13.08.2017

Rozdział 3

Zapada niezręczna cisza. Stoimy we trójkę w korytarzu i nic nie mówimy. Alex również przygląda się mojemu bratu i chociaż nie ma bladego pojęcia o tym, co nas łączy i tak się spinam. Gdyby tylko wiedział, nigdy więcej by na mnie nie spojrzał.
- Miło Cię poznać - Alex ogarnia się jako pierwszy. Wystawia dłoń i na szczęście Justin robi to samo. Ufff - Więc! Jesteś gotowa? Możemy iść? - pyta czule, unosi moją dłoń do ust i całuje wierzch. Przytakuję głową, machamy rodzicom i opuszczamy dom. Oddycham głębiej i zaciągam się powietrzem. To było niezręczne - Coś nie tak, Oli? Wyglądasz blado.
- Nie przejmuj się, wszystko w porządku. Po prostu trochę boli mnie głowa, nic wielkiego.
- Nic wielkiego? Może powinniśmy odpuścić kino, hmm? Tylko pogorszysz swój stan.
- Jeśli masz inną propozycję, nie widzę żadnego problemu. Jakieś pomysły?
- Może wybierzemy się na kolację, która przepadła? Ostatnio miałaś ochotę na sushi.
- Och! Jesteś kochany! - uśmiecham się szeroko, zarzucam dłonie na jego szyję i całuję.

Czas z Alexem mija w przesympatycznej atmosferze. Zaspokajam ogromną chęć na sushi i uważnie słucham jego planów na przyszłość. Moja mina nieco rzednie, kiedy opowiada o wyjeździe wakacyjnym. Nie sądziłam, że ma tak poważne plany. Zaskoczył mnie.
- Chciałbym, żebyś poleciała ze mną. Co Ty na to? Wujek z ciocią na pewno się ucieszą.
- Zwariowałeś? Miałabym lecieć z Tobą do Australii? To się nie uda, Alex. Zresztą, chciałam wybrać się z Kate do Cancun. Odkładam na to pieniądze z pracy w kawiarni.
- Wiem, ale zależy mi na tym. Lecę za dwa tygodnie, dzisiaj wieczorem kupuję bilet. Spędzilibyśmy ze sobą cudowne, dwa miesiące, Kotku. Zastanów się, dobrze?
- Zaskoczyłeś mnie, Skarbie. Właściwie myślałam, że to Ty polecisz ze mną. A tu proszę!
- Dowiedziałem się tego zaledwie przed wczoraj. Ciocia zadzwoniła do mojej mamy i zaprosiła mnie na wakacje. Zawsze chciałem tam polecieć, a plany nie wychodziły.
- Obawiam się, że chyba spędzimy wakacje bez siebie - wzdycham ciężko i władam do ust porcję sushi. Nie mam zamiaru stopować Alexa, bo wiem, że to jego marzenie.
- Liczę na to, że zmienisz zdanie - mruga okiem, pochyla się i cmoka mnie w nos.

Wracam do domu kilka minut po dwudziestej. Alex zabrał mnie na długi spacer, w trakcie którego próbował namówić mnie na wspólne wakacje w Australii. Fakt, z całą pewnością to piękne miejsce, jednak razem z Kate zaplanowałyśmy Cancun już dawno temu! Właśnie po to pracowałam w kawiarni, aby móc przynajmniej w połowie zarobić na wycieczkę. Nie chciałam zmieniać planów i nie chciałam rozczarować przyjaciółki. Cholercia!

