30.07.2017

Rozdział 1


Oddycham głęboko, 
patrzę na przepiękny zachód słońca i opieram brodę na kolanie. Siedzę na naszym ulubionym wzgórzu, opatulona jego bluzą i próbuję przypomnieć sobie jego twarz, głos, dotyk. Nie jest łatwo, ponieważ tak dawno go nie widziałam. Nie napisał, nie zadzwonił, nie dał znaku, że żyje i za to cholernie go nienawidzę. Tęsknota każdego dnia rozrywa moje biedne serce mimo, iż minęło tak wiele czasu. Niestety wygodnie umościł się w moim życiu i nigdzie się nie wybierał. Nawet czas mnie nie "naprawił".

A teraz kilka szczegółów, z mojego jakże ciekawego, nudnego życia. Mam na imię Olivia, mam dziewiętnaście lat i od urodzenia mieszkam w miasteczku o nazwie Naperville, zaledwie godzinę drogi od Chicago. Moja okolica jest spokojna, a sąsiedzi mili.
Mam dwóch braci. Matthew oraz Justina. Matthew ma dwadzieścia dziewięć lat, już dawno wyprowadził się z domu, a rok temu ożenił się z Rosalie, swoją miłością za czasów studenckich. Dwa miesiące temu urodziła im się córeczka o imieniu Gabriele. Przysięgam, nigdy nie widziałam tak uroczego i ślicznego dziecka. Zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia i wręcz nie mogłam oderwać od niej oczu. Rodzice pękali z dumy, bo Matt był rodzinny, ułożony i grzeczny. Zupełnie inaczej było z Justinem. Sprawiał kłopoty odkąd tylko pamiętam. Był zbuntowany, pyskował i wydawało mi się, że ma swój własny świat. Znikał na całe dnie, olewał szkołę, chociaż jakimś cudem w ogóle ją zdał. Pytałam go, jak to zrobił, ale zbywał mnie i uśmiechał się chytrze. Twierdził, że wszystko można załatwić, nie ma rzeczy niemożliwych. Wtedy tego nie rozumiałam, byłam zbyt młoda, jednak czasami wymyślałam teorie z szantażowaniem nauczycieli, a Justin się ze mnie śmiał i mówił, że mam zdecydowanie zbyt wybujałą wyobraźnię. Cóż, pewnie miał rację.
W wieku dwudziestu lat założył z przyjacielem sklep komputerowy, jedyny w naszym miasteczku i nie ukrywam, szło im naprawdę nieźle. Wspólnie z rodzicami wreszcie dostrzegliśmy w nim zmianę. Justin z każdym rokiem doroślał. Obecnie miał dwadzieścia trzy lata i poniekąd "usiadł na tyłku". Oczywiście natura buntownika nadal w nim pozostała i robił, co chciał. Nic go nie ograniczało, był wolnym człowiekiem.


Nasza rodzina niczym nie wyróżniała się od pozostałych. Rodzice prowadzili własną firmę, tata sprzedawał mieszkania, mama je urządzała. Wszystko toczyło się do przodu, aż pewnego dnia Justin zrobił coś, czego nie spodziewałabym się nigdy w życiu.
Pierwszy raz pocałował mnie, kiedy miałam piętnaście lat. Wrócił w nocy z imprezy, zalany w trzy dupy. Nie chciałam, żeby nakryli go rodzice, bo znowu rozpętałaby się awantura. Miałam tego po dziurki w nosie i jakimś cudem dotaszczyłam go do łóżka. Kiedy go rozbierałam, przyciągnął mnie do siebie, wpadłam na jego ciało i po prostu się stało. Poczułam jego usta na swoich, co przeraziło mnie okropnie. Był moim bratem, do jasnej cholery! Nie powinien mnie całować, to było złe! Walczyłam z nim, ale mimo tego, iż w jego żyłach krążył alkohol, miał mnóstwo siły. Nie pozwolił mi się od siebie oderwać i wepchnął język w moje usta. To był niesamowity pocałunek, mój pierwszy zresztą. Mocny, zachłanny, władczy. Trzymał mnie przy sobie i całował tak, jakby chciał mnie dosłownie zjeść! Czułam się potwornie dziwnie i nieswojo. Oto leżałam na swoim bracie, całowałam się z nim i co gorsza, podobało mi się to. Wiedziałam, jak cholernie źle postępuję, jednak to było silniejsze. Tak naprawdę od tego właśnie wszystko się zaczęło.
Oczywiście po tamtym wydarzeniu unikaliśmy siebie jak ognia i wiedziałam już, że Justin mimo wszystko pamiętał to, co zrobiliśmy. Było mi wstyd, czułam w brzuchu uścisk, bo miałam świadomość tego, że zrobiłam coś złego. Pocałowałam własnego brata!
To nigdy nie powinno mieć miejsca, jednak miało. Pierwszy raz odezwał się do mnie po długich tygodniach, a ja miałam wrażenie, jakbyśmy nie rozmawiali wieczność!


