

      Usuń
  25. Dodasz dzisiaj rozdział Kasiu ? :***

    OdpowiedzUsuń