03.12.2017

Rozdział 17


Olivia POV:
Siedzę w ogrodzie, spoglądam na zegarek, ale Justina nie ma już ponad trzy godziny. Sprawdzam telefon, jednak nie odezwał się do mnie odkąd wyszedł z domu. Martwię się i zastanawiam, jak przebiegła wizyta u psychologa. Liczę na to, że Natalie ogarnie się i wreszcie od niego odczepi. Naprawdę chyba tylko ślepy nie zauważyłby, co ta dziewczyna chce osiągnąć i do czego dąży. Skoro jest zakochana w Justinie, z pewnością nie chce go stracić. Dodatkowo łączy ich wspólna przeszłość, więc dlaczego nie wykorzystać do swoich planów ich utracone dziecko? Niby taka niewinna, a doskonale wie, co robi.
- Hej - słyszę obok siebie znajomy głos, odkładam laptop i unoszę głowę. Obok mnie właśnie siada Alex i niepewnie całuje mnie w policzek. Jednak moją uwagę przyciąga jego twarz i przykładam dłoń do ust - No nie mów, że wyglądam aż tak koszmarnie, co?
- Jezu, Alex! Co Ci się stało? - gapię się na niego i ostrożnie przykładam palec do brwi.
- To nic wielkiego, nie martw się o to. Po prostu potknąłem się i nabiłem sobie guza.
- Przestań sobie ze mnie żartować, okej? Ktoś Ci przyłożył i chcę wiedzieć, kto to był.
- Nikt, Oli. Nie drąż tego, dobrze? Nie ma sensu o tym opowiadać. Co u Ciebie, mała?
- Nie waż się zmieniać temat, jasne? Proszę, powiedz mi, kto Cię pobił. Byłeś na policji?
- Oszalałaś? - prycha pod nosem, chociaż krzywi się - Nie mam zamiaru tego robić, luzik.
- Poważnie? Ktoś strzaskał Ci twarz, a Ty nie masz zamiaru tego zgłosić? Co z Tobą, huh?!
- Nie krzycz, proszę i uspokój się. Przyszedłem, bo się stęskniłem, a Ty mnie opieprzasz!
- Ktoś musi to zrobić, tak? Lekceważysz poważną sprawę, mogę pójść z Tobą. Chcesz?
- Jezu! Ależ Ty jesteś uparta! - podnosi głos, wstaje na nogi i przeczesuje włosy - Nie musisz się o mnie martwić, niebawem będę jak nowo narodzony. Spokojnie, dobrze?
- W porządku, skoro nie chcesz iść na policję, to nie. Powiedz chociaż, czyja to sprawka.
- Uwierz mi, nie chcesz tego wiedzieć - och! Marszczę brwi, patrzę mu prosto w oczy i zastanawiam się, co chciał mi przez to powiedzieć. Mam się domyślić sama? - Może masz ochotę wybrać się na spacer lub na lody? W przyszłym tygodniu lecę do Australii.
- Faktycznie. Nie będziemy się widzieć przez dwa miesiące. Pewnie się cieszysz, hmm?
- Z jednej strony bardzo, ponieważ marzyłem o tym od bardzo dawna, ale z drugiej - kuca naprzeciwko i układa dłonie na moich udach - Będę za Tobą potwornie tęsknił, Oli.
- To dziwne, nie? Właściwie przez siedem miesięcy nie rozstawaliśmy się w ogóle.
- To prawda - uśmiecha się, przysuwa i przytula mnie do siebie - Bardzo mi Ciebie brakuje, maleńka - mówi cicho, zamykam oczy i opieram brodę na jego ramieniu.
- Wiem. Pamiętaj, że zawsze możesz do mnie przyjść. Przecież jesteśmy przyjaciółmi.
- Nie o tym mówiłem, Oli. Brakuje mi Ciebie, jako mojej dziewczyny. Spędzania z Tobą każdej wolnej chwili, możliwości pocałowania Cię, przytulenia. Tęsknię za tym.
- Och, Alex - oddycham głębiej i zaciskam usta. Gdyby tylko wiedział, co tak naprawdę dzieje się w moim życiu z pewnością nie chciałby mnie już znać. Odtrąciłam go od siebie dla jego dobra, ponieważ nie zasługuje na to, aby być oszukiwanym w taki sposób.
- Co do cholery?! - gwałtownie odrywam się do Alexa, a przed nami pojawia się Justin. Zwija dłonie w pięści i wręcz morduje Alexa wzrokiem. Kiedy chłopak wstaje na nogi, w Justinie gotuje się krew! - Co tutaj robisz, huh? Czy nie wspomniałem Ci całkiem niedawno, że nie chcę widzieć Cię w tym domu?! Czego nie zrozumiałeś, gnojku?
- Justin! - karcę go i staję między nimi - Uspokój się, proszę! Co się z Tobą dzieje?!
- A co ma się dziać? Ta mała szuja Cię zdradziła! Nie powinnaś się z nim zadawać.
- Nie wałkujmy tego tematu, dobrze? Alex jest moim przyjacielem, wybaczyłam mu.
- Niewiarygodne! - Justin prycha z rozbawieniem i robi krok w tył - Pieprzył inną, a Ty chcesz utrzymywać z nim kontakt, to szalone! Powinnaś dać mu w pysk, Olivia!
