20.08.2017

Rozdział 4


Budzi mnie dotyk na plecach. Poruszam ramionami, mruczę pod nosem i uchylam powieki. Obok mnie śpi Justin, który władczo obejmuje mnie ramieniem, a moja głowa spoczywa w zagłębieniu jego szyi. Uśmiecham się i zaciągam jego cudownym zapachem. Kiedy wypuszczam powietrze, oddech łaskocze jego skórę i wreszcie się budzi. Wygląda uroczo.
- Cześć - pociera nosem o mój, cmoka go w czubek i posyła mi lekki uśmiech - Jak tam?
- Dobrze - odrywam się od jego ciepłego ciała, przekręcam na plecy i przeciągam. Wszystko mnie boli i coś strzyka mi w kręgosłupie - Auć! - krzywię się i ziewam przeciągle.
- Wyglądasz seksownie, kiedy to robisz - czuję jego dłoń na brzuchu. Wciąż jestem naga i dopiero teraz dociera do mnie, jak lekkomyślnie zachowaliśmy się zasypiając. Co z tego, że dochodzi dopiero jedenasta? Mama mogła wpaść po dokumenty w każdej chwili - Spięłaś się, a to oznacza, że znowu zaczęłaś myśleć. Nie martw się, drzwi do mojego pokoju są zamknięte, tak? Nikt tutaj nie wejdzie - uspokaja mnie i sunie opuszkiem palca po mojej piersi. Nie dotyka sutka, uważnie obserwuję jego palec i wbijam zęby w wargę - Wiesz, nie mogę zdzierżyć myśli, że ktoś miał Cię pierwszą - o mój boże! Przechylam głowę i zawstydzam się na jego słowa - Czy to właśnie z Alexem przeżyłaś swój pierwszy raz?
- Mhm - mruczę, chwytam jego dłoń i bawię się palcami - To było trzy miesiące temu. Wcale nie było mi łatwo, jesteśmy razem od siedmiu miesięcy, a ja wciąż czekałam.
- Czekałaś? Dlaczego? - odgarnia moje włosy i świdruje mnie spojrzeniem - Powiedz mi.
- Miałam nadzieję, że wrócisz i wszystko będzie jak dawniej. Ale Ty wciąż nie wracałeś - zamykam oczy i wtulam się w dłoń, którą przykłada do mojego policzka - Przez te trzy miesiące kochaliśmy się zaledwie cztery razy. Czułam się... dziwnie. Za każdym razem, kiedy było po wszystkim paliło mnie uczucie zdrady. Czułam się bardzo nieswojo.
- Co takiego? Myślałaś, że mnie zdradzałaś? - przytakuję głową i otwieram oczy. Justin wygląda na szczerze zaskoczonego - Nie powinnaś, wiesz? Przecież wyjechałem, zostawiłem Cię - czuję skurcz w brzuchu na jego słowa. Nie wybaczę mu, że wyjechał bez pożegnania - Mimo wszystko nie chcę, żebyś się z nim kochała, Oli. Jesteś moja.
- Alex to mój chłopak - uśmiecham się, a Justin markotnieje - Jak mam to zrobić, hmm?
- Normalnie? Zerwij z nim - wzrusza ramionami, jakby to było oczywiste! - Zrobisz to?
- Nie wiem - oddycham głębiej i przecieram twarz rękami. Cholera! - Alex był przy mnie od siedmiu miesięcy, pomagał mi i wspierał, kiedy wyjechałeś, a ja cierpiałam. Nie zasługuje na to, żebym po prostu go spławiła. Nie bawię się uczuciami innych ludzi, Justin.
- Wiem, ponieważ jesteś na to za dobra. Ale jak Ty to sobie wyobrażasz? Będziesz ze mną i z nim? To się nie uda i w życiu się na to nie zgodzę. Nie zniosę myśli, że on Cię dotyka.
- Owszem, robi to. Przeważnie mnie całuje i przytula, nie naciska na nic więcej.
- I ma szczęście. Skopałbym mu dupę, gdyby namawiał Cię na coś, na co nie masz ochoty.
- Aww, jesteś uroczy - chichoczę, zmieniam pozycję i układam się na jego ciele.
- Muszę przyznać, że wspaniale było Cię wreszcie poczuć - o boże! Zawstydzam się, układam głowę na jego torsie, ale nie chcę na niego patrzeć. Płonę w środku! - Po tych trzech latach pieszczot, po roku rozłąki seks z Tobą to wisienka na torcie, Kochanie.
- Jeśli zaraz nie skończysz, przysięgam, że tak Ci przyłożę, że się złożysz w pół.
- Auć! Jesteś taka ostra - śmieje się ze mnie, przekręca się i teraz on leży na mnie. Wygodnie układa się między moimi nogami i rozchyla je szeroko. Podniecenie ponownie rozlewa się w moim ciele - Dlaczego tak potwornie na mnie działasz? - mruczy tym swoim zachrypniętym głosem, który trafia w każdy mój nerw - Nie chcę wychodzić z łóżka, chcę się z Tobą kochać raz, za razem. Moje życie mogłoby się składać wyłącznie z tego, wiesz?
- Chyba mam tak samo - unoszę głowę i patrzę mu w oczy - Co Ty ze mną zrobiłeś, hmm?
- Równie dobrze mogę zadać to pytanie Tobie - mruga okiem i łączy nasze usta.

