27.08.2017

Rozdział 5


Wtulam głowę w zagłębienie jego szyi. Czuję dłonie, które przesuwa po moich plecach i pocałunek na czole. Leżę wtulona w swojego chłopaka i jest mi dobrze. Po prostu dobrze. Nie wybuchają fajerwerki jak przy Justinie, nie czuję motylków w brzuchu, ale to nie jest teraz ważne. Liczy się to, że Alex nigdy mnie nie zranił, zawsze był wtedy, kiedy go potrzebowałam. I mimo tego, iż faktycznie nie darzę go miłością, jest dla mnie bardzo ważny. Nie chcę z nim zrywać, ponieważ Justin tak powiedział. Zranił mnie ponownie i w tej chwili mam go w dupie. Niech umawia się z Natalie, jeśli tak bardzo chce. Widocznie jest dla niego ważna, skoro utrzymywał z nią kontakt i napisał, gdzie się znajduje.
- Powiesz mi, co się stało? - ciszę przerywa spokojny głos Alexa - Płakałaś. Dlaczego?
- Nie przejmuj się tym, to nic wielkiego. Miałam dzisiaj zły dzień i tak samo wyszło.
- Jakoś średnio Ci wierzę. Twój brat miał bardzo nietęgą minę, kiedy się do mnie przytuliłaś - o cholera! Muszę wybrnąć z tej sytuacji, Alex nie może się domyślić!
- Pokłóciłam się z nim. Od zawsze był dla mnie dupkiem i po roku niewiele się zmieniło.
- Tak to bywa między rodzeństwem, Kochanie. Znam to, moja siostra jest wybuchowa.
- Wybuchowa? Susan to wulkan! - odchylam głowę i uśmiecham się na myśl o niej.
- Dokładnie. Jak wybuchnie, żar leje się bez końca. Pewnego dnia mnie wykończy!
- Wierzę! Mam tak samo z Justinem. Mimo wszystko kochasz swoją siostrę, prawda?
- Oczywiście! Wkurza mnie jak nikt inny, ale jest kochana. Musi po prostu dorosnąć.
- Nie oczekuj od niej cudów, ma dopiero czternaście lat. Przechodzi wiek buntu.
- Oby przeszła go jak najszybciej - przewraca oczami, odgarnia moje włosy i całuje w usta. Czule, powoli, tak, jak lubię. Zmienia pozycję, wygodnie układa się między moimi nogami i mruczy pod nosem - Tęskniłem za Tobą - och! Spinam się odrobinę, ale nie kochaliśmy się już dość dawno. Czy Alex właśnie tego ode mnie oczekuje? Jestem jego dziewczyną, powinnam dawać od siebie zdecydowanie więcej - Mam na Ciebie ogromną ochotę, co Ty na to? - muska językiem moją szyję, odchylam głowę i zamykam oczy. Wyłączam myślenie, wyrzucam z głowy mojego brata i oddaję się w ręce Alexa. Moja koszulka ląduje na podłodze, stanik szybko do niej dołącza i czuję jego usta na moim sutku. Wbijam zęby w wargę, zaciskam palce na jego włosach, a ciche jęki opuszczają moje usta - Są takie wrażliwe - uśmiecha się, sunie językiem po moim brzuchu i dociera do guzika jeansów. Zsuwa je z moich nóg, patrzy wprost na czarne, koronkowe majki i seksownie oblizuje usta, och! - Uwielbiam Cię w czarnym kolorze - mruga okiem, zawstydzam się i karcę go spojrzeniem. Płonę w środku! - Jesteś niesamowicie seksowną dziewczyną, Kochanie. Wiesz o tym? - pozbywa się swojej koszulki i muszę przełknąć ślinę. Alex ma boskie ciało. Umięśnione, bez grama tatuażów, nieskazitelne - Nie masz pojęcia, jak bardzo Cię pragnę, Oli - opada na mnie i wszystko przyśpiesza. Nasze pocałunki są mocne, żarliwe i przepełnione pożądaniem. Nie pozwolę, aby ponownie uczucie zdrady paliło mnie w środku. Nie zdradzam Justina, to Alex jest moim chłopakiem - Kochaj się ze mną.
- Tak - dyszę ciężko, unoszę biodra i dociskam się do wybrzuszenia w jego jeansach.
- Olivia! - do pokoju wpada Justin, a ja zamieram. Oboje z Alexem przekręcamy głowy w stronę drzwi i widzimy w nich zszokowanego chłopaka - M-mama woła was na kolację.
- Puka się! - mówię ze złością i morduję go spojrzeniem - Zaraz zejdziemy na dół.
- Okej - zaciska szczękę i dobrze wiem, jak bardzo jest wkurwiony - Pośpieszcie się.
- Jasne - wymuszam złośliwy uśmiech, wychodzi z pokoju i zostajemy sami - Przepraszam.
- Nie masz za co - Alex oddycha głęboko, opiera czoło o moje i próbuje uspokoić oddech - Lepiej teraz, niż gdybym był w Tobie, prawda? - szepcze seksownie i wcale nie pomaga mi ostudzić podniecenia - Cholera! Tak dawno się nie kochaliśmy i nie ukrywam, ciężko mi dać Ci spokój w tym momencie - kiedy to mówi, robi mi się go żal. Jestem idiotką!
- Wynagrodzę Ci to, może nawet jeszcze dzisiaj? - uśmiecha się i mruga zadziornie okiem.