- Och, daj spokój! Wcale nie musi tego robić, nie? Przecież ją wyręczyłeś! - co takiego?
- O, Boże! Chcesz powiedzieć, że to Justin zmasakrował Ci twarz?! - krzyczę jak opętana, ale jestem w potwornym szoku! - Macie mi wyjaśnić, o co tutaj chodzi! Natychmiast!
- Co tu tłumaczyć? Po prostu porozmawialiśmy po męsku, siostrzyczko. Prawda, Alex?
- Tsa! - kręci głową i zakłada ręce na piersiach - Poniosło nas i pięści poszły w ruch.
- Naprawdę? To dziwne, ponieważ nie widzę ani jednego zadrapania na twarzy Justina.
- Cóż, to nie moja wina, że Twój były chłopak jest taką cipą i nie potrafi się bić - mruga do mnie, wzrusza ramionami i po prostu wchodzi do domu! Niech ja go tylko dorwę!
- Przepraszam za niego - odwracam się do Alexa, a poczucie winy uderza w moje biedne serce - To moja wina, zapewne wkurzył się za to, że mnie zdradziłeś i Ci przyłożył.
- Nie obwiniaj się, proszę - uśmiecha się uroczo, przykłada dłoń do mojego policzka i głaszcze go kciukiem - To ja powiedziałem kilka słów za dużo, wkurzyłem go i stało się. Nie zamartwiaj się, Skarbie, jestem dużym chłopcem i nie raz to przerabiałem.
- Przysięgam, że oberwie mu się za to! Ten cholerny dupek przechodzi samego siebie!
- Nie denerwuj się, nie warto - pochyla się i łączy nasze usta. Och! Nie bardzo rozumiem, dlaczego to robi, ale ostrożnie się odsuwam. Mam wrażenie, że chce zrobić na złość Justinowi, a nie powinien wchodzić mu w drogę. I tak już solidnie oberwał - Okej, rozumiem. Powinienem już pójść, raczej z naszego wyjścia nici. Trzymaj się, mała - cmoka mnie w czoło, wsuwa dłonie w kieszenie spodenek i zostawia mnie samą.
Stoję na środku ogrodu i dosłownie płonę ze złości. To dlatego Alex nie chciał pójść na policję, ponieważ oznaczałoby to, że Justin będzie miał kłopoty. Nie wiem, czy zrobił to ze względu na mnie, ale mam ogromną chęć przywalić bratu prosto w twarz! Zwijam dłonie w pięści, maszeruję do domu i zastaję go w kuchni. Siedzi przy stole, wcina jabłko i wesoło nuci pod nosem. No rzesz kurwa mać! To ja płonę, a on ma świetny humor?!
- Mam ochotę Cię zamordować, rozumiesz to?! - wystawiam palec na znak groźby, a on szczerzy się w szerokim uśmiechu - Ja pierdole, nie prowokuj mnie, Justin! Dlaczego to zrobiłeś, huh?! Jak mogłeś po prostu zmasakrować mu twarz?! Czyś Ty zwariował?!
- Oj tam, od razu zmasakrować! Dlaczego tak drastycznie, Kotku? Przecież nic mu nie jest.
- Poważnie? Widziałeś go?! Ma ogromnego siniaka, rozciętą brew i podbite oko!
- Minie kilka dni i nie pozostanie po tym nawet ślad. Przynajmniej dostał małą lekcję.
- Lekcję? Nie bardzo rozumiem o czym mówisz, możesz mnie łaskawie oświecić?
- Cóż, wkurwiłem się, kiedy ostatnio wróciłaś napruta do domu. Pojechałem do niego i zażądałem, aby trzymał się od Ciebie z daleka. Sprowokował mnie, walnąłem go, ale nawet się nie bronił. Jego sprawa. Mimo wszystko i tak nie zrozumiał mojego przekazu.
- Powiem Ci coś i lepiej, żebyś się do tego dostosował. Nie waż się nigdy więcej podnieść ręki na Alexa, kapujesz? - mówię ostro, ale on sobie nic z tego nie robi. Po prostu się uśmiecha i chyba nawet dobrze bawi - Mógł pójść na policję i narobić Ci kłopotów. Jeśli zrobisz to ponownie, sama zaciągną go tam siłą i potwierdzę wszystko! Chcesz tego?!
- Proszę, nie krzycz - mówi cicho i odkłada niedojedzone jabłko - Miałem naprawdę ciężką przeprawę z Natalie i nie mam ochoty na kłótnie z Tobą - och! Dopiero teraz przypominam sobie o blondynce i wraca ciekawość, jak poszła wizyta u psychologa - Może po prostu mnie przytulisz, zamiast się wydzierać, hmm? Bardzo tego potrzebuję - wygina usta w podkówkę, patrzy na mnie smutno i rozchyla ramiona. Chociaż mam potworną chęć solidnie walnąć go za akcję z Alexem, kapituluję, podchodzę i wtulam się w jego ciało - Tak od razu lepiej - szepcze cicho, dociska mnie do siebie mocniej i podpiera brodę na czubku mojej głowy. W kuchni panuje idealna cisza, ale dobrze mi z tym. Moja złość nagle wyparowuje, a zastępuje je ulga, że Justin jest blisko i tuli mnie do siebie.