Po cudownym, namiętnym, podwójnym seksie bierzemy wspólny prysznic. Tym razem Justin jest grzeczny i trzyma ręce przy sobie. Zagroziłam, że urwę mu jaja, jeśli będzie próbował przelecieć mnie po raz trzeci. I tak zdecydowanie za bardzo się rozpędziliśmy i złamałam swoją obietnicę. Przecież miałam trzymać się od niego z daleka, a dzisiaj wylądowaliśmy w łóżku. Próbuję się tym nie zadręczać i nie pozwalam, aby mózg przejął nade mną kontrolę. Mam świadomość, że jeżeli tak się stanie załamię się w przeciągu sekundy. Sytuacja przytłoczy mnie swoją siłą i spędzę wakacje nad użalaniem się nad sobą. I tak przez trzy lata oddawałam się w ręce własnego brata. To, że posunęliśmy się na całość niewiele zmienia. Tak czy siak, będziemy smażyć się w piekle.

W południe jedziemy z Justinem do sklepu, który przed wyjazdem prowadził razem z Lucasem. Pod ich nieobecność zostawili to Martinowi, naszemu kuzynowi, który świetnie opiekował się interesem i dzięki temu Justin miał do czego wrócić. Czasami odwiedzałam go, pomagałam i zajmowałam czas, aby nie myśleć o swoim bracie ak'a dupku.
- Cześć, stary - wchodzimy do środka, Justin wita się z Martinem żółwikiem, a mnie cmoka w policzek - Wybacz, że nadal nie siedzę tutaj na pełen etat, ale muszę wyprostować kilka spraw. Gdzie Lucas? Myślałem, że dzisiaj będzie. Gdzie go znowu wywiało?
- Tak, pojechał do Chicago do hurtowni. Klient zażyczył sobie na szybko porządny procesor, którego nie mieliśmy na stanie. Niebawem powinien być z powrotem. Kiedy wracasz?
- Tak myślę, że do końca tygodnia uporam się ze sprawami i wrócę na stałe.
- Tym samym pozbawisz mnie pracy - och! - Luzik, rozumiem. Mój czas się skończył.
- Daj spokój, okej? Nic takiego nie powiedziałem. Jeśli nadal chcesz tutaj pracować, nie ma sprawy. Jest całkiem sporo do pracy, myślałem nad tym, żeby wprowadzić serwis.
- To dobry pomysł. Kilka osób ciągle pytało o naprawę. To przyciągnęłoby klientów.
- I wszystko jasne! Zabiorę się do tego niebawem. A teraz zabieram siostrę na lody. Muszę nadrobić ten rok - mruga do Martina, opuszczamy sklep i wsiadamy do jego samochodu.