- Olivia - mama wita mnie, kiedy wchodzę do kuchni - Jak udała się randka z Alexem?
- Fajnie, byliśmy na sushi i spacerze - uśmiecham się i siadam na barowym krzesełku.
- Coś Cię dręczy? - mama zsuwa okulary i zamyka klapę laptopa - Możesz mi powiedzieć.
- Alex powiedział mi, że leci na wakacje do Australii. Chce, żebym poleciała z nim.
- Och! - mama robi dzióbek z ust i marszczy brwi - Nie ukrywam, zaskoczyłaś mnie tym.
- Domyślam się, sama byłam zaskoczona, kiedy Alex mi powiedział. Namawia mnie, a ja chcę polecieć z Kate do Cancun! Co mam zrobić? Nie chcę zawieść ani Kate, ani Alexa.
- Kochanie, jeśli Alexowi naprawdę na Tobie zależy, powinien zrozumieć, że masz już swoje plany, tak? To tylko dwa miesiące, może taka tęsknota dobrze wam zrobi, hmm?
- Ostatnio nie mieliśmy dla siebie zbyt dużo czasu przez sesję, ale mimo wszystko nie chcę zmieniać swoich planów. Wiem, że będzie na mnie zły. Jak to rozwiązać?
- Nie rozdwoisz się, więc któreś z nich na pewno będzie rozczarowane. Moim zdaniem powinnaś iść za głosem serca. Dodam tylko, że bardzo chciałaś polecieć co Cancun. Pracowałaś przez ostatni rok u cioci i godziłaś pracę ze studiami. Pomyśl o tym.
- Dokładnie! Jeśli wydam pieniądze na Australię, mogę pomarzyć o Cancun. Bosko!
- Chcesz mojej rady? - przytakuję głową i patrzę na nią oczami szczeniaka - Cancun.
- Dzięki, mamo - chichoczę i całuję ją w policzek. Dobrze mieć w niej oparcie.