Kilka minut po piętnastej robimy wspólnie obiad. Słuchamy muzyki, śpiewamy, a w międzyczasie kroimy warzywa. Nasze humory poprawiają się i staram się nie zadręczać tym, że to Justin pobił Alexa. Ochrzaniłam go za to już milion razy, ale obiecał, że więcej go nie tknie. Cóż, dobre i to! Alex to dobry chłopak i nie zasłużył na takie gówno!
- Wiesz, że wciąż nie opowiedziałeś mi, jak przebiegła wizyta u lekarza? Jestem ciekawa.
- Wiem, cała Ty - przewraca oczami i wrzuca do garna pokrojone pomidory - Co tu dużo mówić, wszystko się potwierdziło. Ta wizyta to był koszmar i nie chcę tego przechodzić nigdy więcej. Natalie jest rozchwiana emocjonalnie i uczepiła się tematu dziecka, aby wymusić na mnie poczucie winy. Wiesz, winny człowiek stara się odpokutować i chyba liczy na to, że po prostu z nią będę. Lekarz przyznał, że nasze spotkania to dla niej nic dobrego, bo obdarzyła mnie uczuciem. Jedyne, co mi pozostaje to odciąć ją od siebie.
- Jesteś na to gotowy? - przyglądam mu się, wzrusza ramionami i przytakuje głową.
- Co innego pozostało mi w tej sytuacji? Natalie mnie męczy, spotykam się z nią, chociaż wcale tego nie chcę. Jeszcze na początku zachowywała się całkiem spoko, ale od kilku dni totalnie jej odwaliło. Widzę, że to gra z jej strony. Kiedy poświęcam jej swoją uwagę wszystko jest w porządku, ale jeśli ignoruję, od razu wspomina o dziecku. To obłęd.
- Tak, masz rację. Musi wziąć się w końcu w garść, tak będzie dla niej najlepiej.
- To jej życie, skoro chce je marnować na wspomnienia, droga wolna. Ja nie mam zamiaru w tym uczestniczyć. Tyle. Nie rozmawiajmy o niej, dobrze? - oddycha głęboko, odkłada nóż i bierze moją głowę w dłonie. Nasze usta spotykają się w namiętnym, zmysłowym pocałunku i natychmiast zapominam o całym świecie - Chcę się skupić tylko na Tobie - muska moją szyję, przygryza ją, a cichy jęk opuszcza moje usta - Mmm, lubię ten dźwięk. Jest niesamowicie pobudzający - uśmiecha się, chwyta moją dłoń i przysuwa do swojego krocza. Zagryzam wargę, bo jest zwarty i gotowy - Czujesz? Tak właśnie na mnie działasz.
- Nie ukrywam, jesteś cholernie szybki - chichoczę i zaciskam palce na jego penisie.
- O, jezu! Właśnie tego potrzebuję - dyszy ciężko, porusza biodrami i próbuje sprawić sobie więcej przyjemności - Może łaskawie pozbędziesz się moich spodni, hmm? Będę wdzięczny.
- Nie wiem, czy sobie na to zasłużyłeś. Wiesz, ostatnio byłeś bardzo niegrzeczny.
- Ty również - układa dłoń na moim pośladku i mocno go ściska - Alex Cię pocałował.