Justin zabiera mnie do przytulnej kawiarni w Chicago. Zaskoczył mnie tym bardzo, bo nie spodziewałam się wycieczki do miasta. Mimo to siedzimy na wygodnej, okrągłej kanapie, jemy pyszne lody i pijemy kawę. Wyglądamy jak dwójka ludzi, która świetnie się ze sobą bawi i dogaduje. Ktoś, kto nas zna uznałby zapewne, że to urocze, kiedy rodzeństwo spędza ze sobą czas. Prawda jest jednak zupełnie inna i tylko nasza dwójka ją zna.
- Słyszałem Twoją rozmowę z mamą - Justin zaczyna niepewnie i upija łyk kawy - Nie wiedziałem, że pracowałaś u cioci w kawiarni i nie wiedziałem, że lecisz co Cancun.
- Cóż, skoro podsłuchiwałeś wiesz już wszystko na temat mojej pracy i wakacji.
- Na ile chcesz lecieć? - och, zaskakuje mnie tym pytaniem - Na całe dwa miesiące?
- Właściwie mam wakacje do października, ale nie, nie lecę na całe wakacje. Po pierwsze, to kosztowałoby mnie majątek! Po drugie, zdecydowanie wystarczy mi cudowny tydzień.
- Chcę polecieć z Tobą - co?! Prawie krztuszę się kawą. Zwariował? - Proszę, pozwól mi.
- W życiu! Lecę tam z Kate, Justin. Od razu zorientowałaby się, że coś jest nie tak.
- Nieprawda. Umiemy się kamuflować, czyż nie? Nawet nie zauważy, spokojnie.
- Nie ma takiej opcji. Chcę odpocząć od wszystkiego, pomyśleć i dobrze się bawić.
- Obiecuję, że w niczym nie będę Ci przeszkadzał. Jedynie zapewnię dodatkową zabawę.
- Wybij to sobie z głowy. Mówiłam Ci, że nie możemy zaczynać tego od nowa, Justin.
- Owszem, a ja nie przyjąłem tego do wiadomości. Nie chcę więcej poruszać tego tematu.
- Poważnie? Więc nie masz zamiaru zaakceptować mojej decyzji? To niesprawiedliwe.
- Zostawiłbym Cię w spokoju tylko pod jednym warunkiem, gdybyś mnie nie kochała. Oboje wiemy, że nie możemy bez siebie żyć. Jak mógłbym odpuścić, huh? Już raz to zrobiłem i uwierz mi, popełniłem ogromny błąd. Będę się starał go naprawić, zapewniam Cię.
- I naprawdę odpowiada Ci takie życie? Ukrywanie się przed rodzicami, znajomymi, sąsiadami. Nie będziemy mogli wyjść na randkę, trzymać się za ręce. Już nie wspominając o tym, że robimy coś potwornie złego. A jeśli znowu dojdziesz do wniosku, że jednak posuwamy się zbyt daleko i to nie ma sensu? Wyjedziesz i ponownie mnie zostawisz.
- Nie zrobię tego, przysięgam. Nie masz pojęcia, jak bardzo tego żałuję. Myślałem, że rozłąka osłabi moje uczucie, przejdzie mi. Niestety nic takiego nie nastąpiło i na własne życzenie zafundowałem sobie cierpienie. Nie chcę przechodzić przez to nigdy więcej.
- Nie wiem, co mam Ci powiedzieć. Nasza sytuacja jest popieprzona - oddycham głęboko, schylam głowę i wpatruję się w filiżankę z kawą - Jest jeszcze Alex, a ja nie chcę go skrzywdzić. Nie mogę jednak grać na dwa fronty, bo tak się nie da i nie jestem taką osobą.