Schodzimy na dół, rodzice siedzą przy stole w jadalni, a Justin nalewa soku do szklanek.
- Nareszcie, ileż można czekać - burczy pod nosem i patrzy na mnie spod byka. Pfff.
- Justin! - mama upomina go i przepraszająco spogląda na Alexa - Siadajcie, dzieciaki.
- Dzięki, mamciu - pociągam Alexa za rękę i siadamy naprzeciwko rodziców - Umieram z głodu! - klaszczę w dłonie, nakładam odrobinę sałatki i biorę grzankę - Na co masz ochotę, Skarbie? - pytam Alexa i czuję uścisk na udzie. Spinam się, bo to dłoń Justina.
- Na to samo, co Ty - uśmiecha się uroczo i jemu również nakładam sałatki - Dziękuję.
- Proszę bardzo - cmokam w powietrzu, a mama chichocze na nasze czułości.
- Olivia, Justin, w weekend wybieramy się do babci w odwiedziny. Pojedziecie z nami?
- Ja chętnie, dawno nie byłam u babci - upijam łyk soku i strącam dłoń Justina.
- Ja tym bardziej dawno nie widziałem babci, więc również chętnie się wybiorę.
- Świetnie! To mi się podoba. Jedziemy w piątek wieczorem, wrócimy w niedzielę. Musimy kupić babci prezent, bo w sobotę na imieniny. Olivia, pójdziemy jutro na zakupy?
- Jasne, nie ma sprawy - uśmiecham się, chociaż czuję się trochę niezręcznie. Obok mnie siedzi mój chłopak, po drugiej stronie brat, który ponownie ściska moje udo. 

Po kolacji Alex namawia mnie, żebyśmy przenieśli się do niego. Wiem, co chodzi mu po głowie i rozumiem go. Nie pamiętam, kiedy ostatnio się kochaliśmy i jest mi z tego powodu źle. Wiem też, że jeśli już do tego dojdzie, będę czuła się fatalnie ze względu na Justina. Wpakowałam się w popieprzoną sytuację i sama powinnam sobie za to podziękować.