Biorę ciepłą kąpiel z ogromną ilością wody i piany. W łazience roznosi się cudowny zapach arbuzowego płynu do kąpieli, nabieram trochę piany i dmucham. W międzyczasie rozmawiam z Alexem przez telefon i próbuję przekazać mu moją decyzję.
- Właśnie za moment rezerwuję bilety. Liczę na to, że zarezerwuję dwa bilety. Więc?
- Przykro mi, Kochanie. Nie chcę zmieniać planów, bo Kate chyba by mnie za to zabiła.
- Naprawdę? - mówi smutno i coś ściska mnie w brzuchu. Cholera, pieprzone wyrzuty sumienia! - Bardzo żałuję. Miałem odrobinę nadziei, że jednak polecisz tam ze mną.
- Nie bądź zły, proszę. Każde z nas ma swoje marzenia, prawda? Ty marzysz o Australii, ja marzę o Cancun. Mam nadzieję, że mnie zrozumiesz. Jakoś damy sobie radę, tak?
- Wiesz, że w tym cholernym Cancun są same imprezy, tak? Ktoś mi Ciebie poderwie, no!
- A więc tylko o to Ci chodziło? - pytam z niedowierzaniem i nie mogę powstrzymać szerokiego uśmiechu - Daj spokój, Alex. Mam zamiar dobrze się bawić, ale nie aż tak.
- Na to liczę! Masz być grzeczna, Oli. Czy to jest jasne? Inaczej spiorę Ci tyłek, obiecuję!
- Jesteś zabawny, wiesz? - wbijam zęby w wargę i przekładam telefon na drugie ucho. Już mam mówić, że ta zasada tyczy się również jego, kiedy do łazienki wchodzi... Justin. Jasna cholera, co on wyprawia?! - A-alex, muszę kończyć. Zdzwonimy się jutro, dobrze? Całuję - cmokam w słuchawkę i odkładam telefon na półkę - Co Ci strzeliło do głowy, idioto?
- Kąpaliśmy się razem milion razy - mruga okiem i ku mojemu zaskoczeniu, rozbiera się. Boże, to nie dzieje się naprawdę! - Wyglądasz na przerażoną, nie obawiaj się. Rodzice są w sypialni - porusza brwiami, siada naprzeciwko mnie i układa dłonie na moich nogach.
- Nie możesz tego robić, to szalone! Rodzice są w domu, w każdej chwili mogą tutaj wejść.
- Jestem pewny, że mają zdecydowanie lepsze rzeczy do roboty. Jeśli wiesz, co mam na myśli - uśmiecha się chytrze, a ja przewracam oczami. Jest nienormalny! - Nie bój się, zamknąłem drzwi na zamek - och, świetnie! Cudowna wiadomość - Rozluźnij się, jesteś spięta. Jeśli chcesz, zrobię Ci masaż, uwielbiasz to - posyłam mu mordercze spojrzenie, podkurczam nogi i unikam jego dotyku - Możemy wrócisz do wcześniejszej rozmowy o nas?
- Wydaje mi się, że powiedziałam już wszystko, Justin. Nie ma nas. Wbij to sobie do głowy.
- Nie ma na to szans, Oli. Za bardzo mi na Tobie zależy, zrozum to! Kocham Cię.
- Och, zamknij się - burczę pod nosem i próbuję wyjść z wanny. Niestety jest to trudne, ponieważ przyciąga mnie do siebie i siadam na jego kolanach. O nie! Zbyt blisko, zbyt ciepło, zbyt intymnie. To się źle skończy! - Proszę, nie odtrącaj mnie od siebie - jego oddech odbija się od mojej skóry i muszę przymknąć oczy. Czuję dłonie, które przesuwa po moich plecach i coś, co uwiera mnie między nogami. Kurwa! - Udowodnię Ci, że jestem innym człowiekiem, już nigdy Cię nie zostawię. Przysięgam! To był ogromny błąd.
- Nieprawda - szepczę cicho i wsuwam palce w jego włosy - Dobrze zrobiłeś, dzięki temu wreszcie zrozumiałam, do czego się posunęliśmy. Jesteś moim bratem, Justin.
- Owszem, ale byłem również Twoim chłopakiem. Nadal chcę nim być! Kiedy dzisiaj zobaczyłem, jak ten fagas Cię całuje... zagotowało się we mnie, Oli. Kto do jest?
- A-alex, mój chłopak - odpowiadam cicho, a ciało Justina napina się jak struna.
- Masz chłopaka? - odchyla głowę i widzę ogromne zaskoczenie na jego twarzy. Przytakuję, bo chwilowo nic nie przejdzie mi przez gardło. Ból wypisany jest na jego twarzy, a moje serce kurczy się boleśnie - Kochasz go? - pyta szeptem, schylam głowę i wpatruję się w jego tatuaże na torsie. Od razu rozpoznaję kilka nowych, w tym uroczą koronę na obojczyku - Oli? Powiedz mi, po prostu mi to powiedz. Muszę to wiedzieć.
- Nie - zamykam oczy, zakrywam twarz i czuję łzy, które spływają po policzkach.
- Nie kochasz go? Więc po jaką cholerę z nim jesteś, huh? - bierze moją głowę w dłonie i podnosi - Otwórz oczy, spójrz na mnie - zaciskam usta i bardzo powoli uchylam powieki. Nie dostrzegam już bólu na jego twarzy, a determinację - Odpowiedz na moje pytanie.
- P-po prostu kogoś potrzebowałam. Kiedy odszedłeś, załamałam się. Alex mi pomógł.
- Oboje wiemy, że to nie jego potrzebujesz, a mnie - mówi pewny siebie, odgarnia moje włosy i opiera czoło o moje - Daj mi szansę, błagam Cię! Zrobię, co tylko zechcesz.
- Musisz zostawić mnie w spokoju, Justin. Tak będzie dla nas najlepiej, uwierz mi.
- Chrzanisz! - podnosi nieco głos, odchylam się i patrzę na niego zaskoczona - Nie zrobię tego, zapomnij. Przysięgam, że Cię odzyskam. Masz na to moje słowo. Nie odpuszczę.
- Zmieniłeś się przez ten rok, ale nadal jesteś tam samo uparty - prycham pod nosem, opuszczam wannę i owijam się puchatym ręcznikiem - Zepsułeś mi kąpiel, wiesz?
- Wróć tutaj, a natychmiast to naprawię - oblizuje usta i patrzy na mnie tym wzrokiem, który doskonale znam. Natychmiast robi mi się ciepło, bo wygląda obłędnie - Czekam.
- Więc się nie doczekasz - wystawiam język, wychodzę z łazienki i człapię do pokoju.