- Mhm, ale szybko się od niego odsunęłam - przyśpieszam, Justin wsuwa palce w moje włosy i zaciska pięść - H-hej, obiad nam się przypali - próbuję się odsunąć, jednak nie pozwala mi na to. Jednym ruchem wyłącza palnik, bierze mnie na ręce i zanosi wprost do swojego pokoju. Przed tym zamyka drzwi na klucz i w biegu bierze prezerwatywę z szuflady - Jutro powinnam dostać okres - przewraca oczami, rozbiera się i nie spuszcza ze mnie wzroku - Będziemy musieli zrobić sobie przerwę na kilka dni. Wytrzymasz?
- Zapomnij - pozbywa się mojej koszulki, jednak jestem zaskoczona jego słowami - Nic mnie nie powstrzyma przed tym, żeby dobrać Ci się do majtek. Nawet okres - jezu! Potwornie mnie zawstydza, nie przestaje mnie rozbierać i po chwili jesteśmy nadzy. Działa szybko, układa się między moimi nogami i pieści językiem. Doskonale wie, co zrobić, aby rozpalić mnie do granic możliwości. Wystarczy chwila, a wiję się, szarpię go za włosy i bezwstydnie jęczę. Nie ma nade mną litości, męczy mnie, znęca się i zostawia na granicy orgazmu - Wyglądasz obłędnie - oblizuje usta, podnosi się i rozrywa opakowanie z prezerwatywą. Zabezpiecza się raz dwa, patrzy mi w oczy, a od jego intensywnego spojrzenia jest mi cholernie gorąco - Chodź - wystawia dłoń, chwytam ją i wciąga mnie na siebie. Cholera! - No dalej, maleńka - popędza mnie, unosi i osuwa na siebie. Muszę zacisnąć usta, bo mam ochotę krzyczeć. Jest tak dobrze! Czuję jego dłonie na biodrach, zaciska palce na skórze, nadaje tempo i oddycha ciężko. Poruszam się w górę, w dół i przez cały czas patrzymy sobie w oczy. Nasze cichutkie jęki mieszają się ze sobą i potęgują podniecenie - Och, właśnie tak - Justin unosi biodra i wbija się głęboko. Dodatkowo ściska moje sutki, czym doprowadza mnie do szaleństwa. Czuję, że nie wytrzymam zbyt długo, jeśli odrobinę nie odpuści. Jednak Justin doskonale mnie zna, zabiera dłonie, przytula i opadam na jego ciało. Mimo tego, że leżę na nim, to on przejmuje inicjatywę i porusza biodrami. Jedną dłoń układa na mojej pupie, drugą na plecach i całuje mnie namiętnie. Nie trwa to zbyt długo, bo niespodziewanie przekręca się, nawet nie wychodząc z ciepłego wnętrza, i wygodnie układa się między moimi nogami. Porusza się równym tempem, dociera do mojego wrażliwego miejsca i dochodzę - Nie zamykaj oczu - szepcze w moje usta, jest to niezmiernie trudne, ale jakimś cudem mi się to udaje - Nie masz pojęcia, jak obłędnie teraz wyglądasz. Jesteś moja, Oli. Kocham Cię - po tych słowach przez jego ciało przechodzi fala orgazmu, któremu się w pełni poddaje.