*wspomnienie*
- Oli - słyszę jego głos i przekręcam głowę. Stoi w progu mojego pokoju, opiera się o futrynę i zakłada ręce na piersiach. Przełykam ślinę i czuję, że czeka nas poważna rozmowa - Mogę wejść? - przytakuję głową, zamyka drzwi i siada w fotelu naprzeciwko mnie. Chrząka, oddycha głębiej i zbiera w sobie siłę. To takie niezręczne! - Jak sama wiesz, trochę się rozpędziliśmy - patrzę na niego i nawet nie mrugam. Jest skrępowany, zawstydzony i przeciera twarz rękami. To dla mnie nowość. Mój brat to pewny siebie człowiek, nigdy nie pokazuje swoich uczuć - Zapomnimy o tym? Tak będzie najlepiej.
- Mhm - uśmiecham się, czuję gulę w gardle, a moje serce przyśpiesza - Już zapomniałam.
- To dobrze - przytakuje głową i nie spuszcza ze mnie wzorku - Byłem pijany, poniosło mnie. Przepraszam - mówi ze skruchą, a ja zaciskam usta i chcąc nie chcąc przypominam sobie ów pocałunek Nie wie, że był pierwszym chłopakiem, który to zrobił i jak wyjątkowy był to pocałunek - Nie chcę, żeby ta sytuacja sprawiła, że między nami będzie niezręcznie.
- Za późno, ponieważ już tak jest, Justin. Nie odezwałeś się do mnie od... miesiąca?
- Cholera, Oli. Było mi trudno, okej? Pocałowałem Cię, a jesteś moją młodszą siostrą! Nigdy wcześniej się to nie zdarzyło, a nie raz wracałem do domu schlany - podnosi się, chodzi po pokoju i przeczesuje włosy - Byłem zły, bo Megan mi nie dała - och, znowu ona? Nie ukrywam, byłam rozczarowana, że się z nią zadaje. Ta dziewczyna sprowadzała go na złą drogę. Ćpała i nie chciałam, żeby wciągnęła w to mojego brata - Wciąż byłem napalony, pewnie dlatego Cię pocałowałem - przystaje i patrzy mi w oczy - Mam świadomość, że nie powinienem tego mówić, ale... to był naprawdę niesamowity pocałunek - o boże!
- Też tak uważam - zawstydzam się i dopiero po chwili dociera do mnie, co powiedziałam.
- Poważnie? - pyta zaskoczony, kuca przede mną i dotyka mojej dłoni - Sądziłem, że tylko mnie się podobało, chociaż to było złe jak cholera. Mimo to, poczułem coś... dziwnego.
- Uścisk w brzuchu? - pytam, a Justin przytakuje głową - Cóż, więc jest nas dwójka.
- Olivia - szepcze ledwo słyszalnie, uchyla usta, a jego spojrzenie się zmienia - Muszę spróbować, nie bój się - odgarnia moje włosy, siada na łóżku obok mnie i przybliża się. Najpierw czuję jego ciepły oddech, a dopiero potem czuję jego usta. Są miękkie, pulchne i smakują gumą balonową. Napieram na niego bardziej, układam dłoń na jego kolanie i przysuwam się bliżej. Natychmiast pogłębia pocałunek, wsuwa palce w moje włosy i całujemy się zachłannie, mocno, z pożądaniem. Nie rozumiem tego, co się ze mną dzieje i mam ochotę przywalić sobie w twarz za to, że całuję się z własnym, rodzonym bratem! Będę się za to smażyć w piekle! - Kurwa, Oli - dyszy ciężko w moje usta, ale ledwo cokolwiek do mnie dociera. Jestem przerażona własnym zachowaniem, uczuciami. To nie może się dziać, to złe! - Znowu to czuję, wiesz? Mój brzuch jest ściśnięty na supeł.
- Wiem, mój też - oddycham głębiej, patrzymy na siebie i dociera do nas to, co się dzieje.
*koniec*