Przebieram się w łazience i postanawiam iść do Alexa. Niestety do środka wchodzi Justin, zamyka drzwi na klucz i wręcz morduje mnie spojrzeniem. Wiem, co się zaraz zacznie.
- Nie waż się z nim wychodzić, Oli. Rozumiesz mnie? Oboje wiemy, że tego nie chcesz.
- Daj mi spokój - burczę pod nosem, wciągam na tyłek czarne jeansy i zmieniam koszulkę na bardziej wydekoltowaną. Muskam usta wiśniowym błyszczykiem i poprawiam włosy.
- Oli, do cholery! Naprawdę chcesz się z nim pieprzyć? - podchodzi, chwyta moje ramiona i odwraca mnie w swoją stronę. Dlaczego musi mnie tak męczyć?! - Powiedz mi to prosto w oczy. Chcesz tego? - wlepia we mnie te piękne, czekoladowe oczy i czeka - No mów.
- Chcę, ponieważ Alex jest moim chłopakiem i zasługuje na to. Kochaliśmy się wcześniej.
- Wiem, ale mnie tutaj nie było. Teraz jestem i wiedząc o tym, po prostu mu się oddasz?
- Mącisz mi w głowie, wiesz o tym? Umówiłeś się z Natalie w mojej obecności i oboje wiemy, co będzie działo się na tym spotkaniu. Naprawdę masz do mnie teraz pretensje?
- Owszem! Dla Twojej wiadomości, nie dotknę Natalie nawet palcem! Przecież kurwa kocham Ciebie, tak? Sądzisz, że mógłbym pójść do łóżka z inną? Nie! Wykluczone.
- Możesz robić to, na co masz ochotę. Jesteś wolnym człowiekiem, nie zabraniam Ci tego.
- A ja Ci zabraniam, ponieważ należysz do mnie, Olivia. Zakoduj to sobie w głowie.
- Muszę już iść, chłopak na mnie czeka - próbuję go wyminąć, ale nie pozwala mi na to.
- Nie rób tego! Błagam Cię - wsuwa palce w moje włosy, zaciska palce i całuje mnie zachłannie. Jestem na niego wściekła, bo przechodzi samego siebie! Walczę z nim, trzyma mnie mocno i nie pozwala, abym oderwała się od niego nawet na milimetr - Kocham Cię, tak bardzo Cię kocham - dyszy między pocałunkami, jego głos brzmi rozpaczliwie i trafia w moje biedne serce - Tylko ja mogę Cię dotykać, nikt więcej - odpina guzik w moich jeansach, zsuwa je i pieści mnie palcami. Kurwa! Tak dobrze mnie zna i natychmiast czuję rozlewające się po moim ciele podniecenie. Mój mózg nie kontaktuje w tym momencie i nie mam władzy nad tym, co robię - Pragnę Cię. Tu i teraz - zsuwa swoje dresowe spodnie, opiera mnie o blat i wbija się we mnie od tyłu. To, co czuję wręcz rozsadza mnie od środka i muszę zacisnąć usta, aby powstrzymać się od krzyku. Justin wsuwa się we mnie raz za razem, ściska dłonie na moich piersiach i przez materiał stanika pieści sutki. Ledwo stoję na własnych nogach, patrzę w lustro i widzę jego podniecone spojrzenie. Nie spuszczamy z siebie wzroku, patrzymy na siebie z podnieceniem i pożądaniem wymalowanym na naszych twarzach. W tej chwili nic innego się nie liczy, wszystko znika i jesteśmy tylko my.

Rozsiadam się na wygodnej kanapie w domu Alexa, chłopak włącza film i przynosi górę popcornu. W salonie panuje przyjemny półmrok i czuję jego dłoń na moim udzie. Wiem już, że nic się dzisiaj między nami nie wydarzy. W mojej głowie szaleje tornado niepokojących myśli, a przed oczami wciąż mam twarz Justina, kiedy pieprzył mnie od tyłu. Zmienił się. Nigdy nie był tak zachłanny, władczy, męski. W naszych kontaktach przeważała delikatność i czułość. Dzisiaj był ostry, a takiego go jeszcze nie znałam.
- Więc? Co z Twoją obietnicą, Kochanie, hmm? - Alex przerywa ciszę i przytula się do moich piersi - Wyglądasz obłędnie w tych dopasowanych jeansach. Chcę je z Ciebie zedrzeć.
- Przepraszam, przed wyjściem dostałam okres - boże! Jestem cholerną, głupią idiotką!
- Och! - odchyla się i patrzy na mnie zrezygnowany - Boli Cię brzuch? - zaciskam usta i przytakuję głową. Alex podwija moją koszulkę i przykłada do niego dłoń. Zawsze to robi, kiedy umieram z bólu. Tym bardziej dopadają mnie wyrzuty sumienia, a poczucie winy wypala moje wnętrzności - Mam nadzieję, że zaraz przestanie boleć.
- Na pewno. Jesteś kochany, dziękuję - całuję go w głowę, przytulam do siebie i zamykam oczy. Dociera do mnie myśl, że będę musiała zostawić jednego chłopaka. Albo Alexa, który jest moim najlepszym przyjacielem, albo mojego brata, którego kocham ponad wszystko. Tak czy siak, któryś z nich będzie cierpiał. I to przeze mnie.