Parę minut po dziewiętnastej wracają rodzice. Siedzimy z Justinem w salonie, oglądamy film na Netflixie i jemy chipsy. Zdecydowanie nie jestem gotowa na jakąkolwiek konfrontację i posyłam bratu błagalne spojrzenie. Kręci głową i chyba wiem, co chce mi w ten sposób przekazać. Oddycham głębiej i staram się zlekceważyć nieprzyjemny uścisk w brzuchu. Chociaż nienawidzę kłócić się z rodzicami i naprawdę rzadko to robię, nie mogę przemóc się, aby cokolwiek z siebie wykrzesać. Chyba moja zraniona duma mi na to nie pozwala. Okłamali mnie, ba! Robili to przez całe moje życie i być może nadal bym o tym nie wiedziała, gdybym nie znalazła tej nieszczęsnej kartki. A może tak byłoby lepiej?
Nie miałabym świadomości, że mam innego ojca i jestem pieprzoną wpadką!

Następnego dnia Justin jedzie do sklepu, a ja postanawiam odwiedzić ginekologa. Chcę zrobić Justinowi niespodziankę i zmienić metodę antykoncepcji. Wiem, że męczą go te cholerne gumki, a tabletki z pewnością będą o wiele wygodniejsze. I tak oto po godzinie rozmowy z przemiłą Panią doktor dostaję receptę na pigułki. Wykupuję od razu dwa opakowania i teraz nie pozostaje już nic innego, jak poczekać na pierwszy dzień okresu.