- Dlatego uważam, że powinnaś z nim zerwać - przewracam oczami i spoglądam na niego spod byka. Dla niego wszystko jest takie proste! - No, co? Myślisz, że to wobec niego fair, skoro nawet go nie kochasz? Tym również go ranisz, Oli. Taki związek nie ma przyszłości.
- Lubię Alexa, dobrze czuję się w jego towarzystwie. Jest moim najlepszym przyjacielem.
- Właśnie, przyjacielem! Jak można być w związku z przyjacielem? To katastrofa!
- Jak widzisz, da się. Udaje nam się od siedmiu miesięcy i wcale nie narzekam. Jest dobrze tak, jak jest i niczego więcej nie potrzebuję. Alex mnie wspiera, Justin. Pomagał mi.
- Rozumiem to i poniekąd cieszę się, że nie byłaś sama. Mimo tego, że jestem wściekły, bo dobrał Ci się do majtek, a to powinienem być ja - uchylam usta i gapię się na niego jakby wyrosła mu druga głowa. Zadziwia mnie tym, co mówi. Zmienił się i zdecydowanie jest bardziej otwarty niż przed rokiem - Teraz ja chcę Ci pomagać, opiekować się Tobą. Wróciłem i nigdzie się nie wybieram. I możesz być pewna, że nie zrezygnuję z Ciebie.
- Jednocześnie będziesz mnie dręczył i utrudniał mi życie, tak? Masz moje zdanie w nosie!
- Mam je w nosie tylko dlatego, ponieważ wiem, co do mnie czujesz. Kochasz mnie, a ja kocham Ciebie. W tej chwili nic innego się dla mnie nie liczy. Nawet to, że jesteś moją siostrą - jasna cholera! Czy on zdaje sobie sprawę z tego, co mówi? - Byliśmy ze sobą przez trzy lata, Oli. Sama przyznaj, jak bardzo było cudownie - zaciskam usta, a lekki uśmiech sam wkrada się na moje usta - Widzisz? Mam rację. Nie poszliśmy na całość, ale dokładnie pamiętam wszystkie nasze pocałunki, namiętne chwile, pieszczoty. Było nam razem dobrze i nie przejmowaliśmy się tym, kim naprawdę dla siebie jesteśmy. Teraz też powinniśmy to olać. I tak jesteśmy zgubieni. Nie wytrzymamy bez siebie, sama się o tym przekonasz.
- Ja po prostu się boję, Justin. Musieliśmy bardzo uważać przed rodzicami, teraz znowu mamy to robić? Nie męczy Cię to? Bo mnie bardzo. Jeśli oni się zorientują, to koniec.
- Daj spokój. Po pierwsze, nie ma ich w domu prawie pół dnia. Po drugie, nie zorientowali się przez trzy, długie lata. Dlaczego mieliby zrobić to teraz, hmm? Masz wakacje, mamy dla siebie mnóstwo czasu. Powinniśmy to wykorzystać i nadrobić ten cholerny rok.
- Żałuję, że to nie może być prostsze. Dlaczego do cholery musisz być moim bratem?
- A dlaczego Ty musisz być moją siostrą? - uśmiecha się uroczo, mruga okiem i seksownie poprawia włosy. Na sam jego widok moje serce przyśpiesza i wiem, że będzie ciężko.