W poniedziałek rodzice wychodzą do pracy, a ja idę pobiegać. Dochodzi dopiero ósma rano, jednak nie mogę spać, a w mojej głowie szaleje tornado myśli. Jestem niespokojna odkąd wrócił Justin. Niepokoi mnie mieszkanie z nim pod jednym dachem, bo czuję, że wpadnę przez to w kłopoty. Wiem, co robi. Próbuje ponownie mnie odzyskać i jak dobrze go znam, nie spocznie tak łatwo. Dlaczego nie może pojąć, jak źle postępujemy? Musimy stłamsić w sobie te uczucia, ponieważ to nie ma żadnej przyszłości. Jesteśmy rodzeństwem, gdyby tylko rodzice dowiedzieli się o tym, co nas łączyło oboje mielibyśmy przesrane! Nawet nie chcę myśleć o ich reakcji, bo ciężko mi to przewidzieć. Mamy cudownych rodziców, kochają każdego z nas i zawsze traktowali nas na równi. Nawet wtedy, kiedy Justin swoim zachowaniem przechodził samego siebie. Nigdy go nie odtrącili, nie zostawili bez pomocy. Pomagali jak tylko mogli i byłby to dla nich cios poniżej pasa. Ich córka oraz syn obdarzyli się uczuciem, które wykracza dużo dalej niż miłość dwójki rodzeństwa. Gdyby dowiedzieli się o tym nasi znajomi i sąsiedzi, nie mielibyśmy życia. 