Następnego dnia wpada do mnie Kate. Rozsiadamy się w ogrodzie, pijemy kawę i mam odrobinę spokoju, ponieważ nie widziałam jeszcze dzisiaj Justina. Pewnie jest w sklepie.
- Wiesz, myślałam, żeby zarezerwować bilety na lot. Lecimy tylko na tydzień, chyba najwyższa pora ustalić datę i zaplanować resztę wakacji. Kiedy chciałabyś polecieć?
- Może za dwa tygodnie? Wiesz, wtedy Alex leci do Australii, mielibyśmy jeszcze te dwa tygodnie dla siebie. Niestety przez dwa miesiące nie będziemy się widzieć.
- Wow! Nic nie wspominałaś, że Alex leci do Australii. Zazdroszczę mu! Szczęściarz.
- Zaproponował, żebym poleciała z nim - patrzę na przyjaciółkę i widzę jej zaskoczone spojrzenie - Nie martw się, odmówiłam. Mam już plan związane z Tobą i Cancun.
- Cholera, naprawdę to zrobiłaś? Zastanów się, Olivia. Zrozumiem, jeśli wybierzesz jego.
- Ej! Planowałyśmy ten wyjazd od ponad sześciu miesięcy! Nie zmienię teraz zdania. 
- Cieszę się, chociaż właściwie mogłabyś do niego dolecieć, prawda? To nie problem.
- Niby nie, ale cała moja zarobiona kasa pójdzie na Cancun, a bilet do Australii z pewnością kosztuje majątek. Nie poproszę o pieniądze rodziców, nie ma takiej opcji, więc odpada.
- Więc musimy zorganizować coś ekstra na resztę wakacji. Może jakiś biwak, czy coś?
- Pomyślimy. Teraz skupimy się na rezerwacji biletów - uśmiecham się szeroko, włączam laptopa i szukamy odpowiednich połączeń za rozsądną cenę. Nie mogę się już doczekać!

Po godzinie dyskusji wreszcie rezerwujemy bilety. Wylot mamy dwudziestego lipca w południe. Lot potrwa cztery godziny, więc będziemy mieć jeszcze cały dzień.
- Cześć, dziewczyny - do ogrodu wchodzi Justin i uśmiecha się uroczo - Kate, jak miło Cię widzieć - wita się z nią buziakiem, a przyjaciółka uchyla usta na jego widok - Co tam?
- Nic, właśnie zarezerwowałyśmy bilety - burczę pod nosem, a Justin mruży oczy.
- Pokaż - przesuwa laptop i uważnie przesuwa wzrokiem po monitorze - Więc wylot za dwa tygodnie i trzy dni, niezła cena - przykłada palce do brody i nad czymś myśli.
- Nie wiedziałam, że wróciłeś do miasta - Kate marszczy czoło i patrzy na mojego brata.
- Myślałem, że Olivia Ci powiedziała - unosi brew i posyła mi ten chytry uśmieszek.
- Wyleciało mi z głowy. Po co o tym mówić? Znając Ciebie pewnie niebawem wyjedziesz.
- Och, serio? Z tego co wiem, nigdzie się nie wybieram, siostrzyczko - mówi złośliwie, aż muszę na niego spojrzeć. Cholercia, wygląda na wkurzonego - Tutaj jest mój dom.
- Rany! Nadal się tak nienawidzicie, jak przed Twoim wyjazdem? Niewiarygodne!
- Jak widzisz, pewne rzeczy nigdy się nie zmieniają - chichoczę i mrugam do niej okiem.