Teraz, cztery lata później wszystko się odmieniło. Sytuacja nas przerosła. Ciągnęliśmy coś, co nie miało prawa się udać. Spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu, całowaliśmy się, pieściliśmy, jednak nigdy nie poszliśmy na całość. Tej bariery nie mogliśmy przekroczyć. Mimo wszystko nie dążyłam do tego, cieszyłam się jego obecnością, dotykiem, czułymi słowami. Żyłam jak w bańce, zaślepiona tym, co do niego czułam. I pewnie nadal by tak było, gdyby Justin nie postanowił wyjechać. Po trzech wspólnych latach zostawił mnie, poleciał do Europy i nie widziałam go od ponad roku. Rozsypałam się w drobny mak, zranił mnie zostawiając i nienawidziłam go za to! Miałam pełną świadomość tego, że robimy coś zakazanego, ale gdzieś w głębi duszy miałam nadzieję, że nie jesteśmy sami. Na pewno na świecie jest kilka takich przypadków jak nasz, prawda? Pocieszałam się tym i chyba poniekąd usprawiedliwiałam. Nie chciałam całkowicie pogodzić się z tym, że zakochałam się we własnym bracie. Takie rzeczy po prostu się nie dzieją.





***
Podjeżdżam pod uczelnię i parkuję przy samochodzie Kate. To moja przyjaciółka, którą znam od dobrych dziesięciu lat. Mówię jej praktycznie wszystko, jednak o Justinie nie pisnęłam nawet słowa. Tę tajemnicę zabiorę ze sobą do grobu. Nikt oprócz mnie i Justina nie może wiedzieć. Nawet nie chcę myśleć, co rozpętałoby się w domu i w mieście.
- Hej, mała - słyszę obok wesoły głos Kate i czuję pocałunek na policzku - Przygotowana?
- Myślę, że tak - chrząkam i zamykam drzwi samochodu - Uczyłam się dzisiaj pół nocy.
- Ja też. Pocieszam się tym, że to ostatni egzamin z sesji. Jestem potwornie zmęczona!
- Podzielam Twój ból. Było ciężko, a i tak czeka mnie jedna poprawka. Po prostu cudnie!
- Daj spokój, Oli. To tylko jeden przedmiot, tak? Nie ma powodu do dramatyzowania.
- Wiem, dam radę - uśmiecham się, chwytam ją pod ramię i wchodzimy na uczelnię.

Egzamin zaliczam na czwórkę. Opłacało się zarwać nockę, przynajmniej uniknęłam kolejnej poprawki. Tym oto sposobem mogłam zacząć upragnione wakacje. Przez ostatni rok dorabiałam w kawiarni u cioci, odłożyłam sporą sumkę i chciałam wyjechać razem z Kate. Marzyła nam się podróż do Cancun i chociaż z całą pewnością sporo mi brakowało, rodzice chętnie zaoferowali pomoc. Byli ze mnie dumni, a ja nie chciałam ich zawieść.
- Kochanie! - gwałtownie przekręcam głowę i uśmiecham się szeroko. W moją stronę biegnie Alex i po chwili miażdży mnie w niedźwiedzim uścisku - Jak poszedł egzamin?
- Cóż, czwóreczka - mrugam okiem i strzepuję niewidzialny pyłek z ramienia - Nieźle?
- Nieźle to mało powiedziane! Zdolna bestia - wsuwa palce w moje włosy i łączy nasze usta w namiętnym pocałunku. Chrzanić to, że wciąż stoimy na korytarzu - Chciałbym zabrać Cię dzisiaj na romantyczną kolację. Co Ty na to? - odsuwa się i patrzy na mnie wyczekująco. Alex jest naprawdę świetnym chłopakiem. Studiujemy na tej samej uczelni, jesteśmy w tym samym wieku i pomógł mi wygrzebać się z dołka po odejściu Justina. Lubiłam go, ale nie byłam pewna swoich uczuć do niego, chyba było na to zbyt wcześnie - Halo? Kotku?
- Przepraszam, zamyśliłam się - oddycham głębiej i wracam na ziemię - Kolacja? Chętnie!
- Świetnie! Przyjadę po Ciebie o dziewiętnastej. Założysz dla mnie tę białą sukienkę?
- Dla Ciebie wszystko - zarzucam dłonie na jego szyję i ponownie całuję. Uwielbia moją białą sukienkę i wiem, dlaczego. Zdarł ją ze mnie, kiedy kochaliśmy się po raz pierwszy.
- Mmm, mógłbym całować Cię bez przerwy, niestety muszę uciekać. Za trzydzieści minut mam egzamin - wygina usta w podkówkę, a ja chichoczę. Jest taki zabawny!
- Trzymam kciuki, Kochanie. Oboje wiemy, że to tylko formalność. Jesteś najlepszy!
- Och, weź! Nie możesz mi tak słodzić, bo wpadnę w samozachwyt i co wtedy będzie?
- Ty już wpadłeś w samozachwyt, więc za późno - czochram jego włosy, odprowadzam go pod właściwą salę i cmokam w usta - Daj z siebie wszystko i pokaż im na co Cię stać.
- Taki mam zamiar - mruga okiem i poprawia teczkę na ramieniu - Uciekam, do później.
- Pa, łobuzie - macham dłonią, drzwi zamykają się za nim, a ja wychodzę z uczelni. Oddycham głęboko, zaciągam się świeżym powietrzem i uśmiecham do siebie.
Cholercia! Mój chłopak zabiera mnie na randkę, już zapomniałam, jakie to uczucie. Przez przygotowania do sesji mieliśmy dla siebie bardzo mało czasu. Pochłonęła nas nauka i musieliśmy odpuścić częste spotkania. Oczywiście Alex nie byłby sobą, gdyby nie odwiedzał mnie chociaż na pięć minut, żeby skraść buziaka. Był kochany, troskliwy i zabawny. Czułam się przy nim dobrze i naprawdę go lubiłam. Mimo tego, że byliśmy ze sobą siedem miesięcy, ani ja, ani Alex nie wyznaliśmy sobie miłości. Widocznie nadal nie byliśmy na to gotowi. Nie chciałam się śpieszyć, musiałam być w stu procentach pewna tego, co do niego czuję. Lubić, a kochać to zupełnie dwie różne sprawy. Liczyło się to, że byliśmy szczęśliwi. 
Moje rozmyślenia przerywa dzwonek telefonu. Wyjmuję go z kieszeni jeansów i czytam wiadomość od mamy. Prosi, żebym wstąpiła do sklepu po jajka i mleko na naleśniki. Przewracam oczami, wsiadam do samochodu i ruszam do supermarketu.