Po kawie i lodach idziemy na kręgle. Nie grałam wieki, ale tego się nie zapomina. Świetnie się bawię i chociaż byłam na niego potwornie wściekła, cała złość gdzieś uleciała. To tak, jakby wszystko wróciło na swoje miejsce. Mój mózg przestawia się na inne fale, zapomina o spędzonym samotnie roku i skupia uwagę na tym, że Justin jest obok. Widzę go, dotykam, czuję jego zapach. Mam ochotę rzucić się na niego, pocałować i wsunąć palce w jego włosy. Niestety nie mogę tego zrobić i nigdy nie będę mogła. To smutne.

Kiedy przychodzi kolej na Justina, rzuca kulą i trafia wszystko! Mrużę oczy, ale ogrywa mnie i ma z tego niezły ubaw. Prycham pod nosem i posyłam mu mordercze spojrzenie, kiedy siada obok mnie. Jego uśmiech sięgałby dookoła głowy, gdyby nie uszy.
- Nie złość się, Skarbie. To nie moja wina, że jestem w tym dobry. Taki już jestem.
- Och, goń się - burczę pod nosem, podnoszę się i biorę kulę. Skupiam uwagę na swoim celu, robię zamach i rzucam. Ku mojemu zaskoczeniu, również rozbijam wszystkie słupki. Ha! Odwracam się zadowolona, Justin unosi brew i klaszcze w dłonie - Jestem dobra!
- Udało Ci się, to był czysty fart - Justin klepie miejsce obok siebie, siadam i odgarniam opadające na czoło włosy - Wyglądasz pięknie, Oli. Nie masz pojęcia, jak bardzo chciałbym Cię teraz przytulić - patrzy na mnie, oblizuje usta i dyskretnie układa dłoń na mojej.
- Właśnie o tym mówiłam w kawiarni. Nasz związek będzie zamknięty w czterech ścianach.
- Wiem, ale nie przeszkadza mi to. Dopóki jesteś obok, wszystko będzie dobrze.
- Justin, Olivia? - nagle dociera do nas piskliwy głosik i natychmiast go rozpoznaję. Justin poprawia się na kanapie i uśmiecha do dziewczyny, która stoi przed nami - Wróciłeś?
- Tak, zaledwie kilka dni temu. Miło Cię widzieć - podnosi się i cmoka ją w policzek.
- Jak było w Norwegii? - och! Skąd do jasnej cholery wiedziała, gdzie jest?! Powiedział jej to, czy może mieli ze sobą kontakt? - Mam nadzieję, że już tam nie wracasz?
- Nie, nie wracam. Było fajnie, ale tęskniłem za domem. Rok to naprawdę kawał czasu.
- Zgadzam się. Na dodatek praca na platformie jest dość niebezpieczna, nie sądzisz?
- Trochę - Justin drapie się w kark, a ja płonę ze złości. Ona wie to, czego ja nie byłam świadoma przez cholerny rok. Nie napisał do mnie nawet jednego, głupiego sms'a, nie zadzwonił. Widocznie nie zasłużyłam na to, ale Natalie już tak - Więc! Co tutaj robisz?
- Umówiłam się ze znajomymi, ale przyszłam przed czasem. Może uspotkamy się na drinka?
- Chętnie - nie wierzę! Czy ja dobrze słyszę? - Zadzwonię do Ciebie i się ugadamy, okej?
- Jasne - uśmiecha się szeroko i patrzy na niego jak w obrazek. Przez pewien czas Justin widywał się z Natalie, będąc ze mną. Był to czas, kiedy załamałam się tym, co właściwie wyprawiam i odsunęłam się od niego na pewien czas. Justin wściekł się za mnie, olał i biegał do Natalie - To miłe, że spędzasz czas z siostrą. Ja mogę jedynie pomarzyć, bo mój brat to dupek i nigdy nie zabrałby mnie na kręgle. Masz szczęście, moja droga.
- Wiem - uśmiecham się sztucznie, podnoszę i biorę colę ze stolika. Justin marszczy brwi i uważnie mnie obserwuje - Chcę już wracać do domu - burczę pod nosem, biorę kurtkę i wychodzę, nawet nie czekają na Justina. Oddycham świeżym powietrzem i staram się uspokoić - Cholerny dupek - szepczę do siebie i opieram się plecami o jego samochód.
Wychodzi z budynku, patrzy wprost na mnie i kręci głową. Nawet niech nie zaczyna!
- Olivia - staje przede mną i unos palcem moją głowę - Co to właściwie miało znaczyć?
- Daruj sobie, nie mam zamiaru z Tobą rozmawiać. Otwórz samochód, chcę wsiąść.
- Proszę - wciska guzik na pilocie, otwieram drzwi i wsiadam na miejsce pasażera. Justin zajmuje miejsce za kierownicą, między nami panuje niezręczna cisza i czekam, aż wreszcie uruchomi silnik i ruszy. Nie robi tego jednak i wiem, że myśli o tym, co się przed chwilą wydarzyło - Oli - zaczyna i wzdycha ciężko - Jesteś na mnie zła? Za co?
- Jeszcze pytasz? Nie mam do tego powodu, prawda? Tylko umówiłeś się z inną dziewczyną na moich oczach. To naprawdę nic wielkiego - macham ręką i prycham z kpiną.
- To tylko drink, wielkie mi halo! Wiesz, że Natalie jest moją koleżanką, nic więcej.
- Pierdol się! - wydzieram się, Justin gwałtownie przekręca głowę i uchyla usta zszokowany - Wiedziała, że byłeś w Norwegii, wiedziała, że pracowałeś na platformie! Ja nie dostałam takich informacji, a ponoć tak bardzo mnie kochasz! - krzyczę i czuję łzy, które spływają po moich policzkach - Miałeś z nią kontakt przez cały czas, prawda? - zaciskam szczękę i wręcz morduję go spojrzeniem - Odpowiedz! - niepewnie przytakuje głową, a dla mnie to zbyt wiele. Przecieram twarz rękami i mam ochotę przyłożyć samej sobie - Niech Cię szlag, Justin! Cierpiałam, ryczałam za Tobą jak idiotka, a Ty nie raczyłeś napisać nawet jednej wiadomości. Za to do niej wypisywałeś przez cały rok! Idź do niej, nie do mnie! - szlocham głośno, czuję jego dłoń na udzie, ale natychmiast ją strącam - Daj mi spokój, zawieź mnie do domu - zapinam pas, odwracam głowę w stronę bocznej szyby i zmykam oczy. Dopiero wrócił, jednak sielanka szybko poszła się pieprzyć.