Po prysznicu idę na śniadanie. Robię grzanki, kawę, a do kuchni wchodzi Justin. Zamieram w połowie żucia i uchylam usta zszokowana. Ma na sobie jedynie szare, dresowe spodnie, które nisko zwisają z jego bioder i jest bez koszulki. Nie ukrywam, przez ten rok musiał solidnie nad sobą pracować, ponieważ jego ciało to kurwa dzieło sztuki. Przybyło również tatuaży, wczoraj z wannie dojrzałam nowe tylko na torsie, dzisiaj widzę również na plecach. Niech to szlag! Dlaczego musisz być moim bratem?! Totalna katastrofa!
- Gapisz się, Oli - jego niski, zachrypnięty głos sprowadza mnie na ziemię i biorę się w garść. Przełykam ślinę i natychmiast się zawstydzam - To urocze, wiesz? Wręcz pożerałaś mnie wzrokiem - opiera się pupą o szafkę, wypija szklankę soku i nie spuszcza ze mnie wzorku. Mam ochotę odpyskować, jednak gryzę się w język - Podoba Ci się to, co widzisz? - odstawia szklankę, podchodzi i przysiada na krzesełku obok. Dociera do mnie zapach jego boskich perfum i muszę zacisnąć usta. Robi to specjalnie, czy co?! - Ten jest dla Ciebie - układa ramię na stole i wskazuje na tatuaż pod łokciem. Gapię się na niego jak sparaliżowana i czuję uścisk w sercu. Na jego skórze widnieje maleńkie, urocze "O", a po bokach są skrzydła anioła. Podnoszę dłoń i dotykam go opuszkami palców. Nie wierzę, że naprawdę zrobił dla mnie tatuaż - Zrobiłem to parę miesięcy temu, kiedy zdałem sobie sprawę z tego, że moja ucieczka była bezcelowa. Moje serce zostało tutaj, z Tobą.
- Justin - szepczę cicho i przełykam gulę w gardle. Tak bardzo go kocham! Dlaczego to wszystko nie może być prostsze?! - Jest piękny - uśmiecham się lekko i całuję skórę.
- Ty jesteś piękniejsza - unosi moją głowę palcem i całuje. Delikatnie, ostrożnie, a zarazem zmysłowo. Jego pocałunki zawsze przyprawiały mnie o szybsze bicie serca i ogromną ochotę na coś więcej. Justin poznał moje ciało i wiedział co zrobić, aby doprowadzić mnie do szaleństwa - Tęskniłem za Twoimi ustami - prześlizguje po nich językiem i ponownie czuję go w środku. Napieram na niego mocniej, wyłączam myślenie i próbuję nie zadręczać się tym, że nie powinnam tego robić. Justin chyba wyczuwa moje wahanie, przytula mnie do siebie, unosi i wchodzi po schodach na górę. Dociera do swojego pokoju, zamyka drzwi i przekręca klucz. Nie przestaje całować mnie nawet przez sekundę i układa mnie na swoim łóżku. Jego ruchy są pewne, co zawsze niezmiernie mi się podobało. Justin to typ chłopaka, który dominuje w łóżku i wie, co do czego. Mimo tego, że nigdy nie posunęliśmy się dalej, doprowadził mnie do miliona niesamowitych orgazmów - Pragnę Cię - oddycha głośno, rozłącza nasze usta i pozbywa się mojej koszulki. Nie mam na sobie stanika, co działa na niego natychmiast. Zaciska usta na moim sutku i jestem zgubiona. Moje piersi są potwornie wrażliwe i on bardzo dobrze o tym wie. Zawsze znęcał się nade mną i w ten sposób doprowadzał do orgazmu - Cholera, jesteś cudowna, Skarbie - wraca do moich ust, napiera na mnie swoim ciałem i ponownie całuje. Dodatkowo porusza biodrami i doskonale czuję wybrzuszenie w jego spodenkach. Cichy jęk ucieka z moich ust, unoszę biodra i wychodzę mu na spotkanie - Wariuję przez Ciebie - wsuwam palce w moje włosy i zaciska pięści. W moim ciele szaleje pieprzone tornado przyjemności i pragnę spełnienia. Pragnę jego! Chrzanić wszystko inne! Zsuwam dłoń w dół, wślizguję pod spodenki i orientuję się, że nie ma bokserek. Gryzę go w wargę, ściskam jego męskość i poruszam dłonią. Odchyla głowę, marszczy brwi i patrzy mi prosto w oczy. Wygląda obłędnie! Jest podniecony, wbija się w moją dłoń i cichutkie jęki uciekają z jego ust. Sprawianie przyjemności jemu, zadowala również mnie. Uwielbiałam patrzeć na jego twarz, kiedy dochodził - Jezu, Oli.
- Podoba Ci się? - szepczę zmysłowo, napina szczękę i zwiększa ruchy bioder. Podpiera dłonie po bokach mojej głowy, zamyka oczy i rozchyla usta - Chciałbyś dojść, hmm?
- Wiesz, że tak - syczy przez zęby, a jego biodra wciąż pracują - Kurwa, pragnę Cię!
- Ja Ciebie też - zatrzymuje się w połowie ruchu i patrzy na mnie zaskoczony.
- Mówisz poważnie? - przytakuję głową, a potem wszystko dzieje się jak w przyśpieszonym tempie. Justin odrywa się ode mnie, zsuwa spodnie w pośpiechu i pozbywa się moich spodenek. Działa szybko, pieści mnie, aż krzyczę i prawie dochodzę. Odrywa się w ostatnim momencie, sięga do szuflady i wyjmuje gumkę. Nakłada ją na swojego penisa i bezwstydnie patrzy mi prosto w oczy. Jestem podniecona do granic możliwości i jeśli nie doprowadzi mnie do orgazmu, uduszę go gołymi rękoma! - Jesteś gotowa? - patrzy na moją kobiecość, przesuwa po niej palcami i mruczy pod nosem - Ależ jesteś mokra. Nie masz pojęcia, jakie to seksowne - chwyta moje nogi pod kolanami, przyciąga na brzeg łóżka i wbija się we mnie. Zwijam dłonie na prześcieradle, wiję się i przyjmuję go całego. To uczucie wręcz rozsadza mnie od środka i zaciskam wszystkie mięśnie - Kocham Cię, Oli - dyszy ciężko, wpycha się we mnie i sunie dłońmi po moim brzuchu. Dociera do piersi, szczypie sutki, roluje je w palcach, a orgazm już puka do drzwi. Jeszcze moment, minuta, sekunda i... jest. Dochodzę, gwałtownie siadam i wtulam się w jego ciało. Czuję jego dłonie, które ściskają moją pupę i po chwili przez jego ciało przechodzi niesamowity orgazm. Opiera czoło na moim ramieniu, powoli uspokaja oddech i nie wypuszcza mnie ze swoich objęć. Trwamy tak dobre kilka minut, aż całkowicie opada podniecenie. Justin pierwszy odchyla głowę, patrzy mi w oczy i samym spojrzeniem przekazuje mi więcej, niż mógłby tysiącem słów. Kocham go, tego jednego jestem pewna jak niczego na świecie - Nigdy Cię nikomu nie oddam - mówi surowo i całuje mnie czule. Co ja zrobiłam?!