W drodze do domu zahaczam o centrum handlowe. Kupuję nowe jeansy, dwie bluzeczki i seksowną bieliznę. Przypominam sobie o wyjeździe do Cancun, który już za sześć dni i mój uśmiech jest ogromny! Tak długo na to czekałam i mam zamiar świetnie się bawić. Jeszcze dzisiaj muszę zarezerwować hotel i odliczać te kilka dni, które pozostały.
- Olivia! - mój marsz przez pasaż przerywa głos Alexa. Odwracam się, biegnie w moją stronę i po chwili miażdży mnie w niedźwiedzim uścisku - Hej, mała! Ale spotkanie!
- Tak, to prawda. Nie spodziewałam się Ciebie tutaj - uśmiecham się, chwytam jego brodę w palce i uważnie oglądam twarz - Wyglądasz o wiele lepiej, cieszę się. Boli Cię?
- Nie, teraz już nie. Najgorszej było tylko na początku, jednak twardy ze mnie gość.
- Jeszcze raz przepraszam za mojego głupiego brata. Ochrzaniłam go za to, chociaż powinien przeprosić Ciebie, nie mnie. Dasz się zaprosić na kawę? Chyba, że nie masz czasu.
- Dla Ciebie zawsze mam czas - mruga okiem, obejmuje mnie ramieniem i po chwili zajmujemy miejsca w przytulnej kawiarni. Zamawiamy kawę z mlekiem i czekamy na zamówienie - Więc! Gotowa na wyjazd? Zapewne już siedzisz jak na szpilkach, co?
- Żebyś wiedział. Po prostu przez ostatni rok żyłam właśnie tymi wakacjami. Wiesz, to pierwszy raz, kiedy praktycznie sama na nie zarobiłam, a to całkiem przyjemna myśl.
- Tak, racja. Mam nadzieję, że będziesz się dobrze bawić. Nie podrywaj facetów, jasne?
- Bardzo zabawne - wystawiam język, a Alex pstryka mnie w nos - Nie obawiaj się, doskonale mnie znasz i wiesz, że nie jestem tą, która zrobi coś głupiego.
- Wiem, ale to miejsce to wieczne imprezy, mała! Na pewno kręci się tam mnóstwo napakowanych, przystojnych facetów, a przecież Ty jesteś śliczna, więc wiesz.
- Oj, tam! Nie przesadzaj - zawstydzam się, ale na szczęście kelnerka ratuje niezręczną chwilę. Stawia przed nami filiżanki i dziękuję jej uśmiechem - A Ty? Spakowany?
- No prawie, jeszcze muszę kupić kilka rzeczy. Wciąż nie wierzę, że będę w Australii.
- Cieszę się razem z Tobą, naprawdę. To na pewno będzie niesamowity wyjazd.
- Na to liczę - mruga okiem i chwyta moją dłoń. Głaszcze ją kciukiem i oddycha głębiej - Jestem Ci wdzięczny, że chcesz mieć ze mną kontakt, po tym co zrobiłem - o, nie! Tylko nie ten temat - Wciąż mam nadzieję, że pewnego dnia dasz mi szansę na naprawienie tej głupoty i znowu będziesz moją dziewczyną. Wiesz, jak bardzo mi na Tobie zależy.
- Wiem, bo mi na Tobie też zależy. Mimo wszystko wolę, żebyś był moim przyjacielem.
- Dlaczego? Przecież było nam ze sobą dobrze, prawda? No chyba, że się mylę, hmm?
- Nie, nie mylisz. To było fajne, siedem miesięcy, Alex. Jednak nasze rozstanie uświadomiło mi, że moje uczucie nie sięga dalej, niż właśnie przyjaźń. Wybacz.
- Och! - wbija zęby w wargę i schyla głowę. Świetnie! Poczucie winy już zżera mnie od środka - Sądziłem, że odwzajemniasz moje uczucie, a tu proszę! Pomyliłem się.
- Lubię Cię, dobrze o tym wiesz. Jesteś świetnym chłopakiem i chcę mieć z Tobą kontakt. Cieszyłam się każdą chwilą, którą razem spędzaliśmy i nasz związek był naprawdę fajny. Byłeś moim chłopakiem, ale i najlepszym przyjacielem. Zawsze mogliśmy na sobie polegać, dobrze się ze sobą bawiliśmy, ale na tym się kończy. Nie chcę Cię zwodzić, robić złudną nadzieję. Wolę, żeby sytuacja między nami była jasna i nie było niedomówień.
- Teraz wiem, dlaczego tak bardzo Cię kocham - mówi czule, przysuwa się i układa dłoń na moim policzku - Jesteś niesamowitą kobietą, Olivia. Przy Tobie czułem się wspaniale. Jesteś taka beztroska, zabawna, szalona. Uwielbiałem spędzać z Tobą czas i byłem szczęśliwy. Dziękuję Ci za to. Potwornie mi tego brakuje i tęsknię za Tobą, wiesz?
- Mhm, ale nie martw się. Przecież jesteśmy przyjaciółmi, tak? Będziemy się widywać.
- Wiem, jednak nie będę mógł robić tego - pochyla się i nim mam szansę zareagować, czuję jego usta na swoich. Jestem zaskoczona, mimo to zamykam oczy. Alex nie wykonuje najmniejszego ruchu, po prostu dotyka moich ust swoimi i trwamy tak przez kilka chwil, aż sam się odsuwa - Musiałem to zrobić, przepraszam. Za tym tęsknię równie mocno.
- Jesteś nieznośny - przewracam oczami, przyciągam go do siebie i mocno przytulam.