Całą odległość pokonujemy w całkowitej ciszy. Ani ja, ani Justin nie wypowiadamy nawet słowa! Jest niezręcznie, krępująco, ale mam to w nosie. Mój mózg atakuje mnie sytuacją, która miała miejsce w kręgielni i ponownie mam ochotę się rozpłakać. Zabolało mnie to, że Natalie wiedziała, a ja nie. Byłam jego dziewczyną, miałam prawo wiedzieć! Jednak nie odezwał się do mnie, mimo tego, jak bardzo mnie skrzywdził. I zrobił to ponownie.

Justin parkuje pod naszym domem. W międzyczasie zdążyłam wysłać wiadomość do Alexa, aby do mnie przyszedł jeśli ma czas i ochotę. Kiedy tylko wysiadam z samochodu, dostrzegam go siedzącego na naszej huśtawce. Zapewne wyglądam okropnie, jednak teraz mam to w nosie. Trzaskam drzwiami od auta Justina, rzucam się przed siebie i po chwili wpadam w ramiona mojego chłopaka. Chcąc nie chcąc, znowu wybucham płaczem. 




**************************************
Hello :)
Jako, że na ask'u już zaczęły się pretensje o to, że na Dotyk Ciemności nie pojawił się w środę rozdział, napiszę tutaj, że zastanawiam się nad zawieszeniem opowiadania, dlatego rozdział się nie pojawił. Postaram się do środy podjąć decyzję.

Buziam
Kasia




21 komentarzy:

  1. Dlaczego chcesz zawiesic tamto opowiedanie? Co do rozdzialu, super, ale Justin mnie wkurza, wrocil po roku i uwaza ze wszystko mu się należy ehh. Ciekawe czy ta Natalie namiesza

    OdpowiedzUsuń
  2. O cholera co tu sie narobilo?Justin to dupek jak mogl tak postąpić?I jeszcze mysli ,ze wszystko mu wolno ..Rozdxial super jak zawsze i mam nadzieję,że nie zawiesisz "Dotyku Ciemności"bo jest to genialne opowiadanie i naprawdę z woelkim utesknieniem czekam na kazdy kolejny rozdzial.No nic pozdrawiam💟

    OdpowiedzUsuń
  3. O cholera co tu sie narobilo?Justin to dupek jak mogl tak postąpić?I jeszcze mysli ,ze wszystko mu wolno ..Rozdxial super jak zawsze i mam nadzieję,że nie zawiesisz "Dotyku Ciemności"bo jest to genialne opowiadanie i naprawdę z woelkim utesknieniem czekam na kazdy kolejny rozdzial.No nic pozdrawiam💟

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział Wow �� proszę możesz kontynuować chociaż te opowiadanie? ��

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale czemu zawiesić ? :o Ono jest czadowe ! A to tutaj mnie tak intryguje ze tez jest super!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurczę Nw dlaczego ale nie mogę czytać tego opowiadani, wszystkie inne były super i jestem z "tobą" od prawie początku.
    Nw jakoś nie mg się przekonać do tego typu opowiadań tak jak do opowiadan np o genach czy podobnych.