Kate wychodzi po piętnastej, ale umawiamy się na wieczór. Mamy zamiar wybrać się do klubu, potańczyć i trochę rozerwać. Przyda mi się trochę rozluźnienia i oddechu.
Otwieram szafę, nucę do lecącej z laptopa piosenki i wybieram coś, w czym mogłabym pokazać się ludziom. Biorę do ręki małą czarną, a do pokoju wchodzi Justin. Opiera się o futrynę i nie spuszcza ze mnie wzroku. Nieco mnie tym krępuje, jednak nie mam zamiaru się tym przejmować. Przykładam materiał do ciała i przeglądam się w lustrze. Idealnie!
- Masz zamiar w tym wyjść? - Justin pyta cicho i unosi brew - Jest bardzo krótka.
- Nie wydaje mi się, sięga mi do połowy ud. Nie przesadzaj, dobrze? Jestem dorosła.
- Wiem, że jesteś. Nie zmienia to faktu, że w klubie jest mnóstwo napalonych facetów.
- Nie martw się o to, mam chłopaka - uśmiecham się, a Justinowi rzednie mina.
- Którego i tak zdradzasz - burczy pod nosem, a mój brzuch nieprzyjemnie się zaciska. Zdaję sobie sprawę z tego, że ma rację, a ta myśl jest wręcz paskudna. Poczucie winy uderza we mnie z siłą rozpędzonej ciężarówki i przypominam sobie to, co wydarzyło się ostatnio w łazience. Co ja wyprawiam, do cholery?! - Wybacz, nie powinienem tego mówić.
- Masz rację, zdradzam go i to w dodatku z własnym bratem - rzucam sukienkę na łóżko i podchodzę do okna. Przecieram twarz rękami, oddycham głęboko i nie wierzę w to, co właśnie dzieje się w moim życiu. Miałam to za sobą, aż nagle wszystko wraca - Nie możemy tego ciągnąć, Justin. Nie możesz mnie dotykać, całować i pieprzyć - odwracam się w jego stronę, podchodzi i staje naprzeciwko mnie - To, co wydarzyło się w łazience - kręcę głową, Justin oblizuje usta i nie spuszcza ze mnie wzroku - Nie możesz tego robić, rozumiesz? Zdajesz sobie sprawę, co by się stało gdyby ktokolwiek wszedł do środka? Rodzice lub Alex? Nawet nie chcę o tym myśleć, jak spojrzałabym im w oczy?
- Za każdym razem jestem rozważny, Oli. Zamykam drzwi na klucz, rozglądam się czy rodziców nie ma w pobliżu. Naprawdę uważasz, że mógłbym narazić Ciebie i siebie na takie ryzyko? Nie, nie mógłbym - zaciska szczękę i patrzy na mnie ze złością - I nie wymagaj ode mnie tego, żebym Cię nie dotykał. Kocham Cię i nie potrafię trzymać się od Ciebie z daleka - uśmiecha się czule, bierze moją głowę w dłonie i głaszcze policzki - Proszę, zerwij z tym chłopakiem, Oli. Nie mogę znieść myśli, że się obok Ciebie kręci, wiesz?
- Nie oczekuj tego ode mnie. Pamiętaj, że to Ty mnie zostawiłeś, to Ty wyjechałeś bez pożegnania. Wróciłeś i myślisz, że rzucę wszystko i wpadnę Ci w ramiona? Zraniłeś mnie, Justin. Nie zasłużyłam sobie na coś takiego, a zachowałeś się podle.
- Wiem, mam tego pełną świadomość. Po prostu sądziłem, że wyjazd dobrze nam zrobi. Będziemy od siebie z daleka i będzie szansa na to, że nasze uczucie osłabnie. W moim przypadku niestety się nie udało. Tęsknota za Tobą była potworna i musiałem wrócić.
- A ja przez ten rok próbowałam poskładać swoje serce do kupy. Dzięki Alexowi udało mi się chociaż odrobinę, a Ty wracasz i ponownie wywracasz moje życie do góry nogami.
- Więc powiedz tu i teraz, że nie kochasz mnie i definitywnie mam zostawić Cię w spokoju. Twoje słowa muszą być szczere, jeśli będą, zrobię to - przełykam ślinę i zaciskam usta. Patrzymy na siebie i widzę w jego oczach ogromne oczekiwanie i nadzieję - Nie kłam, Olivia. Tylko prawda, masz szansę zakończyć to, co nas łączy. Wyjadę ponownie i nigdy więcej mnie już nie zobaczysz. Obiecuję Ci to - boże! Jego słowa tną mnie na pół i dobrze wiem, że nie mogę pozwolić mu na wyjazd. Znowu mam przez niego cierpieć? - Czekam.
- J-Justin - jąkam się, zamykam oczy i wtulam w jego ciało. Układam głowę na jego torsie, obejmuję w pasie i dociskam z całych sił - Nie możesz mnie zostawić, wiesz o tym.
- Wiem, i wcale nie chcę tego robić. Dlatego musisz przestać mnie od siebie odpychać.
- Staram się, jednak to trudniejsze niż Ci się wydaje. Jesteś moim bratem, zapomniałeś?
- Uwierz mi, bardzo chciałbym tego nie pamiętać. Ale nie zapominaj o tym, że byliśmy ze sobą przez trzy, długie lata. Skoro tutaj jestem, dlaczego nie może być jak dawniej?
- Może dlatego, ponieważ nie ma dla nas przyszłości? Oboje wiemy, że to się nie uda.
- Nie pleć bzdur, dobrze? Jeśli się postaramy, to się uda. Ja bardzo tego chcę, wiesz?
- Wiem - odpowiadam szeptem i przesuwam dłońmi po jego umięśnionych plecach. To wszystko jest niesamowicie popieprzone, mam mętlik w głowie i już sama nie wiem, co mam robić - Boję się Justin - podnoszę głowę, patrzę mu w oczy, jednak on się uśmiecha.
- Więc przestań, ponieważ jestem tutaj i jesteś bezpieczna - pociera nosem o mój i cmoka w czubek. Unosi moją głowę nieco wyżej i po prostu całuje. Tak, jak lubię.
- Olivia? Justin? - drzwi do pokoju otwierają się i staje w nich mama. Zamieram i wstrzymuję oddech - Co się tutaj dzieje? - boże! Jakim cudem się tutaj znalazła?!