Zakupy robię raz dwa, płacę i wychodzę ze sklepu. Kiedy otwieram samochód i wrzucam na tylne siedzenie siatkę i torebkę, nagle dostrzegam znajomy samochód. Marszczę brwi, przyglądam się uważnie i tak oto widzę "jego". Wysiada pewny siebie, męski, przystojny. Ubrany w ciemne jeansy, czarną skórzaną kurtkę prezentuje się niezwykle poważnie. Moje serce bije jak szalone, jakby chciało wyskoczyć gardłem, jednak pojawia się coś jeszcze - złość. Zwijam dłonie w pięści, zaciskam szczękę i obserwuję, jak odbiera telefon i uśmiecha się szeroko. Boże! Ten uśmiech! Wygląda tak, jak go zapamiętałam, chociaż zmienił się i zdecydowanie jest bardziej przystojny. To tylko, a może aż rok i zdaję sobie sprawę, jak potwornie za nim tęskniłam. Dlaczego wrócił? I co ważniejsze, kiedy?
Mimo wszystko nie chcę go widzieć, nie teraz. Nie jestem gotowa, aby stanąć nim twarzą w twarz, ale oczywiście życie ponownie kopie mnie w dupę. Justin przekręca głowę, jakby wyczuł moje spojrzenie i zamiera w połowie zdania. Jego usta już się nie poruszają, uchylają się i wlepia we mnie wzrok. Muszę wbić zęby w wargę, aby powstrzymać jej drżenie i z całych sił odpycham napływające do oczu łzy. Justin szybko kończy rozmowę, wkłada telefon do kieszeni kurtki i zmierza w moim kierunku. Mój mózg krzyczy: uciekaj!






****************************
Hello! :)
Witam was na moim kolejnym opowiadaniu! :)
Fabuła jest nieco inna i może nietypowa, no ale to tylko ff, więc nie ma co za bardzo brać do siebie. Jak wam nie spasuje to najwyżej przestanę publikować, jeśli stwierdzicie, że to jednak za "dużo", więc czekam na wasze opinie :D

Tulę mocno!
Kasia




22 komentarze:

  1. Ja tez krzyczę "uciekaj!" jakbyś chciała wiedzieć Oli. To ff ma zupełnie inna tematykę niż wszystkie twoje poprzednie prace, ale myślę, ze mimo dosyć kontrowersyjnej fabuły bedzie dobre + mam nadzieje, ze nasze psychiki to wytrzymają. Do nexta �� /K

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się zajebiście! I mam nadzieję, że nie przestaniesz publikować. Czasem fajnie oderwać się od świata który istnieje i od wszystkich gangów i przeczytać coś z kontrowersyjną tematyką. Oby ludzie się tylko a bardzo nie burzyli. Czekam z niecierpliwością na nowy rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam już kiedyś jedno ff o "bardziej rozwiniętej siostrzano-braterskiej miłości" i bardzo mi się podobało. Twoje opowiadanie też zapowiada się bardzo ciekawie. To bardzo kontrowersyjny i niebywale trudny temat, ale warty poruszenia. Z niecierpliwością czekam na następny rozdział.
    Pozdrawiam,
    Kama