    To nie jest hejt tylko moje zdanie ����

    Szkoda, że chcesz zawiesić Dotyk ciemności ��.

    Xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słownik mi dokucza *opowiadania,opowiadań, gejach. :3

      Usuń
    2. Rozumiem, nikogo do czytania nie zmuszam ;)

      Usuń
  7. Rozdział świetny! Było tak dobrze ale justin musiał spieprzyc! Wcale się nie dziwię ze Oli jest tak bardzo przykro , zachowal się jak świnia nie odrywając się do niej a z Natalie miał cały czas kontakt... kocham to i nie mogę się doczekać nasteonego rozdzialu! 😍😍😍
    Dlaczego chcesz zawiesić dotyk ciemności? To jest mega, kochamy to wiesz o tym 😘 zastanów się jeszcze nad tym ;(

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowny rozdział 😃 Ale z Justina dupek! Biedna Oli mama nadzieje zd ułuży się wszystko pomiędzy nimi ❤💜
    Szkoda ze chcesz zawiesić Dotyk Ciemności uwielbiam to opowiadanie, staram się czytać na bieżąco i komentować od razu po przeczytaniu ❤
    Niestety niektórzy ludzie sa leninwi i nie chcą komentowac, nic na to nie poradzisz Kasiu.😭 Ale zastanow się jeszcze nad tym 😃😘😘

    OdpowiedzUsuń
  9. Coś czuję że Justin jej szybko nie odpuści:/
    Podoba mi sie to opowiadanie 💕
    Szkoda że zawieszasz opowiadanie:(

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurcze z tym zawieszeniem DC strasznie mnie zaskoczylas 😱 szczerze ci się nie dziwię bo serio aktywność nie jest tak wielka jak w poprzednich ff 😫 napewno jest taki że dużo osób czyta a mało komentuje 😔 ja się przyznaje że przez wakacje nie pisałam na bieżącą komentarzy ale zawsze pozostawiam po sobie jakiś znak nawet to "cudowny rozdział" wiem że to dla ciebie dużo znaczy a dla mnie to tylko chwila wporównaniu z tym czasem jaki poświęcasz na napisanie rozdziału :) Co do HD mówiłam już że nie przepadam raczej za ff o relacjach brat i siostra ale jak narazie bardzo mi się podoba i czekam na więcej 😘
    Mam nadzieję że w środę pojawi się kolejny rozdział na już nie mogę się doczekać 😊 Buziaki 😘

    OdpowiedzUsuń
  11. kurcze, ale ten rozdzial jest pełen emocji
    ale chyba wole, żeby Olivia była z Alexem, bo on ciagle dla niej jest i stara sie i owszem Justin też, ale nawet nie dał znac jej ani nic, a Alex był
    a co do DC to twoja decyzja, nawet jesli zawiesisz, bede czekac na odwieszenie, ja kocham wszystko co piszesz

    OdpowiedzUsuń
  12. Super rozdział �� już nie mogę się doczekać co będzie dalej ������

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzieje się dzieje :D Zaczyna być coraz bardziej ciekawie, a to mi się bardzo podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przepraszam, że dopiero teraz komentuję, ale byłam w szpitalu i powoli wracam do sił. Rozdział pełen emocji. W głębi serca cichutko kibicuję Oli i Justin'owi, ale zachowanie Justin'a jest trochę dziwne. Jeśli chodzi o DC to postępuj jak serce Ci podpowiada. Wierni czytelnicy i tak zostaną i będą czekać na rozdziały.
    Pozdrawiam,
    Kama

    OdpowiedzUsuń
  15. Każdy nowy rozdział pogłębia moją miłość do tego opowiadania ❤️

    OdpowiedzUsuń
  16. Biedna Oli... Ja na jej miejscu dogryzłabym trochę Justinowi. Świetny rozdział!

    OdpowiedzUsuń