******************************************
Hello :)
Widzę po komentarzach, że wasze zainteresowanie jest słabiutkie, albo po prostu nie chce wam się udzielać. Na razie będę obserwować, ale jeśli faktyczne zainteresowanie będzie kiepskie, to nie widzę sensu żeby to ciągnąć.

Tulę
Kasia



18 komentarzy:

  1. O ja cię!!! Nie sądziłam, że tak szybko przejdą do rzeczy. Jednak to napięcie, które jest między nimi musiało w końcu wybuchnąć. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału, bo coś czuję, że będzie się działo☺
    Pozdrawiam,
    Kama

    OdpowiedzUsuń
  2. Końcówką mnie zabiłaś! To ff jest tak inne od reszty ! A jestem tym typem osoby który kocha odmienność- zatem podoba mi się piekielnie ! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. O mamusiu!!! Wiedziałam że wkoncu mu ulegnie ale nie myślałam że to wszystko się tak szybko potoczy! Justin się tak bardzo o nią stara ,widać że mu zależy a ona nadal go tak mocni kocha! 😍
    Nie mogę się doczekać nasteonego rozdzialu, Kasiu nie rezygnuj z tego bo uwielbiam to i chcialabym przeczytać całość 😍😍😍 kocham mocno , buziaki 😘😘

    OdpowiedzUsuń
  4. Justin to twarda sztuka, nie odpuści tak łatwo. Tylko szkoda mi w tym wszystkim Alexa...
    Rozdział genialny, tak jak całe opowiadanie! Kasia nie pozwolimy Ci tego przerwać, chcemy wiedzieć jak to się skończy! Jesteś wspaniała, pamiętaj o tym. 😊❤

    OdpowiedzUsuń
  5. Zajebiste!!! ��
    Nareszcie oddali się sb w pełni, �� ��❣️��❤️

    OdpowiedzUsuń
  6. Jest mega! Nie jest jak te wszystkie inne ff tylko jest takie wyjatkowe! Bardzo bym chciala zebys jednak to kontynuowala.

    OdpowiedzUsuń
  7. O mamusiu!!! :D Co tu się właśnie zadziało?? Co ja właśnie przeczytałam!! Kurna, zajebisty rozdział, rozkręca się, a mnie bardzo ciekawi czy ona się mu odda całkowicie czy jednak ma jakaś silna wole XD

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nie sądziłam ze ff w takim wydaniu mi sie spodoba a tu proszę taka niespodzianka super ❤️

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowny rozdział 😊❤💜😘😍

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wierze że tak łatwo sie poddała i jakby popatrzeć to zdradziła swojego chłopaka:o
    Fajny rozdzial:-)

    OdpowiedzUsuń
  11. O matko to jest takie cudowne! 😍 Odrazu przypadło mi to opowiadanie do gustu, jest idealne, serio 😇 Nowe, świeże, wychodzące poza jakiekolwiek schematy Twojego pisania! Piszesz tak ciekawie ze każdy rozdział czytam z wielkim skupieniem ✌ Jestem ciekawa jak dalej potoczą się losy Oli i Justina.. Już posunęli się do seksu, kurde! Szybko to idzie 😅

    Buzi!

    OdpowiedzUsuń
  12. O boże nie sadzilam ze będą to robić ;) świetny rozdzial

    OdpowiedzUsuń
  13. Super rozdział �� piszesz genialnie ��

    OdpowiedzUsuń