18 komentarzy:

  1. Nie spodziewałam się, że tak szybko ktoś ich nakryje. Ciekawe ile widziała mama i jak rodzeństwo się wytłumaczy? Nie chciałbym być na miejscu Oliwii. Nie ważne którą ze stron wybierze, ktoś i tak będzie cierpiał.
    Pozdrawiam,
    Kama

    OdpowiedzUsuń
  2. Omg , nie spodziewałam się takiego obrotu spraw :o !

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba wszystkie mamy mają takie wyczucie czasu... Super rozdział xD

    OdpowiedzUsuń
  4. O mamo ale wtopa , jednak Justin tym razem nie zamknął drzwi . Jestem ciekawa co sie teraz wydarzy, moze mama nie widziala pocałunku tylko jak stoją w objeciach bardzo blisko siebie bo jesli widziala to juz po nich xd
    Swietny rozdział ♡♡

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale zwrot akcji! Juz chce następny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Woo tego się nie spodziewalam , ciekawe co teraz będzie, może jakoś wybrną z sytuacji ...
    Nie wie się ze justin się wkurzyl kiedy ich nakryl , jest strasznie zazdrosny o Oli .. nie mogę się doczekać nasteonego rozdzialu , może jakiś bonusik w środę lub czwartek ? 😀😀

    OdpowiedzUsuń
  7. Woooooo, No i leci najlepsza akcja :D Już się nie mogę doczekać kolejnego ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Czekam na next ����

    OdpowiedzUsuń
  9. Boże jakim cudem ich przylapala jak Justin mial być ostrożny:o
    Czekam na następny rozdział i jestem ciekawa jak to sie rozwiąże 💕

    OdpowiedzUsuń
  10. Ooo szybko! 😂 Ale może nie widziała pocałunku. Jestem mega ciekawa. Do następnego!

    OdpowiedzUsuń
  11. Super rozdział :D Mogloby sie okazac ze to nie jest biologiczne rodzenstwo tylko np Justin jest adoptowany ����

    OdpowiedzUsuń
  12. No i stało się przyłapani 😟 uuuups...
    Świetny rozdział 😍

    OdpowiedzUsuń
  13. O matko! Mam nadzieję że mama nie widziała za dużo i Oliwia z Justinem dadzą radę to odkręcić... Trzymam mocno kciuki 💪✊✊

    Buziaki😚

    OdpowiedzUsuń
  14. oj joj ciekawe co teraz bd :o

    OdpowiedzUsuń