Wracam do domu z uśmiechem na ustach. Mam dzisiaj świetny humor i mam ochotę wyciągnąć Justina do klubu. Chętnie napiłabym się czegoś mocniejszego, potańczyła i po prostu wyluzowała. Dodatkowo chcę spędzić z Justinem jak najwięcej czasu przed wyjazdem. Na samą myśl coś ściska mnie w brzuchu. Cholera! To niby tylko tydzień, ale i tak będzie mi go bardzo brakować. Nie jestem pewna, czy będę umiała sobie z tym poradzić. Odkąd wrócił jesteśmy wręcz nierozłączni, na dodatek zostawiam go tutaj, a przecież kręci się obok niego Natalie. Mój humor natychmiast idzie się pieprzyć, wysiadam z samochodu i na moje nieszczęście widzę blondynkę przed naszym domem. To żart?!
- Co Ty tutaj robisz?! - pytam ostro, podchodzę do niej i morduję spojrzeniem.
- Przyszłam do Justina - chrząka i patrzy na mnie niepewnie - Wiesz może, gdzie jest?
- Może wiem, a może nie? - prycham pod nosem i mijam ją. Wkładam klucz, przekręcam dwa razy i wchodzę do domu. Czuję na sobie jej spojrzenie - No, co? Przyjdź później.
- Nie mogę poczekać? - co?! Odwracam się w jej stronę i zakładam ręce na biodrach.
- Nie, ponieważ nie mam najmniejszej ochoty na Twoje towarzystwo. Wybacz.
- Zastanawia mnie Twoje dziwne zachowanie - przechyla głowę i przygląda mi się uważnie - Za każdym razem, kiedy tylko się pojawiam, jesteś wkurzona. O ci Ci chodzi, co?
- O nic, po prostu Cię nie lubię - wzruszam ramionami i uśmiecham się sztucznie.
- Naprawdę? Przecież nic Ci nie zrobiłam. A może nie lubisz mnie, bo jestem z Justinem?
- Co takiego ?! - wybucham śmiechem, a Natalie się spina - Boże, jaka Ty jesteś naiwna, dziewczyno! Mój brat ma Cię totalnie w dupie, poważnie tego nie widzisz? 
- Nie, nie widzę. Troszczy się o mnie, mamy wspólną przeszłość. To nas ze sobą łączy.
- Tak, wiem, co to za przeszłość - marszczy brwi, przełyka ślinę i jej pewność siebie gdzieś ucieka - Zapomniałaś dodać, że to stało się dawno temu, Natalie. A Ty zachowujesz się, jakbyś poroniła tydzień temu! Daj spokój Justinowi, męczysz go jak jasna cholera!
- Och, dlaczego mam dziwne wrażenie, że jesteś po prostu zazdrosna? - co, kurwa?!
- Zazdrosna? Czyś Ty zwariowała?! Przecież on jest moim bratem, wariatko! Oszalałaś?!
- Nie, nie oszalałam. Widzę, jak na niego patrzysz. Jesteś zła, kiedy ze mną wychodzi.
- Wiesz, co? Zmień lekarza i to, co bierzesz. Bredzisz i to coś solidnie wyżera Ci mózg.
- Daj spokój, Olivia. Wściekasz się, bo Justin nigdy nie będzie Twój. Nie może, ponieważ jesteście rodzeństwem - och! Gdybyś tylko wiedziała, głupia dziewucho! - To ja mogę go dotykać, całować, kochać się z nim. Nie masz pojęcia, jak bardzo jest seksowny. Tylko on potrafi doprowadzić mnie do szaleństwa, nikt inny - trzymajcie mnie, bo jej przywalę!
- Nie sądzisz, że mówienie, jak bardzo mój brat jest dobry w łóżku, jest nie na miejscu?
- Nie? Masz coś do niego, zauważyłam to. A może chciałabyś, żeby Cię przeleciał, co?
- Pierdol się, wariatko! - nim się orientuję, chwytam ją za szyję i przypieram do ściany. Jej oczy są wielkie jak spodki i patrzy na mnie przerażona - Jeszcze jedno słowo, a przysięgam, że Ci przypierdolę. Jasne?! - wydzieram się, Natalie chwyta moje nadgarstki i zaciska palce. Nie robię jej żadnej krzywdy, po prostu odrobinkę unieruchamiam. Nic nie mówi, stoi jakby ją sparaliżowało, a we mnie szaleje złość - Nigdy więcej nie mów do mnie w ten sposób, kapujesz?! Justin jest moim bratem, zakoduj to sobie w głowie!
- Olivia?! - jak na zawołanie dociera do mnie jego głos. Przewracam oczami, przechylam głowę i widzę go, jak biegnie alejką w stronę domu. Że też zapomniałam zamknąć te cholerne drzwi - Co się tutaj wyprawia?! - patrzy raz na mnie, raz na Natalie i uchyla usta w szoku - Oli, puść ją - mówi surowo i morduje mnie spojrzeniem. Och, a więc staje w jej obronie? W porządku. Odsuwam się od niej, prycham pod nosem i wchodzę na górę. 