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam juz ff o fabule kazirodczej i dobrze się czyta mimo że trochę inne , po prostu trzeba mieć dystans 😀 oczywiście to twoje kolejne ff które będzie najlepsze i tak chceny bardzo to czytać! Jest świetne 😍😍

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie jednej to ff to za dużo, ja strasznie przeżywam wszystkie ff i jeszcze zaczęłabym brać do siebie wszystko omggg okropne ale na prawdę
    Tylko trochę tez przykro ze jak będziesz je publikowała a dotyk ciemności się skończy to nie będę miała co czytać:( przeczytałam wszystkie twoje opowiadania po tyle razy ze znam każde na pamięć, naprawdę!! I jest kosmitom jak tego nie przeczytam z tego względu ze za bardzo przeżywam a nie lubię czytać tylko po to żeby przeczytać chujnia, pozdrawiam i kocham cię kasiu xoxo W.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie spodziewałam się nigdy tego, że napiszesz takie opowiadanie... a Ty jak zwykle zaskakujesz! Podoba Mi się to! Już nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów... ❤

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja tam mam nadzieję, że okaże się, że wcale nie jest jej bratem 🙊 nie dopuszczam do siebie tej myśli i opowiadanie będzie super 😁

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytając to stwierdzam że będzie to twój kolejny hit czekam na kolejny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozwijaj się, nie ograniczaj i nie patrz na innych.
    Nie każdy jest na tyle dojrzały by czytać o takiej tematyce.
    Zapowiada się obiecująco.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ciekawie sie zaczyna. 💕💕 chciałabym to przeczytać całe 😘😘

    OdpowiedzUsuń
  11. czytałam 3 razy ten rozdział,tak strasznie mi się podoba�� uwielbiam twoje opowiadania właśnie za tą niebanalną fabułę, a jeżeli komuś się nie podoba taka tematyka to przecież nikt go nie zmusza do czytania��

    OdpowiedzUsuń
  12. O taaaaak! Wreszcie coś nowego! Czekałam bardzo na taki ruch z Twojej strony, Twoje opowiadania dorastają razem z nami, poruszasz coraz to bardziej kontrowersyjne tematyki i bardzo mi sie to podoba! Wiesz, ze jestem z Tobą od początku i każde opowiadanie mi sie spodoba, każde! Ale przyznam szczerze, ze ostatnio czułam się taka przytłoczona, cały czas zły Justin, miłość, jego przemiana.. A teraz? Teraz czuje coś nowego! Justin jako brat głównej bohaterki? Omg to będzie dobre, Kasia! Dodawaj szybko kolejny bo jestem bardzo ciekawa co zrobi Oli przy pierwszym spotkaniu z bratem po takiej długiej przerwie ☺😏

    Buziaki! 😇

    OdpowiedzUsuń
  13. Opowiadanie rzeczywiście nietypowe i budzące kontrowersję,ale po tym rozdziale stwierdzam,że będzie twoim genialnym opowiadaniem i jednocześnie bedzię bardzo uwielbiane przeze mnie!Jestem twoją wierną famką i wiem,że cokolwiek napiszesz będzie to cudo!

    OdpowiedzUsuń
  14. To będzie tak bardzo inne , że aż teraz mi się podoba 💜

    OdpowiedzUsuń
  15. cudowne to nowe opowiadanie! to coś innego ale na pewno będzie hitem!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. Matko!!!!!! Zajebiste!!!! :D Ale mega, czekam z niecierpliwością na rozwój akcji :) :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Kozak! Niecierpliwie czekam na kolejny rozdział i mam nadzieje, że pojawi się jak najszybciej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To będzie zajebiste ff!

      Usuń
  18. Przyznaje,że miłość taka jak "siostra i brat" to nie jest coś za czym przepadam 🤐
    Jest to całkowicie odmienne ff od wszystkich które napisałaś Kaśka 😛
    Mimo to rozdział i tak mi się podoba i czekam na rozwinięcie się akcji 😜

    OdpowiedzUsuń
  19. Mega������

    OdpowiedzUsuń
  20. Na początku nie byłam do tego przekonana ale oczywiście masz jakiś skryty talent jeden rozdział i juz mnie wciągnęło szkoda tylko że nie teraz przeczytać dalej , bo fizyka się sama do mojej głowy nie wprosi no cóż pozdrawiam ♡

    OdpowiedzUsuń