****************************************
Hello!
Ach, ta Olivia i jej charakterek :D
Nie patyczkuje się dziewczyna, broni tego, co należy do niej. A jak! 

A teraz czas na ogłoszenia parafialne :D
Sprawa numer jeden!
Jeśli nie ma rozdziału, nie bądźcie zaskoczone. Uważnie obserwuję wasze zainteresowanie, jeśli jest słabe, rozdział się nie pojawia. Napisałam gdzieś na początku opowiadania, że jeśli wam się nie chce, mnie również. Wybaczcie, jeśli ktoś czuje się urażony. Tak to właśnie działa. Jesteśmy zespołem. Jeśli was nie widzę, mam przeczucie, że nikt tego nie czyta, że już nikt nie czeka. Wtedy moje zaangażowanie spada.
Sprawa numer dwa!
Przy epilogu na DC wspomniałam o nowym opowiadaniu. Napisałam je całkiem niedawno, a pochłonęło mnie jak diabli. Z jednej strony jest to piękna historia, z drugiej bardzo smutna. Starałam się również, aby była realna.
Pierwszy rozdział mogliście przeczytać, ponieważ widnieje w zakładce po lewej stronie.
Jeśli macie ochotę zapraszam pod adres - KLIK -
Cofnijcie się do prologu, ponieważ jego nie czytaliście. Kto nie czytał pierwszego rozdziału ma szansę nadrobić, a o dwudziestej pierwszej dodam kolejny :)

Możecie być lekko zaskoczone faktem, że szablon jest taki prosty, a ja zawsze staram się wszystko odpicować, ponieważ jestem perfekcjonistką. Tym razem jednak tak właśnie miało być. Może z czasem mi się to odmieni :D

No cóż, to tyle!
Ściskam was :)
Kasia







18 komentarzy:

  1. Haha uwielbiam Oli 😂 jest świetna. Szkoda mi Alexa... biedny chłopak. Rozdział bomba jak zawsze!

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział ��

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta Natalie troche dziwna jest, a Olivia ma charakterek

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże ja kocham ta dziewczynę! Haha nie spodziewałam się ale dobrze zrobiła! Niech sobie nie myśli głupia Natalie ze może wszystko xd chociaż już gorąco było jak zaczęła gadać o tym ze Oli jest zazdrosna , zastanawiam się kiedy ktoś ich nakryje, bo ktoś wkoncu musi chociaż wolałabym nie 😀 no i nie mogę się doczekac nasteonego rozdzialu, i lecę czytac nowe ff 😘😘😘😘😘 kocham mocno 😍😍

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie spodziewałam się takiej jej reakcji :o ale cóż udało Ci się mnie zaskoczyc😘 super 💕

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, że pojawił się Justin, bo coś czuję, że Olivia sama by się nie powstrzymała 😆
    Pozdrawiam,
    Kama

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy już wspominałam jak bardzo denerwuje mnie Natalie,chociaż z drugiej strony to niezła agentka skoro rozgryzła Oli i jej uczucia 😋
    Super rozdział i do następnego 😚

    OdpowiedzUsuń
  8. Oli wojowniczka haha. Super rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham Oli i jej charakterek haha, ostra laska :D
    Nowe opowiadanie sztos, normalnie uwielbiam twoje prace.
    Czekam na nowy, chociaz pewnie znowu nie będzie bo się nikomu nie chce komentować :/

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham te opowiadanie;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czekam na next ��

    OdpowiedzUsuń
  12. Piszesz mega opowiadania ��

    OdpowiedzUsuń
  13. Już nie mogę się doczekać;)

    OdpowiedzUsuń